Strona główna | ZPRP | Nie zachwycać się pojedynczymi sukcesami

Nie zachwycać się pojedynczymi sukcesami

 

Chcielibyśmy kontynuować i podnosić jakość wszystkiego co robimy i nie zachwycać się pojedynczymi wydarzeniami, a konsekwentnie realizować wytyczone cele. Są nimi przede wszystkim udział naszych reprezentacji w igrzyskach olimpijskich – mówi Andrzej Kraśnicki prezes ZPRP w wywiadzie dla "Sportowych Faktów".

Okres wakacyjny to dla wielu osób czas, w którym mogą odpocząć i zebrać siły na następną część roku. W jaki sposób spędził wakacje prezes Kraśnicki?
– Niestety w tym roku nie byłem na urlopie. Wakacje poświęciłem w znaczącej części na prowadzenie własnej firmy. Bardzo dużo czasu przeznaczyłem wcześniej na działalność Związku. Musiałem w okresie letnim skoncentrować się na sprawach zawodowych. Mam taką nadzieję, że na przełomie roku  wyjadę na tydzień-dwa tygodnie na narty i odrobię zaległości.

Polski handball zaczął trwający rok od mocnego uderzenia – medalu mistrzostw świata. Czy Pana zdaniem znajdzie się w Polsce drużyna, która będzie w stanie jeszcze w tym roku przebić ten sukces?
– Życzyłbym, żeby sukcesy polskiego sportu w grach zespołowych nie dotyczyły tylko piłki ręcznej. Rok przedolimpijski nie stwarza sytuacji, aby można osiągnąć bardziej wartościowy sukces niż drużyna piłki ręcznej. W większości są to mistrzostwa Europy, a nie mistrzostwa świata, i tylko ze względu na system rozgrywek ten nasz wynik będzie trudno przebić.

Dzięki drużynie prowadzonej przez Bogdana Wentę piłka ręczna w Polsce wyszła z zaścianka. Proszę powiedzieć, jakie pomysły posiada ZPRP, aby dobrze wykorzystać ten sukces?
– Sukces drużyny piłki ręcznej  to również  efekt naszej pracy. Składa się na to mozolna, systematyczna, konsekwentna praca wielu ludzi. Sukces został dostrzeżony. Chcielibyśmy kontynuować i podnosić jakość wszystkiego co robimy i nie zachwycać się pojedynczymi wydarzeniami, a konsekwentnie realizować wytyczone cele. Są nimi przede wszystkim udział naszych reprezentacji w igrzyskach olimpijskich, wysokie miejsce we współzawodnictwie międzynarodowym. Co nie oznacza, że nie zależy nam na silnej lidze, na rozwoju sportu młodzieżowego i szkolnego. Bez podniesienia jakości polskiej piłki ręcznej nie ma szans na to, aby reprezentacje regularnie osiągały sukcesy międzynarodowe.

Drugą stroną sukcesu sportowego jest sukces medialny. Czy można uznać za trafiony pomysł umowy z TVP Sport na transmisję spotkań polskiej ekstraklasy? Poważnym zarzutem wydaje się fakt, że sygnał TVP Sport nie dociera do zbyt wielu kibiców w naszym kraju.
– Umowa z TVP Sport kończy się w 2008 r. Wyrażamy taką nadzieję, że ten kanał kodowany będzie bardziej dostępny pod koniec br. A w 2008 r. znacząco zwiększy się jego oglądalność. Jeżeli tak się nie stanie zrewidujemy nasz stosunek do TVP przy następnej umowie. Dodam, że w momencie podpisywania tej umowy (listopad 2006 r.) nie mieliśmy tak znaczących sukcesów i nie znaliśmy zasięgu TVP Sport. Dzięki Telewizji Publicznej niektóre mecze są pokazywana w otwartych kanałach TVP3. Prawdą jednak jest, że  dostępność sygnału stacji TVP Sport jest zbyt mała. A szkoda, gdyż niektóre programy przygotowywane przez Telewizję Publiczną są na wysokim poziomie. Myślę tu o programie tematycznym „7 metr”. Mamy drugą umowę,  która gwarantuje nam transmisje – z meczów kwalifikacyjnych obu reprezentacji w mistrzostwach Europy, świata i igrzysk olimpijskich – w kanale otwartym Polsatu. Przy wyborze sieci telewizyjnych kierowaliśmy się tym, aby  piłka ręczna gościła  we wszystkich znaczących polskich stacjach. Jeżeli TVP zwiększy
zasięg to sądzę, że była to słuszna  decyzja.

