27 sierpnia 2007

Ekstraklasa już się przejadła

Nasza gra nie wygląda dobrze i mamy marne szanse na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów – mówi na łamach “Gazety Wyborczej – Lublin” II trener piłka rek ręcznych SPR Safo Lublin Edward Jankowski po powrocie z obozu w Niemczech, gdzie jego zespół wygrał tylko raz – z drugoligowym DJK Marpingen.

Łukasz Minkiewicz: Jak Pan ocenia przygotowania do nowego sezonu?

Edward Jankowski: Niezbyt pozytywnie. Cztery mecze w Niemczech i kilka wcześniejszych sparingów to zdecydowanie za mało. W poprzednich latach graliśmy zazwyczaj po 12 spotkań kontrolnych. Poza tym na zgrupowaniu zabrakło nam trzech kontuzjowanych: Katarzyny Duran, Małgorzaty Roli i Justyny Łabul. Dopiero teraz zaczynamy je zgrywać z resztą drużyny

Na tydzień przed rozpoczęciem rozgrywek nie wygląda to optymistycznie?

– Trochę ratuje nas terminarz ekstraklasy bo na początku gramy ze słabszymi rywalami. W tym czasie będzie okazja do nadrobienia zaległości. Dla klubu priorytetem jest zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Mistrzów – polskie rozgrywki trochę się przejadły. Niestety z taką formą zawodniczek, jaką prezentują dzisiaj, mamy marne szanse na awans. Pierwszy trener Jan Packa jest w tym przypadku zdecydowanie większym optymistą ode mnie.

Nie martwi go ostatnie miejsce w Schmelz na Ladies Cup?

– Tam grały czołowe zespoły europejskie, takie jak Bayer Leverku-sen, FC Nurnberg czy Hypo Niederostereich, które są na zupełnie innym etapie przygotowań niż my. Musimy jeszcze sporo pracować, żeby dojść do takiej formy. Turniej kwalifikacyjny Ligi Mistrzyń jest za miesiąc i właśnie wtedy mamy grać najlepiej.

Za tydzień zaczyna się ekstraklasa. Co planujecie do tego czasu?

– Chcieliśmy zorganizować sparing z Piotrcovią Piotrków Trybunalski, ale odmówiła. Zresztą nie dziwię się, bo już w przyszłą sobotę grają mecz ligowy. My dopiero 4 września. W takim przypadku pozostaje nam trening na własnych obiektach. Będziemy pracować nad wydolnością i szybkością. Spore zaległości mamy też w kontrataku i na rozegraniu. Poza tym dużo roboty czeka nasze bramkarki: Magdalenę Chemicz i Jolantę Pierzchałę.

Które zawodniczki mają pewne miejsce w pierwszej siódemce?

– Trzon drużyny stanowić będą piłkarki, które grały u nas w poprzednim sezonie. Nowe będą raczej rezerwowymi, bo sapo prostu nieprzygotowane. Justyna Łabul miała długą rehabilitację, a Agnieszka Tyda musi schudnąć siedem kilogramów.

Będą jeszcze jakieś transfery?

– Przydałyby się, ale rynek jest mocno przebrany. My potrzebujemy piłka-rek, które od razu wskoczyłyby do pierwszego składu. Takich niestety nie ma.

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji