Strona główna | ZPRP | Głodni sukcesów

Głodni sukcesów

 

Zdobycie srebrnego medalu mistrzostw świata uznano w kraju za ogromny sukces. A my czuliśmy niedosyt. Dlatego w ME marzy nam się złoto – mówi Rafał Kuptel dla „Sport”.

Rafał Kuptel, zawodnik Wisły Płock, należy do grona najbardziej doświadczonych w polskiej reprezentacji. Po powrocie z turnieju o Superpuchar udało nam się zamienić z nim kilka zdań.

Fot. Rafał Kuptel prezentuje Siperpuchar

Kibice przygotowali dla was plan na najbliższe kilka miesięcy: zwycięstwo w mistrzostwach Europy, a potem medal na igrzyskach w Pekinie…

– Nie mam nic przeciwko. Łatwiej jednak powiedzieć, niż wykonać. Po turnieju o Superpuchar wiemy, że jesteśmy drużyną, która może wygrać z każdym. Nie możemy sobie jednak pozwolić na dekoncentrację czy megalomanię, bo to zawsze źle się kończy.

Można było odnieść wrażenie, że wygrana w półfinale z Niemcami sprawiła wam większą radość, niż pokonanie Szwedów w finale. Zgodzi się pan?

– Wiadomo, że przed meczem z Niemcami były różne podteksty. Emocje podkręcała jeszcze niemiecka prasa. Na szczęście zmobilizowaliśmy się tak, jak trzeba i udowodniliśmy, że – mimo porażki w finale mistrzostw świata – nie jesteśmy gorszą drużyną. W końcu zwyciężyliśmy na ich terenie. Przyznam, że widok bezradnych Niemców był satysfakcjonujący.

Niemcy mówili o was, że jesteście brutalami i tylko dzięki grze nie fair wygraliście.

– Lepiej niech obejrzą jeszcze raz ten mecz i zobaczą, kto jest większym brutalem.

Czy Szwedzi okazali się trudniejszym rywalem A może pomyśleliście, że po tak efektownym zwycięstwie w półfinale, finał wygra się sam?
– Mecz ze Szwecją był zdecydowanie trudniejszy. Byliśmy chyba zbyt pewni siebie, wkradło się rozprężenie. Na szczęście zdążyliśmy odrobić straty. Ale wnioski trzeba wyciągnąć.

Trener Bogdan Wenta, mimo triumfu w turnieju, wytykał wam błędy. Co trzeba więc poprawić?
– Wszystko po trochu. Począwszy od gry w obronie, na mobilizacji skończywszy.

Wróćmy do mistrzostw Europy. Kto będzie najgroźniejszym rywalem w walce o złoto?
– Już w meczu grupowym spotkamy się z jednym z faworytów
– Chorwacją, i to na inaugurację imprezy. Groźni będą też na pewno Francuzi i Hiszpanie. I oczywiście Niemcy.

Nie zapomniał pan o kimś?

– I rzecz jasna Polska. Cały czas jesteśmy głodni sukcesów. Zdobycie srebrnego medalu mistrzostw świata uznano w kraju za ogromny sukces. A my czuliśmy niedosyt. Dlatego marzy nam się złoto.