Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Kto na podium męskiej ekstraklasy?

Kto na podium męskiej ekstraklasy?

 

"Przegląd Sportowy" przed rozpoczynającym się sezonem męskiej ekstraklasy zapytał zawodników zespołów, które w ub. rozgrywkach sięgnęły po medale mistrzostw Polski – co sądzą o zbliżającej się lidze? Kto ich zdaniem będzie rządził ekstraklasą? Kto może zagrozić faworytom?

Michał Kubisztal (Zagłębie Lubin): – Utrzymaliśmy niemal cały skład i powalczymy o obronę tytułu. Zawsze największy budżet decyduje o miejscu w lidze, więc o mistrzostwo walczyć będziemy z Wisłą i Vive. Może wymienionej trójce pokrzyżują szyki ekipy z Piotrkowa i Kwidzyna. Przez taki układ sił rywalizacja staje się nudna i nie ma co się oszukiwać, że liga wicemistrzów świata jest mocna. Z hiszpańską i niemiecką nie możemy się równać, a jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki w Lidze Mistrzów, to w europejskim rankingu wyprzedzają nas jeszcze: Francja, Dania, Rosja, Węgry, Szwajcaria i Słowenia. Największym problemem jednak jest brak hal. To wstyd, że mistrz Polski musi rozgrywać mecze europejskich pucharów gościnnie w Głogowie, a Wisła też jeździła do Łącka, w którym na trybuny weszło o 500 osób więcej. Aby podnieść poziom, należałoby sprowadzać z zagranicy dobrych graczy, bo nie oszukujmy się, że ci, którzy zasilają ekipy naszej ekstraklasy nie są gwiazdami. Wyjątkiem może być Ukrainiec Witalij Nat, pod warunkiem, że dobrze wkomponuje się w zespół.

Rafał Kuptel (Wista Płock): – Gramy dla kibiców, więc szkoda, że na razie nie udało się należycie wykorzystać wywalczonego przez nas wicemistrzostwa świata. Euforia trwała krótko i nadal nie buduje się w Polsce hal z prawdziwego zdarzenia. Dobrze, że powstaje ładny obiekt na granicy Gdańska i Sopotu, więc może dzięki temu odrodzi się piłka ręczna na Wybrzeżu. Marzą mi się takie tłumy na naszych meczach, jakie przychodzą na siatkówkę. Może do rozkręcenia koniunktury potrzebny jest awans na igrzyska w Pekinie? Na razie wciąż czekamy na sponsora ligi i większe zainteresowanie telewizji. O medale ponownie będą walczyć Wista Płock, Vive Kielce i Zagłębie Lubin. Wyniki sparingów wskazują, że punkty mogą faworytom poodbierać drużyny z Kwidzyna i Piotrkowa, a u siebie groźny będzie Chrobry Głogów. Warto zwrócić uwagę na Azoty Puławy. Gra tam dziewiętnastoletni rozgrywający Michał Szyba i wszyscy go chwalą. Może więc za kilka lat stanie się czołowym graczem ligi? Wychowujmy więc młodych oraz penetrujmy wschodni rynek, gdzie nie brakuje talentów.

Patryk Kuchczyński (Vive Kielce): – Nie będę oryginalny – o medale mistrzostw Polski walczyć będzie Vive z Wisłą oraz Zagłębiem. Płock ma ustabilizowany budżet, a Lubin od kilku lat gra w podobnym składzie. Po meczach sparingowych widać, że do tej rywalizacji może się włączyć drużyna z Piotrkowa, która przed sezonem poczyniła interesujące zakupy. Nasza ekstraklasa nie dorównuje poziomem europejskiej czołówce z powodu braku pieniędzy. Gdyby było ich więcej, to najlepsi gracze tak szybko nie opuszczaliby kraju. Co gorsza, nie ma funduszy na inwestycje, przez co mistrz Polski nie może grać w europejskich pucharach we własnym obiekcie. My wprawdzie doczekaliśmy się całkiem ładnej hali w Kielcach, ale z kolei od kilku lat nie możemy zdobyć mistrzowskiego tytułu. Szefowie Vive myślą jednak perspektywicznie i dokonują sporych roszad w klubie. Postawiono na młodzież, i chociaż ja mam dopiero 24 lata, to należę do starszych zawodników w naszej drużynie. Wszystko z myślą o tym, aby za kilka lat Kielce mogły powalczyć z powodzeniem w Lidze Mistrzów.