Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Radomianie bez braci Grylów

Radomianie bez braci Grylów

 

Drużyna AZS Politechnika Radomska rozpoczyna kolejny sezon zmagań w I lidze. Na inaugurację rozgrywek podopieczni Aleksandra Malinowskiego podejmą w sobotę rezerwy kieleckiego Vive. Na dzień dzisiejszy trudno jednoznacznie odpowiedzieć, na co stać w rozgrywkach radomskich szczypiornistów. Nie odkryjemy Ameryki, jeśli powiemy, że wszystko zweryfikują same rozgrywki, a na to trzeba cierpliwie poczekać – informuj „Gazeta Wyborcza – Radom”.

Jeszcze podczas wakacji mówiło się, że działacze zamierzają stworzyć zespół na miarę awansu do ekstraklasy. Dziś ambitne plany trzeba chyba zweryfikować, bowiem wzmocnienia owszem są, ale niestety nie obyło się także bez poważnych ubytków w kadrze.

Do zespołu dołączyło kilku nowych zawodników, którzy mają stanowić o sile radomskiej ekipy. Są to między innymi: Jarosław Sieczka, Rafał Ziętkowski, Kamil Stegliński, Aleksander Malinowski junior czy Damian Cup ryś. Niestety, w ostatnich dniach niemal kompletna kadra została poważnie uszczuplona. Otóż sensacyjną wręcz decyzję podjęli bracia Artur i Karol Gryia. Obaj postanowili zakończyć przygodę z radomskim zespołem.

To spore straty, biorąc choćby pod uwagę to, że Artur Gryla to najskuteczniejszy szczypiornista, jaki w ostatnich latach reprezentował radomskie barwy. Informację na ten temat potwierdza trener koordynator sekcji piłki ręcznej w AZS Roman Trzmiel. – Rzeczywiście Artur i Karol nie będą reprezentować naszych barw. Z moich informacji wynika, że obaj wyjeżdżają poza granicę naszego kraju – poinformował „Gazetę” drugi szkoleniowiec radomian.

To nie jedyne ubytki akademików. W bramce AZS kibice nie zobaczą już Rafała Ratuszniaka, a także rozgrywającego Łukasza Jagodzińskiego. Pierwszy wraca do klubu z Końskich, natomiast drugi wyjechał do Stanów Zjednoczonych.

Generalnie całe rozważania na temat, czy więcej jest ubytków w drużynie, czy też wzmocnień albo czy akademików stać na to lub inne miejsce w lidze, mijają się z celem. To tylko teoria, która nie musi iść w parze z praktyką. Wiara w sporcie jest jednak magiczna. Jeśli trenerzy Malinowski i Trzmiel dopracowali szczegóły taktyczne, jeśli zakodowali w głowach zawodników dążenie do zwycięstwa, to zapewne radomscy gracze niejednokrotnie w tym sezonie przysporzą kibicom niezapomnianych emocji.