Strona główna | ZPRP | Nie został sam

Nie został sam

 

Zapewniam, że żaden z zawodników nie cieszył się z odejścia trenera Bogdana Wenty, którego „minusem" było to, że zawsze stał murem za zawodnikami – mówi na łamach "Sportu" kapitan reprezentacji Polski, Grzegorz Tkaczyk.

W poniedziałek obiegła media sensacyjna wiadomość, że selekcjoner wicemistrzów świata przesta! pełnić funkcją trenera siódemki SC Magdeburg, obecnie 10. zespołu Bundesligi. O decyzji władz klubu poinformował dyrektor magdeburczyków Holger Kaiser. Wraz z Wentą zwolniony został jego asystent Grzegorz Subocz, przed laty zawodnik Wybrzeża Gdańsk i reprezentacji Polski. Ich obowiązki przejęli szkoleniowiec II zespołu Helmut Kurrat i dyr. sportowy klubu Stefan Kretzschmar.
Po pięciu godzinach

– Formalnie zostałem urlopowany, mam jednak nadal obowiązek świadczenia pracy. Mój kontrakt obowiązuje do końca czerwca 2008 roku – przekazał nam trener Wenta, dodając jednocześnie, że adwokat doradził mu, by publicznie nie komentował decyzji zarządu klubu.

Jak pisze niemiecka prasa, zwolnienie Wenty było poprzedzone niedzielnym zebraniem władz klubu. Po ponad pięciu godzinach obrad i gorących dyskusjach, podjęto jednomyślną decyzję, iż dalsza współpraca z trenerem nie jest już możliwa. – Nawet jeśli drużyna nie była specjalnie zadowolona z faktu, że stało się to dzień przed meczem z Grosswallstadt – powiedział dyr. sportowy Stefan Kretzschmar.

Paradoksy, paradoksy

Dymisja, czy też jak twierdzi nasz selekcjoner urlopowanie, była po części konsekwencją listu, jaki Bogdan Wenta skierował do władz klubu, po części słabszych od oczekiwań wyników „Gladiatorów". Paradoksalnie obie te sytuacje bardziej bronią jednak polskiego trenera, niż świadczą przeciwko niemu. W liście Wenta domagał się od zarządu klubu m.in. uregulowania zaległości za ubiegły sezon, określenia wysokości premii za udział w europejskich pucharach, wyjaśnień na temat polityki transferowej klubu i jego dalszej przyszłości. Z kolei obecne wyniki zespołu Magdeburga są pochodną przespania okresu transferowego. Przed sezonem klub opuścili tej klasy zawodnicy, co znakomity reprezentant Francji, najskuteczniejszy w poprzednim sezonie zawodnik „Gladiatorów" Joel Abati, mistrzowie świata 0liver Roggish i bramkarz Johannes Bitter (zatrzymał Polaków w finale mistrzostw świata), czy Stefan Kretzschmar, który zakończył karierę. Na marginesie dodajmy, że ten ostatni, enfant terrible niemieckiego handballu, nigdy nie miał najlepszych relacji z polskimi zawodnikami, którzy mocno przyćmili jego gwiazdę.

Nikt się nie cieszył

– Nie przejmowałem się spekulacjami prasy, pewnie dlatego decyzja zarządu ogromnie mnie zaskoczyła – mówi kapitan reprezentacji Polski i rozgrywający Magdeburga, Grzegorz Tkaczyk. Dziś gramy z TV Grosswallstadt ważne spotkanie (rozmawialiśmy przed wczorajszym meczem), to nam na pewno nie pomoże. Zapewniam, że żaden z zawodników nie cieszył się z odejścia trenera Wenty, którego „minusem" było to, że nigdy prawdy nie owijał w bawełnę i że zawsze stał murem za zawodnikami.

Mimo wszystko, decyzja władz Magdeburga nie wszystkich zaskoczyła. – To było do przewidzenia, kwestią czasu było tylko znalezienie momentu na ten krok – przyznaje prezes ZPRP Andrzej Kraśnicki, który z Bogdanem Wentą spotkał się w Magdeburgu w minioną sobotę. – Trener informował mnie o problemach ze współpracą z zarządem Magdeburga. Ja, mając świadomość, że pewnie odchodzi, chciałem go podtrzymać na duchu, stworzyć jasną sytuację, że ma zagwarantowaną pracę z reprezentacją. Ludzie muszą mieć świadomość, że nie są sami, bez względu na wyniki.

Zbigniew Cieńciała, Michał Fabian

X    X   X


Zdaniem niemieckiej prasy


Magdeburger Volksspiegel:

O tym, że dni Bogdana Wenty w roli trenera SC Magdeburg są policzone, gruchały nawet gołębie siedzące na katedrze. Radykalny krok byt tylko kwestią czasu. Wenta, zwracając się otwarcie przeciwko SCM, sam dał pracodawcy nożyce do ręki. Następcą Wenty może zostać Michael Biegler. 45-letni trener wprawdzie przedłużył niedawno kontrakt z Wilhelmshaven do 2009 roku, ale potem poprosił o jego rozwiązanie.

Tagesspiegel:

Są rzeczy, które lepiej zachować dla siebie. To Bogdan Wenta, Polak z niemieckim paszportem, zauważył późno, być może za późno: „Czy powinienem przed Niemcami paść „na kolana"? Te słowa wyślizgnęły mu się po Superpucharze, w którym jako trener reprezentacji Polski nie zrozumiał krytyki trenera niemieckiej reprezentacji, Heinera Branda.

Tym zdaniem – świadomie lub nieświadomie – Wenta przyspieszył swoje wyrzucenie z klubu.

sport1.de:

Bogdanowi Wencie nie można niczego zarzucić, jeśli chodzi o jego pracę. – Po wygraniu Pucharu Europy ma pewne miejsce w historii SCM – powiedział Stefan Kretzschmar, dyrektor sportowy klubu. Po urlopowaniu Wenty Kretzschmar pełnić będzie nową funkcję. – Tata poradził mi, żebym podjął się tej roli. To oczywiste, że w tej ciężkiej sytuacji przejmę odpowiedzialność. Chcę pomóc zespołowi – powiedział Kretzschmar. Zarazem podkreślił że jest tylko prawą ręką Helmuta Kurrata, który będzie figurował jako trener. Wymarzonym kandydatem na nowego szkoleniowca jest Alfred Gislason, którego w 2006 roku zastąpił w SCM Wenta. 

ZOBACZ TAKŻE

Wenta urlopowany przez S.C. Magdeburg