Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Zdzisław Czoska: łatwo nie będzie

Zdzisław Czoska: łatwo nie będzie

 

Szczypiorniści Travelandu Społem rozpoczynają kolejny sezon w ekstraklasie. Czy Traveland poprawi ósme miejsce, jakie zajmował w dwóch ostatnich latach? O nadziejach i obawach mówi nowy trener Zdzisław Czoska – pisze „Gazeta Olsztyńska”.

O pourlopowym falstarcie

Przygotowania zaczęły się źle, bo zawodnicy w czasie urlopów nie przyłożyli się do zadań, które im wyznaczyłem. Nadrobili jednak zaległości i uważam, że fizycznie zespół jest dobrze przygotowany. Mamy trochę dziur w obronie. W ubiegłym sezonie mówiło się, że Zysk i Maciejewski nie mogą grać w obronie, bo łapią kary, no to w sparingach wystawiliśmy młodzież, ale też robiła błędy. Taki Żelazek czy Garbacewicz zrobili olbrzymie postępy: poprawili silę, wydolność, szybkość, ale zobaczymy, jak zaadaptują się w grze? Mam za mało przesłanek, żeby liczyć, że będą gwiazdami w lidze. Nie wiem, jak się zachowają, gdy np. rywal palnie ich na plecy albo przyłoży pięścią w twarz: czy nie pękną, czy podejmą walkę?

O odpowiedzialnej roli reżysera gry

Największy problem mamy ze środkiem rozegrania. Po tym jak z gry zrezygnował Adam Tetyk (zakończył karierę ze względu na kontuzje red.), musieliśmy eksperymentować. Był wprawdzie niezły zawodnik (Mołdawianin Igor Patrikeer red.), ale okazało się, że nie stać nas na niego. Z konieczności rolę pierwszego rozgrywającego będzie pełnił młody Krawczyk. Próbowałem wprowadzić na tę pozycję również Zyska i Żelazka, ale ostatecznie zostałem przy Krawczyku i Misiewiczu.

Środkowy musi myśleć za zespół, to odpowiedzialna pozycja. Na środku potrzebny jest zawodnik, który ma cechy przywódcze, który krzyknie na kolegów, pobudzi do walki. Niestety, ani Michał, ani Konrad nie są takimi przewodnikami. Liczę, że do formy po kontuzji szybko wróci Rozporski (nominalny środkowy
rozgrywający red.), i że z Krawczykiem będą rządzili na środku.

O kontuzjach liderów

Mnie także niepokoi gra i wyniki w sparingach, ale nie było takich dwóch treningów, żebym miał wszystkich zawodników. Nie oszczędzały nas kontuzje i choroby. Wiele urazów było jednak przypadkowych. Na przykład Frelek najpierw skręcił nogę, a kiedy wrócił na turniej w Olsztynie, to rywal spadł mu na kolano i naciągnął mięsień. Podobnie pechowo było z Boneczką, Rozporskim, Krawczykiem. Szczególnie martwi mnie długa przerwa Frelka, który jest ważnym ogniwem. Miał tylko trzy treningi taktyczne z zespołem.

O mało ruchliwych rozgrywających

Próbowałem kontynuować taktykę trenera Kamielina, (Giennadij Kamielin był poprzednim szkoleniowcem Travelandu; teraz prowadzi Azoty Puławy, z którymi olsztynianie spotkają się na wyjeździe już w pierwszej kolejce red.), ale zawodnicy przekonywali, że to nie ma sensu. Zacząłem od najprostszych rzeczy. Uznałem, że niech najpierw opanują proste zagrania,
a dopiero później skomplikowane. Część taktyki jest nieźle opanowana, pozostaje kwestia wykonania. Podstawą będzie kontratak, bo mamy szybkich skrzydłowych i żal byłoby ich nie wykorzystać. Poza tym jest bardzo dobrze podający do kontry bramkarz Wolański. Głównym mankamentem jest to, że nie potrafimy grać całego meczu w jednym tempie, bo w ataku pozycyjnym rozgrywający są za mało ruchliwi: Za często zdarzają im się przestoje.

O nadziejach prezesa i swoich obawach

Prezes (prezes Travelandu Andrzej Dowgiałlo red.) oczekuje, że zajmiemy piąte, szóste miejsce. Chciałbym, żeby tak było, ale to zbyt optymistyczna prognoza. Realnie oceniając, powinniśmy walczyć w drugiej szóstce. Wystarczy jeden, drugi uraz Frelka czy Boneczki i nie ma pół zespołu. To prawda, że mamy dużo młodzieży, ale jak w lidze młodość spotyka się z rutyną, to często młodych ponosi fantazja. W przeciwieństwie do większości drużyn, które się wzmocniły, my jedynie uzupełniliśmy kadrę.

O rywalach, którzy są w zasięgu

Zaczynamy meczem z Azotami Puławy. Wiem, jak trener Kamielin motywował zespół, dlatego postaram się ostudzić zapędy zawodników, bo często zbyt duża chęć wygrania zaciemnia obraz na boisku i prowadzi do głupoty. Ale to Azoty, które pozyskały czterech bardzo dobrych zawodników, są faworytem. Na pewno zagramy z Boneczką. Frelek też bardzo chce grać, jest nawet gotowy wziąć zastrzyk przeciwbólowy, ale chcę go mieć na cały sezon, a nie na jeden mecz. Dlatego jeśli będzie sprawny, to zagra, a jeśli nie, to go nie wpuszczę. Początek ligi może być trudny, bo w drugiej kolejce podejmujemy Piotrkowianina, który sprowadził aż dziewięciu zawodników. Potem jedziemy do mistrza Polski Zagłębia. W tych spotkaniach może być różnie. Ale od czwartej kolejki i meczu z Gdańskiem musimy bezwzględnie zdobywać punkty. Przede wszystkim z osłabioną Olimpią, innym beniaminkiem Miedzią i z Techtransem Elbląg. Powinniśmy też powalczyć z Chrobrym. Te zespoły są w naszym zasięgu. Z pozostałymi też można wygrać, ale tylko przy zaangażowanej grze.