Strona główna | ZPRP | Gladiatorzy i Lwy

Gladiatorzy i Lwy

 

Dzisiaj w Bundeslidze piłkarzy ręcznych najbardziej „polski" mecz w sezonie. SC Magdeburg („Gladiatorzy") podejmuje Rhein-Neckar Lówen („Lwy"). Grzegorz Tkaczyk, Karol Bielecki i Bartosz Jurecki kontra Sławomir Szmal i Mariusz Jurasik.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Mecze przeciwko kolegom z kadry mobilizują?

GRZEGORZ TKACZYK: Mnie tak. Jeszcze nie rozmawialiśmy o tym spotkaniu, pewnie pogadamy, jak już chłopaki przyjadą do Magdeburga. Ze Sławkiem doskonale się znamy jeszcze z czasów gry w Warszawiance. On wie, jak rzucam, ja wiem, jak on broni. Ale po meczu nie będę mu współczuł, że schodzi smutny do szatni. Oby tylko on nie musiał pocieszać mnie (śmiech).

Będzie pan toczył pojedynki z Mariuszem Jurasikiem. Broni pan tam, gdzie on atakuje.

– Nie lubię grać przeciwko niemu. Józek" ma trudne zwody. Ale wierzę, że sobie poradzę.

Po odsunięciu trenera Bogdana Wenty atmosfera w Magdeburgu pewnie jest gęsta?

– Niestety. Nawet ostatnie zwycięstwo z Liibbecke niewiele ją poprawiło. Potrzebujemy punktów jak powietrza. Środek tabeli to dla nas fatalne miejsce. To dno, od którego musimy się odbić. Ale wiadomo, że faworytem są „Lwy", bo mają silniejszy skład – po dwóch równorzędnych graczy na każdej pozycji. Jednak mnie się zazwyczaj dobrze grało przeciwko tej drużynie i mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie. Spodziewam się wielkiej bitwy, chociaż toczonej fair.

W przyszłym sezonie pan i Karol Bielecki przechodzicie do "Lwów". Kibice będą się bacznie wam przyglądać…
To prawda, czujemy dużą presję i wiemy, że musimy zagrać w tym meczu nie dobrze, a bardzo dobrze. Na szczęście obaj -i jeszcze Bartek Jurecki – jesteśmy zdrowi i w dobrej formie. Ale na kibiców nie narzekamy. Czujemy ich wsparcie, nawet bardziej niż przed kryzysem. Na jednym z sektorów wywiesili ostatnio transparent nawołujący do dymisji prezesa Rolfa Osterhoffa i menedżera Holgera Kaisera. Widać, że pretensje mają w stosunku do działaczy, a nie piłkarzy.

Nowy trener zrobił zmiany?

Na razie jedyną odczuwalną nowością jest przejście z obrony 6-0 na 5-1.

ROZMAWIAŁ WOJCIECH OSIŃSKI

X   X   X

Marcin Lijewski piłkarz Flensburga: To będzie niesamowicie wyrównany i zażarty mecz. „Lwy" mają silniejszy skład, ale atutem Magdeburga jest własna hala. W obu zespołach grają moi kumple z reprezentacji, więc nie będę nikomu kibicował, chociaż na razie dla mojego Flensburga groźniejszym rywalem jest Rhein-Neckar. Za to „Gladiatorzy" potracili już tyle punktów, że na kolejne przegrane nie mogą sobie pozwolić. Dużo będzie zależeć od tego, jak zagrają Bielecki i Tkaczyk, bo to oni w głównej mierze decydują o wynikach Magdeburga. Na pewno nikt nie odpuści nawet na sekundę. Jestem pewien, że to będzie wielkie widowisko, a Polacy będą jego czołowymi aktorami. Sam bardzo chętnie obejrzę ten mecz.