Strona główna | ZPRP | Grundfos Cup: Polska – Estonia 26:23

Grundfos Cup: Polska – Estonia 26:23

 

Druga reprezentacja Polski zwyciężyła Estonię 26:23, a Węgry pokonały Danię 30:29 w pierwszym dniu turnieju piłkarzy recznych Grundfos Cup rozgrywanym w Kaliszu.

Na mecz bezpośredniego zaplecza kadry Bogdana Wenty do miejscowej hali Winiary Arena przybyło trzy tysiące widzów. Kibice z miasta, gdzie narodził się szczypiorniak dali dowód, jak duże jest zapotrzebowanie na tę dyscyplinę. W tym roku w Kaliszu reaktywowała sie sekcja piłki recznej. Brakowało tylko wizyty zespołu narodowego.

I połowa w wykonaniu polskiego zespołu wykazała, że zaledwie kilka treningów nie może wpłynąć na dobre zgranie drużyny. Białoczerwoni w tym okresie notowali dość dużo strat piłek. Grali zbyt czytelnie i schematycznie, aby mogło to zaskoczyć rywali, którzy nie zaliczają się przecież do czołowych drużyn. Estończycy też nie prezentowali wyrafinowanego szczypiorniaka. W efekcie po 18 min. na tablicy widniał wynik remisowy 6:6. Na dorobek podopiecznych Daniela Waszkiewicza w tym okresie składały się bramki – po trzy – zdobyte po kontrach przez Pawła Piwko i po atakach pozycyjnych kończonych przez Michała Kubisztala.

Wygrana pierwszej reprezentacji w Dortmundzie nad Szwecją, ogłoszona przez spikera w hali, nie ożywiła poczynań Polaków. Po prowadzeniu gospodarzy 10:9 trener Estończyków, Bramanis Riho-Bruno, poprosił o czas. Reprymenda okazała się skuteczna, gdyż kolejne bramki w tej części gry zdobywali wyłącznie goście.

Po zmianie stron między słupkami polskiej drużyny pojawił się Michał Świrkula – bohater meczu w Lidze Mistrzów z Flensburgiem. Zawodnik Zagłębia Lubin przez niemal 4 minuty nie pozwalał się pokonać i był jednym z filarów zespołu. Przyspieszenie rozgrywania akcji przez Polaków, lepsza gra w obronie, dała wreszcie efekty. Rywale w 40 min po raz ostatni objęli prowadzenie (18:17).

Od tego momenty zaczęła się uwidaczniać przewaga gospodarzy. Sześć goli z rzędu pozwoliło wypracować pokaźną zaliczkę, której Polacy już sobie odebrać nie pozwolili. Przebudził się Mariusz Jurkiewicz, dla którego jest to jedna z ostatnich szans potwierdzenia swoich nieprzeciętnych umiejętności. Na prawym skrzydle punktował Arkadiusz Miszka. Jeszcze odgrażał się najskuteczniejszy wśród przeciwników Risto Lepp, ale nie mogło już odmienić to losów meczu.

Pierwszy z trzech sprawdzianów pokazał, że różnica między pierwszą a drugą reprezentacją Polski jest możliwa do pokonania, ale tylko dla nielicznych.

Powiedzieli po meczu:

Daniel Waszkiewicz (trener Polski): Kalisz nie odbiega od tego co się dzieje z polskimi kibicami. Było fantastycznie. Nie ode mnie to zależy, ale można się spodziewać, że w przyszłym roku ponownie tu zagramy. Gra w całym meczu była dosyć spięta. Było widać po tym zespole, że oni są po trzech treningach. Kilku młodych chłopaków z dużą tremą. Należy pochwalić grę obronną w II połowie, bo ona była kluczem do tego, że wygraliśmy. Trzeba trochę czasu, żeby nasze akcje się zazębiały. Mam nadzieję, że to nastąpi już w piątek, bo Węgrzy i Duńczycy są bardziej wymagającymi przeciwnikami.

Bramanis Riho-Bruno (trener Estonii): Zaczęliśmy grę bardzo dobrze. Potrafiliśmy zastopować polskie kontrataki. Po 15 minutach II połowy niestety zaczęliśmy odczuwać trudy meczu. Po kilku kolejnych golach dla gospodarzy turnieju przegrywaliśmy już pięcioma bramkami. W finałowych minutach meczu bardzo trudno było nam odrobić straty. Widzom to spotkanie powinno się podobać.

Michał Kubisztal: Jestem pozytywnie zaskoczony postawą kibiców. Cały czas śpiewali, cały czas nas dopingowali. Pierwsza połowa nam nie wyszła, a mimo to byli z nami. W szatni powiedzieliśmy sobie, że mecz trwa 60 minut i na pewno nie jesteśmy słabszym zespołem. Jak przyłożymy się bardziej w obronie, to jesteśmy mecz w stanie wygrać.

Michał Świrkula: Wszystko układa się tak jakbym sobie tego życzył. Zdrowie dopisuje forma też, oby jak najdłużej. Zwycięstwo było ważne, ale nie za wszelką cenę. Mało gdzie w polskiej ekstraklasie jest tak wspaniała publiczność. I tak doskonały obiekt.

Wyniki 1. dnia:

Węgry B – Dania B 30:29 (12:11).
Węgry: Liszkai, L.Nagy – Sandor 1, Halasz 6, Schuch 3, Redel 9, Rev, Vencics 1, Cifra, M.Nagy 1, Sutka 4, Dobo, Palos 5.
Dania: Petersen – Christiansen 2, H.T. Hansen 1, R.T. Hansen 1, Koch-Hansen 1, Kristiansen 1, Mogensen 4, Jensen 1, Olsen 8, L.S. Hansen 5, Leegaard 1, Toudahl 4. Kary 8 min. Sędziowali: A I L. Sołodko (Polska). Widzów 2500.

Polska B – Estonia 26:23 (10:13).
Kubiszewski, Świrkula – Kwiatkowski 3, Niedośpiał 1, Miszka 4, Żółtak, Piórkowski, Piotrowski, Zaremba 2, Jurkiewicz 3, Kubisztal 6, Waszkiewicz 3, Piwko 3, Różański 1, Chodara. Kary 4 min.
Estonia: Naum, Aleksejev – V.Noodla, Lepp 7, Jaanimaa 1, Jarv, Lepp 3, Partrail 2, Voosalu, Lillsoo 1, Magi 5, M.Noodla,Sokk, Jarve 1, Kauge 1, Muuga 2. Kary 8 min.
Sędziowali: Gusko, Repkin (obaj Białoruś). Widzów 3000.