Strona główna | ZPRP | Tak szybko się nie poddam

Tak szybko się nie poddam

 

Remigiusz Lasoń, rozgrywający puławskiego zespołu już w pierwszym meczu turnieju w Olsztynie, z Szachtarem Donieck doznał bardzo poważnej kontuzji zerwania łękotki. Zawodnik jest już po operacji jej usunięcia – informuje "Dziennik Wschodni".

Chyba możemy powiedzieć o sporym pechu, jaki się panu przydarzył na kilkanaście dni przed rozgrywkami ligowymi?

– Tak trzeba określić to, co się wydarzyło już w pierwszych sekundach meczu z Ukraińcami. Takich przykrych incydentów szybko się nie zapomina. Rzuciłem nawet jedną bramkę, szybko chciałem wrócić do obrony i noga mi się poślizgnęła na mokrym od potu parkiecie. Poczułem ból w lewym kolanie, poszła łękotka, która jeszcze dodatkowo zablokowała mi kości. Nie mogłem wykonać żadnego ruchu w kolanie. Zamiast grać razem z kolegami, musiałem jechać do Gdyni na operację.

Zasilił pan Azoty w wakacyjnej przerwie. Na pana rzutach z drugiej linii w głównej mierze miała się opierać gra zespołu w ekstraklasie, a tu taki niefart. Po czymś takim można się chyba poważnie załamać?

– Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Solidne wparcie, słowa pocieszenia i otuchy usłyszałem od kolegów z drużyny oraz trenera Gennadija Kamelina. To bardzo pomaga. Formalności związane z operacją w Gdyni załatwiał kierownik Robert Nowakowski, ze szpitala odebrał mnie prezes klubu Jerzy Witaszek.

Jak długo będzie musiał pan odpoczywać od piłki ręcznej?

– Różni specjaliści podają rozbieżne terminy. Przerwa powinna potrwać od sześciu do ośmiu tygodni. W ubiegłym roku taki sam uraz przytrafił mi się już w drugim dniu okresu przygotowawczego. Wówczas było to drugie kolano. Pamiętam, że do gry wróciłem już po siedmiu tygodniach. Być może teraz nastąpi to znacznie szybciej. Przed rokiem mięśnie nie były jeszcze tak ukształtowane, jak w tym roku. Obecny uraz przytrafił mi się już pod koniec okresu przygotowawczego. Jest zatem nadzieja, że mięśnie szybciej się zregenerują i mój organizm zaakceptuje zmiany w kolanie. Przypuszczam, że już po trzech tygodniach od odniesienia kontuzji powinienem zacząć trenować. Chcę jak najszybciej wrócić do zespołu i pomóc kolegom w walce o punkty. Tak szybko się nie poddam, nie po to zmieniłem klub, by teraz siedzieć bezczynnie.