Kara za karą

 

Wiśle Płock nie udał się w Lubinie rewanż za dramatyczny finał ostatnich mistrzostw Polski. Zagłębie wygrało, bo goście w drugiej połowie roztrwonili przewagę czterech bramek – pisze „Przegląd Sportowy”.

Spotkanie od początku było wyrównane. W pierwszej połowie najczęściej na tablicy widniał remis i tylko raz lubinianie objęli dwubramkowe prowadzenie. W drugiej części goście osiągnęli przewagę, bo gracze z Lubina co kilka chwil siadali na ławce kar.

– Gdybym miał ocenić pracę arbitrów, to musiałbym stwierdzić, że spisali się fatalnie – powiedział po meczu debiutujący w Zagłębiu Krzysztof Górniak. – To jest męska odmiana piłki ręcznej, a panowie gwizdali tak, jakby na parkiecie występowały juniorki – dodał.

W 44. minucie Wisła objęła prowadzenie 22:18, ale wówczas Zagłębie wzmocniło obronę. Do remisu w 56. minucie doprowadził Bartłomiej Tomczak, a chwilę później na ławkę kar trafił Zoran Radojević. Wisła już do końca grała w osłabieniu, bo gdy tylko kończyła się kara któregoś z zawodników gości, to kolejną dostawał następny. W 59. minucie rozstrzygającego gola zdobył Piotr Obrusiewicz. W ostatnich nerwowych sekundach najpierw czerwoną kartkę obejrzał Paweł Orzłowski, potem Michał Kubisztal, a goście już po ostatniej syrenie wykonywali rzut wolny. Trzyosobowy mur – bo za protesty na ławkę kar powędrował Obrusiewicz – wystarczył by zatrzymać strzał Radojevicia.

– Zagraliśmy zbyt bojaźliwie, a Wisła chciała zrewanżować się nam za ostatni, przegrany finał. W końcówce pokazaliśmy mistrzowski charakter, dlatego mamy dwa punkty – mówił Tomasz Kozłowski, skrzydłowy Zagłębia. Trener gości Bogdan Zajączkowski z trudem hamował złość. – Powinniśmy ten mecz kontrolować. Gdy prowadziliśmy, mogliśmy przewagę powiększyć – stwierdził Zajączkowski. – Nie mogę zrozumieć, w jaki sposób tak doświadczeni zawodnicy mogą tak źle rzucać niedoświadczonemu bramkarzowi (Adamowi Malcherowi – przyp. red.). To był zwykły ligowy mecz, nie rewanż, ale wygrać go powinniśmy – podkreślił opiekun Wisły.

W składzie Zagłębia zabrakło Witalija Koftuna, który po powrocie ze Śląska Wrocław ponownie będzie bronił barw mistrzów Polski. Na razie jednak jest kontuzjowany Nie było też trenera Jerzego Szafrańca, który został odsunięty od prowadzenia ekipy za czerwoną kartkę, którą dostał w piątym meczu finału poprzednich rozgrywek.

INTERFERIE Lubin – WISŁA Płock 27:26 (12:11)

INTERFERIE: Świrkula, Malcher -Orzłowski, Stankiewicz 2, Górniak 4, Steczek, Tomczak 3, Pawet Adamczak, Kozłowski 5, Kubisztal 4, Piotr Adamczak, Jaszka 4, Obrusiewicz 4, Anuszew-ski l. Trener: Dariusz Bobrek.
WIStA: Marszalek, Wichary – Niedzielski, Jędrzejewski, Nat 3, Paluch 6, Szycz-kow, Kuptel 4, Wuszter 3, Świerad 1, Zototeńko 3, Twardo 1, Radojević 3, Pronin 2. Trener: Bogdan Zajączkowski.
Sędziowali: Rajkiewicz i Tarczykowski (obaj Szczecin). Widzów: 600.