Podstawą egzystencji każdej dyscypliny sportowej jest szkolenie młodych adeptów. Jak ocenia Pan system szkolenia piłkarzy ręcznych w Polsce? Czy ZPRP planuje w najbliższym czasie wprowadzić zmiany w tym systemie?
 System szkolenia piłkarzy ręcznych doprowadził nas do wicemistrzostwa świata i do dobrej pozycji żeńskiej reprezentacji. Na pewno jeszcze nie takiej jakiej oczekują kibice. Nie można stać w miejscu i musimy dokonać przeglądu aktualnej sytuacji. I to robimy wprowadzając nowe rozwiązania. Nie wszystko od nas zależy. Byliśmy w kontakcie z Ministerstwem Sportu i Ministerstwem Edukacji. Chcieliśmy się włączyć w tworzenie w szkołach Lig Młodych Talentów w ramach naszej dyscypliny. Zmiany jakie nastąpiły w resortach budzą nasz niepokój czy ta inicjatywa zostanie podtrzymana? Uważam, że była bardzo słuszna.

Ostatnio dobra atmosfera wokół polskiego handballu została zakłócona przez decyzję SPR Safo Lublin oraz AZS AWFiS Dablex Gdańsk, które postanowiły, że nie pozwolą na wyjazd swoich zawodniczek na turniej reprezentacji Polski. Jak Pan odbiera decyzję obu klubów?
– Decyzje klubów wstrzymującą zgodę zawodniczkom na grę w reprezentacji odbieram bardzo negatywnie. Jest to zagadnienie dla Związku pryncypialne. Będzie poświęcone temu jedno ze spotkań zarządu. Interes narodowy musimy przedkładać nad interes lokalny, klubowy. Sądzę, że znajdziemy takie rozwiązanie, że ta sytuacja się nie powtórzy lub nie będzie opłacalne działanie w tym stylu.

Panu prezesowi, podobnie jak i całemu ZPRP, leży na sercu dobro całej polskiej piłki ręcznej – bez podziału na priorytety oraz osiągnięcia męskich i żeńskich drużyn. W jaki sposób ustosunkuje się Pan do wypowiedzi trenera Wenty, który nie chce się dzielić sukcesem z reprezentacją kobiet?– Mam obawy czy trener Wenta zajął takie stanowisko? W rozmowie z nim odniosłem wrażenie, że jest zainteresowany rozwojem całej polskiej piłki ręcznej. Również żeńskiej, również młodzieżowej. Nie mam pewności czy jego wypowiedź w jednej z gazet była autoryzowana?     

W trakcie wyboru nowego szkoleniowca żeńskiej reprezentacji wielokrotnie pojawiały się zarzuty niekonsekwencji wobec ZPRP. Jednym z warunków stawianych przez ZPRP potencjalnym kandydatom był zakaz łączenia funkcji trenera reprezentacji z pracą w klubie. Czy istnieje szansa, że – wzorem męskiego zespołu i trenera Wenty – również w żeńskiej reprezentacji ten warunek w przyszłości nie będzie uwzględniany?
– To stanowisko, żeby selekcjoner reprezentacji był trenerem tylko zespołu narodowego jest stanowiskiem zarządu, który funkcjonuje od 2006 r. Umowa z trenerem Wentą była podpisana wcześniej. Będziemy dążyć do tego, aby szkoleniowcy pierwszych reprezentacji zajmowali się wyłącznie tą drużyną. Jest nieco inna ocena faktu w stosunku do reprezentacji męskiej – większość zawodników gra za granicą. Najlepsi piłkarze występują również w klubie prowadzonym przez trenera reprezentacji. Ma on doskonały przegląd polskich reprezentantów grających w lidze niemieckiej. To jest jeden z powodów, który umożliwia dobór najlepszych i najlepszą selekcję na imprezy główne przez trenera reprezentacji. Polscy najlepsi zawodnicy są obserwowani przez Wydział Szkoleniowy Związku. Trener Wenta dostaje płyty z poszczególnych meczów i na ich podstawie może ocenić stan przygotowań danego zawodnika, stan jego wytrenowania, jego aktualną formę. Trener również, o ile pozwalają mu terminy, ogląda osobiście spotkania polskiej ekstraklasy.          

