11 września 2007

Miałem coś do udowodnienia

Piotr Wyszomirski, reprezentant Polski juniorów od wakacji trenuje już z Azotami. Wychowanek UKS Wilanowii Warszawa w tym roku skończył Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. W sobotę wystąpił od pierwszej minuty w meczu z Zagłębiem. Tylko raz, na rzut karny, zastąpił go Walenty Koszowy, do tej pory pierwszy bramkarz puławskiego zespołu. Po tak znakomitym występie młody warszawiak może przebojem przejąć pałeczkę podstawowego golkipera Azotów –pisze „Dziennik Wschodni”.

Kiedy dowiedział się pan o tym, że wyjdzie w pierwszej siódemce Azotów?

– Po czwartkowym wieczornym treningu trener Kamielin zapytał mnie, co bardziej lubię: czy grać od razu po rozgrzewce, czy też wchodzić z ławki rezerwowych. Wybrałem pierwszą opcję.

Czuł pan tremę przed debiutem w puławskiej hali?

– O dziwo, nie denerwowałem się. Wyszedłem razem z kolegami na parkiet i od razu solidnie zabraliśmy się do pracy.

Jaka była taktyka na mistrza?

– Bardzo prosta. Nasi rośli gracze drugiej linii mieli robić zasłonę dla zawodników Zagłębia potrafiących rzucać z dystansu. Szczelny blok złożony z uniesionych w górę rąk zdecydowanie utrudniał oddawanie rzutów rywalom. Do tego bardzo dobrze ustawiałem się w bramce i wygraliśmy.

Pana skuteczne interwencje między słupkami, wielokrotnie bronione rzuty rywali, w tym także rzut karny, musiały zrobić wrażenie na przeciwniku?

– Gdy uda się wykonać kilka dobrych interwencji, wówczas sam bramkarz czuje się pewniej, a cały zespół gra ze świadomością, że zanim straci gola, to przeciwnicy muszą jeszcze pokonać ostatnią przeszkodę w bramce.

Ten mecz był dla pana z podtekstem?

– Zanim przyszedłem do Puław, prowadziłem rozmowy z Zagłębiem w sprawie mojego przejścia do tej drużyny. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, dlatego nietrudno zrozumieć moją dodatkową motywację na spotkanie z mistrzem Polski. Tym bardziej cieszę się, że udowodniłem mojemu niedoszłemu pracodawcy swoje umiejętności.

Nie odniósł pan wrażenia, że Zagłębie was zlekceważyło?

– Czytałem kilka portali internetowych i faktycznie, wypowiedzi drugiego trenera gości oraz niektórych zawodników, wyraźnie o tym świadczyły.

Czy po tak udanym występie Piotr Wyszomirski będzie już pierwszym bramkarzem Azotów?

– Na pewno nie. Swoją klasę i umiejętności muszę potwierdzać na każdym treningu. Walety Koszowy to doświadczony zawodnik. Rywalizacja między nam będzie ciekawa i z korzyścią dla drużyny.

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji