Strona główna | ZPRP | W Gorzowie bez presji awansu

W Gorzowie bez presji awansu

 

Gorzowski szczypiorniak walczy o powrót do świetności, chce zaatakować ekstraklasę. – Jeśli w lidze zachowamy wartość ze sparingów, to czeka nas ekscytujący sezon – zapowiada na łamach „Gazety Wyborczej Gorzów” trener Michał Kaniowski.

Zespoły AZS AWF Gorzów z połowy lat 80. i obecny łączy osoba dr Kaniowskiego. Wspomógł sztab szkoleniowy AZS AWF, bo jak sam twierdzi, w Gorzowie zaczyna się dziać coś wyjątkowego. Podobną atmosferę i głód sukcesu wyczuwał, gdy pierwszy raz wprowadzał akademicką drużynę do elity.

Z ręką na sercu nie można jeszcze powiedzieć: jesteśmy w stu procentach gotowi na awans. AZS AWF potrzebuje ciągłego wzmocnienia organizacyjnego i kadrowego. – Hamulcowego w drużynie jednak nie zatrudniliśmy – powiedział trener Kaniowski. – W zmienionym, szerokim, wyrównanym składzie będziemy bić się o punkty w każdym spotkaniu. Zagramy bez wielkiej presji. W nachodzących rozgrywkach nic nie musimy, a myślę, że bardzo wiele możemy.

Rutyna dodana do młodości

Dla szkoleniowca, który wzmocnił na ławce Dariusza Molskiego i Marka Kozielskiego (utrzymali beniaminka w I lidze), najważniejszym było wprowadzenie w drużynie jak największej konkurencji. Młody, bardzo utalentowany zespół, potrzebował także poważnego zastrzyku rutyny. Takich zawodników udało się namówić do gry w Gorzowie. Ważne, że nie są to ludzie obcy. Paweł Kaniowski (syn pierwszego trenera) i Tomasz Rafalski to ograni w ekstraklasie i ligach zagranicznych wychowankowie, a więc na pewno będą się utożsamiać z AZS AWF. – Mamy po dwóch wartościowych zawodników na każdej pozycji – mówił Michał Kaniowski. – Z tak szeroką kadrą możemy grać szybką, nowoczesną piłkę ręczną. Podczas prawie niczym niezakłóconych przygotowań, gdzie był czas na pracę nad obroną czy atakiem, szlifowaniem nowych elementów gry i zgrywaniem drużyny, wyglądaliśmy naprawdę nieźle.

Przekuć medal na punkty

Po latach AZS AWF wrócił na podium akademickich mistrzostw Polski. W sierpniu w Łodzi gorzowianie zdobyli srebrne medale. Szkoleniowcy drużyny uspokajają że zrobili wiele, aby po tym sukcesie zawodnicy nie spoczęli na laurach. – Nikt nam nie da zwycięstw w nadchodzących rozgrywkach za pokazanie medalu – mówił Kaniowski. – Wysłaliśmy w Polskę sygnał, że potrafimy grać na wysokim poziomie i teraz tylko od nas zależy, czy nie rozmienimy się na drobne. Tak naprawdę zagramy o swoją przyszłość. O to, czy boom na piłkę ręczną wykorzystamy także w Gorzowie. Pójdziemy w ślady naszych koszykarek czy żużlowców. Patrząc na skład, ludzi stąd, a nie armię zaciężną gdy doszli doświadczeni gracze, a rokujący nastolatkowie przeobrażają się w zawodników, którzy z powodzeniem mogą brać w swoje ręce losy zespołu, nawet na najwyższym poziomie, dochodzę do wniosku, że lepszego momentu na atak na ekstraklasę może długo nie być. Wszyscy, którzy nas oglądają mówią że za sezon, dwa, powinniśmy się dostać do elity. Zróbmy wszystko, na boisku i poza nim, aby to nie okazały się tylko puste słowa.

W roli faworyta

Po sezonie, w którym AZS bronił ligi, startuje w zupełnie nowej roli. Podczas AMP w Łodzi w gronie faworytów w naszej grupie wielu wymieniało cztery drużyny: spadkowicza Śląsk Wrocław, Nielbę Wągrowiec, Stelmet Zielona Góra i gorzowski AZS AWF. – Byłoby super, gdyśmy po pierwszej rozpoznawczej rundzie byli w czwórce z ewentualną minimalną stratą to wyprzedzających nas zespołów – zakończył Kaniowski. – A potem trzeba ostro zaatakować w rewanżach. Za miesiąc, po kilku spotkaniach, będziemy wiedzieć zdecydowanie więcej. Mimo pewnych obaw dla Gorzowa rezerwuję jednak jedno z miejsc w czubie tabeli i wierzę, że chłopcy dadzą serce i sprawią swoim kibicom wiele radości.