Strona główna | ZPRP | Supercup dla Polski!

Supercup dla Polski!

 

Polska pokonując w finale Szwecję 27:26 wywalczyła jedno z najbardziej prestiżowych trofeum w piłce ręcznej – Superpuchar. Zwycięską bramkę zdobył na 8 sekund przed końcową syreną Mariusz Jurasik. Nasz prawoskrzydłowy po zderzeniu z rywalem większość II połowy spędził na ławce.

Triumfatorzy turnieju otrzymali od organizatorów dużych rozmiarów srebrny puchar, który do Polski w poniedziałek przywiezie kierownik zespołu Marek Żabczyński. „Po wicemistrzostwie świata to największy sukces mojej drużyny” – ocenił trener Bogdan Wenta.
Był to już drugi mecz tych drużyn w tegorocznym turnieju. W spotkaniu grupowym Białoczerwoni wygrali 30:24. Tym razem to Szwedzi, broniący tytułu, byli bliżej końcowego sukcesu. Początkowe minuty I połowy należały do Skandynawów, którzy kilka razy po wypracowaniu 2-bramkowej zaliczki dość szybko ją tracili. Przy stanie 8:7 w 12 min dla rywali wynik długo się nie zmieniał. Było to efektem bardzo dobrej gry obu bramkarzy z klubów Bundesligi – Sławomira Szmala i Dana Beutlera.

Polacy prowadzenie (10:9) objęli po błyskawicznej kontrze w wykonaniu Mateusza Jachlewskiego, który wykorzystał podanie przez całe boisko od Szmala. Radość z przewagi trwała jednak krótko. Szwedzi na przerwę schodzili z bilansem jednej bramki więcej

Białoczerwoni rozpoczęli II połowę w złym stylu. Nadal swego konta nie mógł powiększyć Marcin Lijewski, a trzeci w kolejności w drużynie wykonawca rzutów karnych Mariusz Jurasik nie znalazł sposobu na szwedzkiego bramkarza. Nasz zespół grał bez należytej koncentracji. Błąd spowodował, że drużyna została ukarana kolejną karą 2-minutową.  Starszy z braci Lijewskich siedział wówczas na ławce kar, o czym w ferworze walki zapomniał i wszedł na boisko przed zakończeniem swojego wykluczenia Podopieczni trenera Bogdana Wenty zdobyli dopiero pierwszego gola w tej części gry w 37. minucie, gdy przegrywali już 14:19. Kiedy już "biało-czerwoni" grali w komplecie zabrali się za mozolne odrabianie strat.

Nie zawodził Karol Bielecki, którego atomowe próby z drugiej linii zazwyczaj kończyły się powodzeniem. Wprowadzenie na środek rozegrania Damiana Wleklaka okazało się dobrą decyzją. Po jego golu Polacy wyszli na prowadzenie 23:22. Skandynawowie złapali jednak „drugi oddech” i zdobyli cztery bramki z rzędu. Trudny do upilnowania był zwłaszcza Oskar Carlen.

Końcówka to koncert gry podopiecznych Bogdana Wenty. Grzegorz Tkaczyk najpierw zaskoczył bramkarza rywali rzutem z biodra, chwilę później ten sam zawodnik popisał się efektowną "wkrętką" po kontrze. Tej samej sztuki w ostatniej minucie dokonał Patryk Kuchczyński, który doprowadził do remisu 26:26. Po kolejnej udanej paradzie Szmala Polacy mieli piłkę, a do końca spotkania pozostało 20 sekund. Wówczas trener Wenta poprosił o czas, a do zadania specjalnego został wyznaczony Jurasik, który długo przebywał na ławce, ponieważ odczuwał skutki zderzenia z przeciwnikiem na początku II połowy. Jego gol przesądził o sukcesie. Walka o wygraną nie musiała być tak dramatyczna, gdyż Polacy wykorzystali tylko 1 z 4 rzutów karnych

QS-Supercup był dla reprezentacji Polski ostatnim poważnym sprawdzianem przed styczniowymi finałami mistrzostw Europy w Norwegii. Trener Bogdan Wenta może być zadowolony z wyników uzyskanych przez swoich podopiecznych, choć miał pretensje do zachowania niemieckich kibiców i komentarzy miejscowej prasy po półfinałowej grze. Wygrana z mistrzami świata Niemcami na ich terenie, dwa zwycięstwa ze Szwecją i jedno z Czechami muszą robić wrażenie.

Wynik finału:

Polska -Szwecja 27:26 (14:15)
POLSKA:
Weiner, Szmal – Kuchczyński 2, Jachlewski 4, Tkaczyk 5, Bielecki 6, Siódmiak 1, Jaszka, Wleklak 1, B.Jurecki 3, M.Jurecki, M. Lijewski 1, Kuptel, Orzłowski, Tłuczyński. Kary 6 min.
Szwecja: Svensson, Beutler – Larholm 6, Boquist 4, Lundstroem 3, Carlen 8, Ahlm, Lennartsson 1, Arrhenius 3, Lindahl 1, Kaellman Kary 4 min.