Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Miło na nas patrzeć, ale …

Miło na nas patrzeć, ale …

 

AZS AWF Gorzów wystartował do rozgrywek I ligi szczypiornistów w imponujący sposób. Wygranej 31:25 nad przeżywającym kłopoty Wolsztyniakiem wszyscy się spodziewali. Za to sukces we Wrocławiu –zwycięstwo ze Śląskiem, spadkowiczem z ekstraklasy 33:32- przyszedł trochę niespodziewanie, ale zasłużenie. Zespól, który wygrał większość meczów wiosną, wzmocniony latem doświadczonymi zawodnikami w polu i Michałem Kaniowskim na ławce trenerskiej (dołączył do Dariusza Molskiego i Marka Kozielskiego), przeniósł znakomitą serię także na nowy sezon.

Gazeta Wyborcza – Zielona Góra: Po takim meczu ręce same składają się do oklasków. Nasza drużyna nie tylko zdobyła punkty, ale zaimponowała także stylem, w jakim ograła Śląsk.
Michał Kaniowski: Odnieśliśmy naprawdę spory sukces. Miło było patrzeć na nasz zespół, który wyszedł na boisku pewny swoich umiejętności, z wielką wiarą w możliwość ogrania wrocławian. To my w tym spotkaniu dyktowaliśmy warunki, prowadziliśmy kilkoma golami. Po meczu zebrałem wiele gratulacji, a najbardziej ucieszył mnie głos, że często spotkań na takim poziomie próżno szukać na boiskach ekstraklasy.

Dopiero w samej końcówce zrobiło się nerwowo.

– Prawie cały czas graliśmy w osłabieniu, niektóre kary były zbyt pochopne, przy innych sami powinniśmy zachować spokój i ich umknąć. W decydującym momencie świetnie spisali się nasi bramkarze. Jeśli co tydzień mamy wygrywać, to niech to będą nawet zwycięstwa jedną bramką, byle na naszą korzyść.

Ta wygrana może być naszym ogromnym kapitałem na resztę sezonu. Nie wierzę, że wiele innych drużyn wywiezie z Wrocławia jakieś punkty.

– Na tle Śląska wypadliśmy naprawdę dobrze, a jestem pewien, że ten zespół na pewno zmieści się w czubie tabeli. Życzyłbym sobie, abyśmy nadal na każdym parkiecie, w dobrych i trudnych chwilach pokazywali zespołowość. Tutaj każdy ma swoją robotę do wykonania i ważne, aby w odpowiednim momencie dał z siebie wszystko. Wtedy takich radości, jak ta wrocławska, na pewno będzie dużo więcej.

Przed nami jeszcze aż 20 spotkań. Pana podopiecznym nie wolno już teraz uwierzyć, że są najlepsi. Choć oczywiście mecz ze Śląskiem pokazał, że z powodzeniem mogą zawojować pierwszą ligę.
– O to jestem spokojny. Na pewno nie pozwolimy nikomu bujać w obłokach. Dostaliśmy świetnego kopa do dalszej ciężkiej pracy. Zespół dokładnie wie, ile jest jeszcze do poprawienia. Zapraszam kibiców na sobotę, na godz. 16 na mecz z beniaminkiem Samborem Tczew. Mam nadzieję, że wartość AZS AWF będzie rosła razem z ilością naszych fanów, bo przecież walczymy o jak najlepsze miejsce właśnie dla nich.

Rozmawiał Ireneusz Klimczak

* Michał Kaniowski -61-letni szkoleniowiec piłki ręcznej, w latach 80. wprowadził gorzowski zespół do ekstraklasy, teraz znów wrócił na ławkę trenerską i również ma apetyt na awans z AZS AWF.