Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Trener Zielonej Góry stawia na Gorzów

Trener Zielonej Góry stawia na Gorzów

 

Na derbowy pierwszoligowy mecz w Gorzowie pomiędzy miejscowym AZS AWF a Stelmetem Zielona Góra zabrakło biletów, kibiców przybywa, awans w zasięgu – pisze „Gazeta Wyborcza Gorzów.

Po sobotnim spotkaniu gorzowskich akademików ze Stelmetern Zielona Góra (gospodarze wygrali 29:27) już jesteśmy pewni: szczypiorniak zaczyna być tak popularny jak w latach 80., gdy Gorzów, też pod wodzą trenera Michała Kaniowskiego, z powodzeniem walczył w ekstraklasie. 15 min przed rozpoczęciem meczu skończyła się sprzedaż biletów, bo na widowni nie było już żadnego, nawet stojącego miejsca. 800 osób to do tej pory maksimum w hali Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 15. Od następnego spotkania ma przybyć kilkanaście ławeczek.

Ręczni też marzą o hali
Derbowe starcie pokazało, że Gorzowowi niezbędna jest porządna hala sportowa, w której w komfortowych warunkach kibice mogliby oglądać najważniejsze wydarzenia sportowe. Do takiego obiektu szczypiorniści z chęcią przenieśliby się na stale. Na razie jest plan. W przyszłorocznym budżecie miasta zarezerwowano 100 tys. zl na przygotowanie koncepcji sportowej inwestycji – nowego ośrodka sportowego przy ul. Mironickiej. Za najwcześniej pięć lat ma tam powstać stadion piłkarski na 15 tys. kibiców, boiska treningowe, hotel, korty, odkryty 50-metrowy basen oraz właśnie hala z trybunami na 5 tys. widzów.

Na obiekty europejskiego formatu jeszcze więc trochę poczekamy. Co zatem zrobić, aby najbliższe spotkania piłkarzy ręcznych mogło obejrzeć więcej widzów – Na ostatnie starcie w tej rundzie z Grunwaldem Poznań chcemy przywieźć rozkładane trybuny- zapowiada kierownik sekcji AZS AWF Wiesław Kuhnert. – Hala ma swoje ograniczenia i za wiele już z niej nie wyciśniemy. Serce rośnie, gdy zespól walczy przy tak szczelnie wypełnionych trybunach. Dlatego warto się postarać o choć te kilkanaście dodatkowych ławek.

Był plan na serię zwycięstwGorzowscy szczypiorniści kupili kibiców postawą w pierwszej rundzie. Po 9 kolejkach mają na koncie osiem zwycięstw i tylko jeden remis, z wiceliderem Nielbą w Wągrowcu. – Nie mówiliśmy tego głośno, ale tuż przed startem pierwszoligowych rozgrywek przewidywaliśmy, że mamy wielki power. Zawodnicy już się przyznali, że tak świetnego startu do rozgrywek nie wolno zmarnować, bo szansa na awans do ekstraklasy już w najbliższym czasie może się nie powtórzyć. – Zrobimy wszystko, aby pomóc drużynie w dotarciu do wymarzonej elity- stwierdził kierownik AZS AWF. – Nasza w tym głowa, aby sprawy organizacyjne były jak najlepiej poukładane. Jak widać po trybunach drużynie przybywa przyjaciół. Jestem przekonany, że przybędzie też sponsorów. Bardzo doceniamy pomocną dłoń od miasta. Ekstraklasy wcale nie trzeba się bać. Najpierw musimy jednak wygrać bardzo trudny wyścig z Nielbą Wągrowiec, bo sądzę, że właśnie z tą drużyną do końca będziemy walczyć o pierwszą pozycję. Pozostali za wszelką cenę będą się starali odbierać faworytom punkty i w końcu komuś wybiją z głowy marzenia o awansie.

Dobre słowo od sąsiadów
Stelmet Zielona Góra ma za sobą spotkania ze wszystkimi możnymi I ligi. Komu według nich jest najbliżej do ekstraklasy? – Moim faworytem cały czas są i będą gorzowianie -powiedział nowy trener zielonogórzan Marek Książkiewicz. – AZS AWF zasługuje na ten awans przede wszystkim za konsekwencję, z jaką od czterech lat budował zespól. To są ludzie stąd, niektórych z nich znam jeszcze od młodzika. Doświadczeni gracze, wsparci regularnie idącą w górę utalentowaną młodzieżą, to naprawdę bardzo dobra mieszanka. Najwyższa klasa rozgrywkowa to musi być docelowe miejsce dla takiej drużyny. My spróbujemy dołączyć do gorzowian w przyszłości. Może za rok, może za dwa. Na razie mamy bardzo fajny materiał, chłopaków z pierwszego, drugiego roku studiów, także z Zielonej Góry, którzy chcą u nas grać i też zrobić wynik. Super, że po derbowym pojedynku możemy chodzić z podniesionymi głowami. Nasza gra z całą pewnością będzie wyglądała jeszcze lepiej – dodał szkoleniowiec Stelmetu.

Trener Stelmet radziDo końca pierwszej rundy pozostały jeszcze dwie kolejki. AZS AWF w najbliższy weekend zagra z Warszawianką w Warszawie, a potem podejmie u siebie poznaniaków. Niedawno z tymi rywalami zmierzyli się w swojej hali zielonogórzanie. Grunwald pokonali 27:22, a z ekipą ze stolicy na własne życzenie przegrali 25:26. – W spotkaniu z Poznaniem trzeba zwrócić uwagę na rozgrywającego Rafała Niedzielskiego – radzi trener Książkiewicz. – Z oboma ekipami warto przede wszystkim forsować wysokie tempo gry. Zmęczenie przeciwników to na pewno będzie klucz do ich ogrania. No i skuteczność. Właśnie przez pudła ulegliśmy Warszawiance. Jeśli AZS AWF wypracuje sobie dogodne sytuacje i zachowa w nich zimną krew, to na pewno sobie poradzi.

Plan maksimum gorzowian na koniec roku to dodatkowe 4 pkt. Dwa zwycięstwa mają pogłębić przewagę psychologiczną nad rywalami (Nielbą przegrała w hali Warszawianki). Nasi akademicy mają także świadomość, że wszyscy pierwszoligowcy za wszelką cenę będą chcieli jako pierwsi pognębić lidera. – Mimo to wierzymy, że właśnie ten zespół ma w sobie wystarczająco wiele mocy, aby poradzić sobie z presją i sięgnąć marzeń – zakończył kierownik Kuhnert.

Ireneusz Klimczak

X   X   X

Maksymalnie jedną porażkę mieli w ostatnich trzech sezonach liderzy I ligi po pierwszej rundzie, którzy po rewanżach awansowali do ekstraklasy. AZS AWF Gorzów na razie tylko raz zremisował.