Strona główna | ZPRP | Wykończeni psychicznie

Wykończeni psychicznie

 

Grzegorz Tkaczyk i Karol Bielecki mają już dość gry w SC Magdeburg! Obaj polscy wicemistrzowie świata poprosili działaczy klubu o jak najszybsze rozwiązanie ich kontraktów – informuje „Przegląd Sportowy”.

Polscy piłkarze mają dosyć sytuacji panującej w Magdeburgu. Najpierw zaginięcie kontraktów, potem osłabianie składu, wreszcie zwolnienie trenera Bogdana Wenty. Wszystko w atmosferze skandalu i wzajemnych oskarżeń.

Czują się jak wrogowie

– Ostatnio sytuacja stała się nie do zniesienia. Kibice na nas gwiżdżą, a prasa obwinia o porażki Po meczu z Rhein-Neckar Lowen dotarły do mnie głosy, że specjalnie zagraliśmy słabo, bo w przyszłym sezonie mamy przejść do Lwów" Ręce opadają, jak się słyszy takie bzdury – mówi Grzegorz Tkaczyk.

– Wszystko się zaczęło, kiedy wyszło na jaw, że podpisaliśmy kontrakty z „Lwami". Głupie komentarze, krzywdzące opinie, media nie zostawiały na nas suchej nitki. Niedawno wygraliśmy z Lubbecke dziesięcioma golami, a w prasie i tak nas krytykowano. Kibice to czytają i potem wyżywają się na nas podczas meczów. W normalnym klubie działacze by się za nami wstawili, a tutaj nic takiego się nie stało. Można powiedzieć, że zostaliśmy sprowokowani do podjęcia decyzji o wcześniejszym odejściu z Magdeburga – tłumaczy Karol Bielecki.

– Psychicznie jesteśmy zdołowani. Nie da się dobrze grać, kiedy wychodzisz na boisko w Magdeburgu, a pięć tysięcy ludzi na ciebie gwiżdże. We własnej hali czujemy się jak wrogowie. Zwłaszcza dla mnie jest to przykre, bo gram tu szósty sezon i straciłem trochę zdrowia dla tej drużyny – dodaje Tkaczyk.

W piątek, po treningu Polacy spotkali się z dyrektorem sportowym Stefanem Kretzschmarem i poprosili o natychmiastowe rozwiązanie swoich kontraktów. – Kretzschmar odniósł się do naszej prośby ze zrozumieniem. Powiedział, że nie pamięta w tym klubie podobnej sytuacji. Czekamy teraz na decyzję działaczy – mówi Grzegorz.

Kontrakty Tkaczyka i Bieleckiego z Rhein-Neckar Lowen obowiązują od lipca 2008 roku, ale istnieje możliwość wcześniejszego opuszczenia klubu z byłej NRD przez piłkarzy. Nowy pracodawca musiałby jednak zapłacić Magdeburgowi kwotę odstępnego. „Lwy" dały już Magdeburgowi po 150 tys. euro za każdego z Polaków, bo obaj mieli umowy z SCM obowiązujące do 2009 roku. Aby jeszcze w tym sezonie pozyskać wicemistrzów świata, trzeba będzie jednak do tego trochę dorzucić. Ile? To jest obecnie przedmiotem negocjacji między klubami. Można jednak się spodziewać, że będzie to razem około 100-150 tys. euro.

Nie jest tajemnicą, że dotychczasowy klub Polaków przeżywa kłopoty, także finansowe i dodatkowy dopływ gotówki bardzo by mu się przydał. Tym bardziej, że „Gladiatorzy" walczą w tym sezonie już tylko o Puchar Zdobywców Pucharów. Z Pucharu Niemiec dawno odpadli, a w lidze są na 11. pozycji i praktycznie nie mają szans na miejsce gwarantujące start w Lidze Mistrzów.

Boją się o formę

– Działacze stawiają przed zespołem wysokie cele, zapominając, ze skład przed sezonem został znacznie osłabiony – zauważa Tkaczyk.

Prawda jest taka, że Polacy ostatnio rzeczywiście grają poniżej swoich możliwości. Twierdzą, że jest to kwestia zmiany trenera. – Dopóki był z nami Bogdan, czułem się mocny i w dobrej formie. Odpowiadało mi jego podejście. Po jego wy rzuceniu jakość treningów spadła – nie owija w bawełnę Karol.

– Jeśli będziemy trenować tak, jak dotychczas, to boję się o moją formę na mistrzostwach Europy – dodaje Grzegorz..

Inni zawodnicy Magdeburga doskonale rozumieją sytuację Polaków. – Nie ma żadnych złośliwości z ich strony. Koledzy widzą, co się wokół nas dzieje i zdają sobie sprawę, że wkrótce będą grać już bez nas – mówi Bielecki. -Ja nie czuję jakiegoś specjalnego sentymentu do tego klubu. Poza tym Magdeburg gra w tym sezonie o miejsce w środku tabeli, a my z Grześkiem nie jesteśmy zawodnikami, których satysfakcjonowałby taki cel. Chcemy walczyć o najwyższe laury, a obecnie w Magdeburgu jest to niemożliwe.

WOJCIECH OSIŃSKI