Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Dlaczego Vive nie spełnia oczekiwań?

Dlaczego Vive nie spełnia oczekiwań?

 

Tradycje piłki ręcznej w Kielcach są ogromne. Sześć tytułów mistrza Polski, pierwszy w 1993 roku. Oczekiwania – nic dziwnego – przeogromne. Tymczasem od czterech sezonów kielczanie co najwyżej plasują się na podium – pisze „Przegląd Sportowy”.

Fachowcy za słabi
W ostatnich rozgrywkach przypadł im brąz, choć złoto było w zasięgu ręki. W Kielcach pracowali doskonali fachowcy, kiedyś wybitni zawodnicy: Daniel Waszkiewicz czy Zbigniew Tłuczyński. Szybko się ich pozbyto. W dopiero co rozpoczętych mistrzostwach Polski 2007/2008 ekipa prowadzona przez Aleksandra Litowskiego spisuje się słabo. Nie zapominamy o pladze kontuzji, które wyłączyły z gry Bartosza Konitza, Tomasza Rosińskiego czy Alexandru Ciobana. Mimo to drużyna powinna prezentować się dużo lepiej. – W Kielcach o wszystkim decydują ludzie, którzy nie mają dobrego kontaktu ze sportem – mówi Zbigniew Tłuczyński, który obecnie szuka pracy w Niemczech. – Chęć błyskawicznego sukcesu jest tak ogromna, że nie ma czasu, żeby stworzyć zespół, który mógłby przez dłuższy czas święcić triumfy. Po każdej porażce podejmuje się niepotrzebne ruchy i dyskusje. Trener nie ma możliwości popracować samodzielnie. Wydaje mi się, że żaden szkoleniowiec na świecie nie zadowoliłby kieleckich działaczy. Oni są potwornie niecierpliwi. Tymczasem trener powinien być rozliczany z wyników po 2-3 latach – tłumaczy.

Vive ma wszelkie atuty, by stać się drużyną numer jeden w Polsce. Sponsorzy, ładna hala, doskonała młodzież z kilkoma mistrzami Polski juniorów sprzed kilku lat i spore możliwości transferowe. – Zawodnicy są kupowani niezgodnie z sugestiami trenera – kontynuuje Tłuczyński – lecz przez działaczy. Byłem na przykład przeciwny sprowadzaniu Mladena Cacica, jednak podobał się prezesom. I co? Teraz chcą go się pozbyć. Michała Jureckiego też nie chciałem, ale go kupiono poza moimi plecami. I co? Zawalił i mistrzostwo, i puchar, a teraz siedzi na ławce HSV. Z odmładzaniem drużyny jest zaś tak, że nie może ono spowodować zmniejszenia wartości ekipy, musi do czegoś prowadzić. Tymczasem chce się stawiać na młodych, a jednocześnie uzyskiwać super wyniki. W Kielcach naprawdę ciężko się pracuje.

Bić się w piersi

Daniel Waszkiewicz (dziś szkoleniowiec AZS AWFiS Gdańsk) prowadził Vive niecały sezon. – Nie bardzo wypada mi mówić o tamtym okresie – opowiada. – Ale z pewnością panuje tam ciężki klimat. Ludziom odpowiedzialnym za klub brakuje cierpliwości i samooceny. Bo ten potencjał, tak ponoć duży, nie jest aż tak wielki. Trzeba się bić we własne piersi, a nie szukać winnych dookoła – dodaje Waszkiewicz.

TRENOWALI VIVE:

2002/2003 Aleksander Malinowski

2003/2004 (kwiecień) Daniel Waszkiewicz

2004/2005 Aleksander Malinowski

2005/2007 (marzec) Zbigniew Tłuczyński

2007/ ? Aleksander Litewski.