Dokument jak kamfora

 

Czy Kazimierz Kotliński wykradł z klubu swój ważny jeszcze kontrakt, by bez przeszkód przejść do innej drużyny? Władze Chrobrego mówią, że tak. Zawodnik zaprzecza – informuje „Gazeta Lubuska”.

Dla władz klubu jego odejście było zaskoczeniem, choć jak mówią, od kilku miesięcy trudno się było z bramkarzem porozumieć, jeżeli chodzi o dalszą grę w Chrobrym. Dziwiło tym bardziej, że miał podpisany kontrakt do 2009 r. – Zawodnik jednak uważał, że klub się nie wywiązuje i postanowił odejść – mówi dyrektor Chrobrego Czesław Badecki. – Jego zdaniem, nie została mu załatwiona praca, którą miał dostać na obiektach sportowych. To prawda, ale wykonawca ma opóźnienia i budowa jeszcze się nie zakończyła. Nie chcieliśmy jednak Kazika zostawiać na lodzie i zaproponowaliśmy, ekwiwalent pieniężny w wysokości 700 zł, który byłby jego dodatkiem do pensji za grę.

Bez podpisu

Działacze mówią, że szczypiornista przez kilka miesięcy ociągał się z podpisaniem nowej umowy. – Nie stawiał się na umówione spotkania i do parafowania kontraktu nie doszło -opowiada Badecki.

Nie było tajemnicą, że Kotliński od jakiegoś czasu stara się o wyjazd za granicę. – Myślę, że Kazikiem trochę kręci jego menadżer – dodaje członek zarządu Wiesław Tracz. – Nikt nie chciał mu stawiać przeszkód w odejściu do innego klubu. Tym bardziej, że taką opcję miał zapisaną w kontrakcie.

Jednak problemem mógł być zapis mówiący o tym, że może odejść do zagranicznego klubu, jeżeli jego nowy pracodawca wypłaci Chrobremu kwotę odstępnego w wysokości od pięciu do 10 tys. euro. Niespodziewanie okazało się, że został rozwiązany w dość niejasnych okolicznościach. Na wiosnę z siedziby klubu zniknął oryginał kontraktu Kotlińskiego.

Zniknęły z biurka

Działacze podejrzewają, że kontrakt z biura zabrał zawodnik. Miało to się stać w kwietniu, kiedy wykorzystał zamieszanie związane z przeprowadzaną przez urząd miejski kontrolą.

– Na chwilę musiałem wyjść z biura, w którym akurat rozmawiałem z Kazikiem – wspomina Badecki. – Jego papiery leżały na wierzchu i dopiero po jego wyjściu zorientowałem się, że dokumentów nie ma.

Od tego czasu zawodnik twierdził, że jego kontrakt kończy się 30 czerwca 2007 r., a nie jak było zapisane, do 2009 r. – Prosiliśmy, aby przyniósł swoją kopię do skserowania i nie byłoby problemu, ale mimo licznych monitów, nie zrobił tego -dodaje dyrektor.

Na początku lipca na zebranie zarządu klubu bramkarz przedstawił umowę. Wynikało z niej, że kontrakt upłynął 30 czerwca 2007 r. Działacze podejrzewają, że dokument został sfałszowany.

Obecnie Kotliński trenuje w Miedzi Legnica, choć do Chrobrego nie dotarły jeszcze dokumenty potwierdzające ten fakt.