Strona główna | ZPRP | Dwaj bracia, jedna pozycja

Dwaj bracia, jedna pozycja

 

To może być hit najbliższego lata w Bundeslidze. Marcin Lijewski odchodzi z Flensburga. Ma zastąpić w zespole wicemistrza Niemiec HSV Hamburg legendę – Kyung-shin Yoona – pisze „Przegląd Sportowy”.

W nowym zespole, gdzie ma grać przez dwa lata, Marcin Lijewski nie będzie czuł się osamotniony. W HSV występuje już jego młodszy brat Krzysztof, a także Michał Jurecki. W ten sposób o miejsce na prawym rozegraniu będą rywalizować nie tylko dwaj Polacy, ale nawet dwaj bracia. To ewenement na skalę światową!

Na razie jedyną niewiadomą jest termin, kiedy Lijewski zacznie grać dla HSV. Piłkarz podpisał kontrakt z ekipą z Hamburga w połowie września, ale umowa obowiązuje dopiero od 2009 r., czyli po wygaśnięciu kontraktu z Flensburgiem. Jednak wszystko wskazuje na to, że Polak trafi do portowego miasta już po tym sezonie. A to dlatego, że definitywne rozstanie z Hamburgiem i Bundesligą zapowiedział 34-letni Koreańczyk Yoon i trzeba szybko znaleźć jego następcę.

Aby jednak Flensburg puścił Lijka" już po tym sezonie, musi pozyskać kogoś na jego miejsce. Klub spod duńskiej granicy był bliski sprowadzenia z HSG Nordhorn gwiazdy reprezentacji Niemiec, leworęcznego Holgera Glandorfa. Temat jednak upadł, przez co pod znakiem zapytania stanęła szybsza przeprowadzka Polaka. – Rozmawiałem z szefem hamburskiego klubu, który zapewnił, że jest zdecydowany zapłacić za mnie sumę odstępnego – przekonuje Lijewski.

Rozgrywający nie ma w kontrakcie wpisanej konkretnej kwoty, ale można się domyślać, że HSV będzie musiał za niego wyłożyć około 300 tys. euro. Za te pieniądze Flensburg będzie mógł utrzymać dwóch dobrych zawodników, więc raczej nie będzie robił „Lijkowi" problemów.

Początkowo Hamburg chciał Marcina na trzy lata, ale zawodnik wystraszył się trochę tak długiej umowy. – Nie wiedziałem przede wszystkim, jak będę się czuł fizycznie i czy będę jeszcze w stanie podołać obciążeniom w Bundeslidze. Dlatego stanęło na dwuletnim kontrakcie, ale jeśli w drugim sezonie rozegram ponad połowę spotkań, to zostanę na trzeci rok – zdradza 30-letni już Lijewski.

Najlepsza finansowo

– Miałem propozycję przedłużenia kontraktu we Flensburgu. Była też oferta z Rhein Neckar Lówen. Najkorzystniejsza propozycja nadeszła z HSV, zarówno sportowo, jak i finansowo – tłumaczy.

Główną motywacją przejścia do HSV była potrzeba nowych wyzwań, ale i zmęczenie fizyczne zawodnika. – We Flensburgu gram już szósty sezon i ciągle od dechy do dechy, całe mecze. Czuję się wyeksploatowany. To było widać podczas Superpucharu, gdzie pod względem szybkości i świeżości odstawałem od chłopaków – narzeka Lijewski. – Przez te sześć lat nie było takiego sezonu, żebym nie musiał rozegrać przynajmniej kilku meczów na zastrzykach przeciwbólowych.

Marcin przechodzi do klubu, w którym na tej samej pozycji, prawym rozegraniu, występuje jego młodszy o sześć lat brat Krzysztof. – Nie będziemy rywalizować, tylko współpracować. Kiedy rozmawiałem z menedżerem HSV o transferze, założenie było takie, że będziemy grać z Krzysiem po pół meczu. Nie będzie mowy o zawiści, że on gra, a ja nie czy odwrotnie – przekonuje starszy z Lijewskich.

Krzysztof jest zachwycony perspektywą gry z Marcinem. Przedłużył kontrakt z HSV do 2011 roku, tylko dlatego, że obiecano sprowadzić brata. – Przez całą karierę czekałem na taki moment. Do tej pory razem graliśmy tylko w reprezentacji – cieszy się Krzysiek.

Uczył Marcin Krzysztofa

– Myślę, że obaj na tej współpracy skorzystają. Krzysiek dużo się nauczy od starszego brata, który zawsze był dla niego wzorem, a Marcin wreszcie będzie miał wartościowego zmiennika – twierdzi kolega Lijewskich z reprezentacji Grzegorz Tkaczyk.

Perspektywa gry Lijewskich w jednym klubie ciekawi trenera reprezentacji Bogdana Wentę. – Grałem w piłkę ponad 20 lat w Polsce, Hiszpanii, Niemczech, ale nie pamiętam takiej sytuacji, żeby dwaj bracia występowali w jednym klubie na tej samej pozycji. To trochę dziwna sytuacja. Sam jestem bardzo ciekaw, jak to będzie wyglądało. W obronie Marcin i Krzysiek mogą grać razem. Poza tym, teraz Krzysiek w ataku sporo gra na środku, ale po przyjściu Olega Velykiego może być ciężko – kręci głową Wenta.

– Spokojnie, mecz jest długi, sezon tym bardziej i na pewno zarówno Marcin, jak i Krzysiek zdążą sobie pograć – uspokaja drugi trener kadry Daniel Waszkiewicz.

W nowym klubie Polak będzie musiał zastąpić Kyung-shin Yoona. 34-letni Koreańczyk siedem razy był królem strzelców Bundesligi, ale postanowił po tym sezonie zakończyć karierę i wrócić do ojczyzny. – Postaram się grać tak, żeby nikt nie zauważył odejścia wielkiego Koreańczyka. Chociaż jesteśmy zupełnie inni. On dużo rzuca, ja gram bardziej zespołowo – zastrzega Marcin.

WOJCIECH OSIŃSKI