Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Starcie gigantów w Wągrowcu

Starcie gigantów w Wągrowcu

 

Nielba miała przejść przez I ligę jak burza, ale od początku rozgrywek wyrósł jej groźny konkurent. To wągrowieccy szczypiorniści będą w sobotnim pojedynku z AZS AWF Gorzów pod presją – informuje „Gazeta Wyborcza – Gorzów”.

Przez sześć kolejek gorzowscy akademicy i Nielba solidarnie dawali lekcje reszcie pierwszoligowców. W ostatni weekend nie było już jednak tak jak zwykle. Gorzowianie zlekceważyli rywali i przez to męczyli się w domu z SMS Gdańsk, ale ostatecznie znów wygrali. W tym samym czasie w Warszawie Wągrowiec doznał pierwszej porażki. Warszawianka (awansowała na trzecią lokatę) już do przerwy wygrywała 19:14, a do końca utrzymała trzybramkową przewagę.

Nielbie zbytnio nie pomogli powracający na boisko rekonwalescenci-czołowi gracze Sebastian Bukowski (w przeszłości król strzelców I ligi) i Łukasz Gierak, którzy robili wszystko, aby wyleczyć się na starcie z gorzowianami.

W poprzednim sezonie Nielba przegrała wyścig o ekstraklasę z AZS AWFiS Gdańsk. Przed obecnymi rozgrywkami skład wągrowieckiego zespołu został istotnie wzmocniony. Przed drużyną postawiono jasny cel: tym razem bezapelacyjnie trzeba dostać się do elity.

AZS AWF sprowadził z Niemiec swojego wychowanka Pawła Kaniowskiego, który z miejsca stał się liderem drużyny. Tym samym tropem poszła Nielba. O obliczu drużyny stanowi 32-letni rozgrywający ściągnięty z drugiej Bundesligi Krzysztof Lisiecki. On i jego koledzy z Wągrowca zdążyli już zobaczyć gorzowską drużynę (w komplecie zjawili się na jednym z meczów ligowych w jej hali) i mocno ją komplementowali. – Gorzów wyrósł nam na najpoważniejszego konkurenta i powiem otwarcie, że jest to zespół wart wysokiej lokaty – mówił Lisiecki. – Z nimi i ich twardą obroną oraz dobrze poukładanym atakiem czeka nas trudna przeprawa. To nie znaczy, że zaraz się poddamy. Na to niech gorzowianie nie liczą. Też mamy mocny skład, znamy swoją wartość i w swojej hali ani nam się śni oddawać komukolwiek punkty.

Do sobotniego spotkania, które w hali w Wągrowcu rozpocznie się o godz. 18 (nie zabraknie tam na nim sporej grupy wierzących w sukces kibiców AZS AWF z Gorzowa), akademicy podchodzą z dużym spokojem. -Wiemy, że rywale nas oglądali, nagrywali, my wybraliśmy inny sposób przygotowań – mówił trener gorzowian Michał Kaniowski. – Ale na pewno tanio skóry nie sprzedamy.