Przed polską piłką ręczną kilka ważnych sprawdzianów. Apetyty kibiców zostały rozbudzone. Czy Pana zdaniem polskie reprezentacje – kobieca na MŚ i męska na ME – potwierdzą, że ostatnie sukcesy nie były dziełem przypadku i należymy do ścisłej czołówki światowego handballu?– Nie ma monopolu na sukces. Musimy być świadomi, że bez systematycznej pracy, maksymalnego wysiłku nie uda się nam utrzymać i podnieść poziom polskiej piłki ręcznej na arenie międzynarodowej. Rozwój męskiej reprezentacji był widoczny w ostatnich trzech latach. Chciałbym aby uwieńczeniem tego rozwoju była kwalifikacja i dobre miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Żeńska reprezentacja, jeżeli chodzi o postęp, miała różne okresy. Nieoczekiwany awans do mistrzostw świata po zwycięstwie nad Niemcami i słaby na nich występ w Sankt Petersburgu. Pod kierownictwem trenera Łakomego zajęła bardzo dobre miejsce na mistrzostwach Europy. Mam nadzieję, że nie był to przypadek. A rozwój tej reprezentacji, wzrost jej poziomu sportowego, pozwoli na utrzymanie bądź poprawienie wyniku w przyszłości.

Wspomniane turnieje stanowią jednak tylko przedsmak IO w Pekinie, na które wszyscy z niecierpliwością czekają. Najpierw jednak konieczne jest – w przypadku męskiej reprezentacji – przejście przez turniej kwalifikacyjny. Czy katowicki Spodek okaże się Pana zdaniem szczęśliwy dla wicemistrzów świata? Bo nikt nie wyobraża sobie, żeby turniej miałby się odbyć na innym gruncie niż polski.
– Na przełomie września i października przyjedzie do Polski sekretarz generalny Światowej Federacji Peter Muhlematter, który będzie wizytował katowicki „Spodek” jak i Halę Ludową we Wrocławiu. On dokona wyboru w oparciu o kryteria jakie przedstawiła IHF odnośnie miejsca turnieju kwalifikacyjnego. Dołożymy wszelkich starań, aby warunki organizacji tej imprezy były jak najlepsze. Chcemy stworzyć naszym kibicom możliwość uczestniczenia w tym doniosłym sportowym wydarzeniu. Mam też nadzieję, że do Polski przyjadą sympatycy z krajów biorących udział w tym turnieju i jako organizatorzy pokażemy się z jak najlepszej strony.

Za nami blisko 20 miesięcy odkąd przejął Pan ster prezesa ZPRP. Jak ocenia Pan ten okres? Jakimi sukcesami może się Pan pochwalić, a do jakich błędów przyznać?
– W ciągu tych 20 miesięcy czas minął bardzo szybko. Staramy się wspólnie z zarządem, pracownikami Związku, wieloma działaczami i sympatykami podnieść poziom polskiej piłki ręcznej. Zamierzamy doprowadzić tę dyscyplinę do czołowej w kraju. Chcemy to realizować w normalnych warunkach w oparciu o wytyczone cele. Takiej oceny trudno mi jest obecnie jednoznacznie dokonać. Będę chciał to zrobić na zakończenie kadencji. Wydaje mi się, że zmiany jakie nastąpiły w tym okresie są powszechnie widoczne, co nie znaczy że nie może być lepiej. Chcemy żeby było jeszcze lepiej. Nasze wyniki zostały zauważone przez międzynarodowe władze. Szczególnie sobie cenimy Honorowy Puchar przyznany za wkład w krajowy i międzynarodowy rozwój piłki ręcznej. Zostaliśmy wyróżnieni jako jedyna z europejskich federacji.