23 sierpnia 2007

Ten sezon zaprocentuje

Nie mamy jakiś specjalnych powodów do radości. Co prawda padły obietnice pomocy ze strony władz miasta, ale wciąż brak konkretów – mówi na łamach „Kuriera Szczecińskiego” Magdalena Michniewicz, II trenerka Łącznościowca Szczecin.

Jaka atmosfera panuje w zespole na nieco ponad tydzień przed rozpoczęciem nowego sezonu? Sezonu na pewno trudnego dla piłkarek Łącznościowca, bo z drużyną pożegnały się doświadczone zawodniczki, a klub boryka się z problemami finansowymi?

– O sprawach finansowo-organizacyjnych nie chciałabym się wypowiadać, bo skupiam się na dobrym przygotowaniem zawodniczek do sezonu. Niemniej nie mamy jakiś specjalnych powodów do radości. Co prawda padły obietnice pomocy ze strony władz miasta, ale wciąż brak konkretów. My jednak robimy swoje wierząc, że nie były to słowa rzucane na wiatr (wczoraj Łącznościowiec przystąpił do konkursu, w którym będą rozdzielane pieniądze za promowanie miasta).

Co do samej atmosfery: na pewno jest ona bojowa i nikt nie wywiesza białej flagi. Każdy wie, że przyjdzie nam walczyć o uratowanie się przed degradacją, a walka ta łatwa nie będzie. Dziewczyny coraz lepiej rozumieją się na parkiecie. Myślę, że z czasem to doświadczenie zaprocentuje. Już dziś ci, którzy obserwują nasze treningi i mecze sparringowa, a znają się na piłce, twierdzą, że za rok-dwa będzie to solidny zespół. Kilku zawodniczkom wróży się nawet reprezentacyjną przyszłość.

Póki co jednak trzeba stawić czoła doświadczonym rywalom. Czy zawodniczki są mentalnie przygotowane do porażek? Bo tych, przynajmniej w pierwszej fezie rozgrywek, uniknąć przecież się nie da?

– Powiedzieliśmy sobie, które mecze możemy wygrać, a w których nasze szanse są raczej znikome. W tych drugich pojedynkach zespół ma jednak walczyć do ostatniej minuty. Chcemy traktować je jako cenną lekcję, niezależnie od końcowego wyniku.

Zespół stanowi już monolit?

– Część zawodniczek dobrze rozumie się na parkiecie. Do niektórych dociera jednak dopiero, że będą musiały wziąć odpowiedzialność za wynik Ten ostatni tydzień powinien spowodować, że poszczególne zawodniczki i cały zespół uwierzą w siebie i swoje umiejętności.

Coraz głośniej mówi się o rym. że do zespołu mogą dołączyć Iwona Brzozowska i Monika Kalwasińska. To piłkarki nie tylko doświadczone, ale i oddane Łącznościowcowi…

– To prawda. Ich powrót byłby poważnym wzmocnieniem. Wiem, jak przeżywały wszystko to, co złego działo się z Łącznościowcem w ostatnich miesiącach. Myślę, że gdy będą miały możliwość powrotu do drużyny, klubowi działacze zrobią wszystko, by przekonać je do reprezentowania barw Łącznościowca.

A pani, była zawodniczka Łącznościowca i reprezentacji Polski, nie myśli o powrocie na parkiet?

– Ciągnie wilka do lasu – to prawda. Jednak kłopoty zdrowotne nie pozwolą mi raczej na grę. Mówię raczej, bo przepracowałam okres przygotowawczy na równi z zawodniczkami. Rodzina jest jednak zdecydowanie przeciwna mojej grze i na dziś nie rozważam możliwości, by założyć strój i wyjść na parkiet w meczu ligowym. To byłoby zbyt ryzykowne i po prostu nierozważne z mojej strony.

ZOBACZ TAKŻE:

Szlif formy i szukanie pieniędzy

Zalewski: Będzie dobrze

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji