Strona główna | ZPRP | Odmłodzony Start

Odmłodzony Start

 

Straciliśmy dotychczasową liderkę i sposób gry musimy dostosować do tej kadry, jaką mamy. Próbujemy rozłożyć ciężar gry i zdobywania bramek na więcej zawodniczek – mówi dla „Dziennika Elbląskiego” Andrzej Drużkowski, trener piłkarek ręcznych Startu Elbląg.

Piłkarki ręczne Startu w miniony weekend zajęły czwarte, ostatnie miejsce w towarzyskim turnieju w Gdańsku. Drużyna trenera Andrzeja Drużkowskiego zremisowała z Politechniką Koszalin 27:27 oraz przegrała z Łączpolem Gdynia 29:40 i AZS AWFiS Gdańsk 27:34.

Która zawodniczka najbardziej zaskoczyła Pana na plus podczas turnieju w Gdańsku?

– Adrianna Celka. W każdym meczu grała równo. Dużą nadzieją jest Hania Sądej. Nadzieje, pokładane w niej już wcześniej, spełnia Magdalena Dolegało. Można liczyć na pewno na Justynę Stelinę. To doświadczona zawodniczka, która potrafi dużo wnieść do obrony i jest dobrym duchem zespołu. To lider na boisku i poza nim.

Dolegało rzuciła 16 bramek w trzech spotkaniach.

– Magda we wcześniejszych latach mało grała w lidze. W poprzednim sezonie dostała dużą szansę. Potrzebowała jednak czasu, aby przemóc się psychicznie. Dzisiaj to zawodniczka, którą widzę na lewym i prawym skrzydle. Wcześniej zapowiadałem Magdę jako dobrą zawodniczkę i ten fakt się potwierdził, chociaż może z poślizgiem.

Co robi trener, który stracił swoją najlepszą zawodniczkę Nieoczekiwane odejście Elżbiety Olszewskiej mocno osłabiło Start.

– Staram się uzupełnić zespół. Dziewczyny, które do nas przyszły nie są wzmocnieniami, ale mogą w najbliższym czasie okazać się bardzo pożyteczne i przydatne. Musimy dostosować sposób gry do tego, co mamy, czyli rozłożyć ciężar gry i zdobywania bramek na więcej dziewczyn. To udowodnił turniej w Gdańsku. Bramki zdobywały wszystkie zawodniczki. Ela Olszewska przez wiele lat była ustawiana w Elblągu jako lider, kończący akcję. Teraz trzeba rozłożyć ciężar gry na cały zespół.

Trudno jednak być optymistą przed nadchodzącym sezonem. Start jest mocno osłabiony kadrowo i bez większych wzmocnień.

– Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, ale nie można popadać w pesymizm. My gramy dla kibiców. Oni są naszym wsparciem. Ale tu spotkałem się z przykrymi faktami: ubliżania, zmieniania faktów. Myślę, że nie chcemy grać dla takich kibiców. Mamy garstkę sympatycznych ludzi i dla nich będziemy grali. Zgadzam się na krytykę, ale taką która ma pokrycie w faktach i jest konstruktywna, a nie tylko destrukcja, destrukcja i destrukcja. Kupa chamów, jeszcze raz powtarzam, nie powinna mieć dostępu do strony internetowej Startu.

Nieoficjalnej strony. Ale kibice mają prawo być zaniepokojeni. Start stracił swoją najlepszą zawodniczkę, a w podstawowym składzie pojawią się dwie nowe zawodniczki bez większego ogrania w ekstraklasie.

– Postaramy się utrzymać w lidze. Będziemy grali trochę inaczej, bardziej widowiskowo, dynamicznie, szybko. To jest przyszłość. Będziemy szukali innych rozwiązań w grze obronnej. Atutów osobowych nie mamy zbyt wiele. Nasze zawodniczki są perspektywą na przyszłość. A na dodatek w pierwszej rundzie mamy siedem meczów wyjazdowych w momencie kiedy składamy zespół. Ale można na to spojrzeć inaczej, te siedem meczów będziemy grali u siebie w drugiej rundzie, do której będzie więcej czasu na poskładanie zespołu. I to może się okazać naszym atutem. Jestem zaniepokojony tą agresywnością pseudokibiców. To wpływa destrukcyjnie, zwłaszcza na dziewczęta. Zawodniczki fajnie spędzają czas, uczą się i mogą być wzorem dla rówieśniczek. Takie wzory trzeba kultywować i wtedy sport w Elblągu będzie poprawny, tak jak przez wiele lat była piłka ręczna. Nawiasem mówiąc tworzona także przeze mnie.

Jeśli Pańskiej drużynie nie będzie szło na początku sezonu, spodziewa się Pan lawiny krytyki?

– Chcemy grać dla kibiców, którzy potrafią docenić nasz wysiłek. Niewątpliwie, będzie trudno utrzymać się w lidze. Tak to na dzisiaj trzeba oceniać. Sytuacja zmusiła nas do odmłodzenia zespołu. Ten zespół dołował od wielu lat. Było wiadomo, że jest mało zawodniczek, że szkolenie młodzieży i wprowadzania jej do drużyny kulało. Takie były fakty. Mamy potężne problemy organizacyjne, ale prezes Andrzej Puławski poświęca klubowi sporo czasu. Start to jest moje dziecko i trudno było je zostawić w takim momencie. Nie wymagam peanów na swoją cześć. Nie chcę tylko bluźnierstw w stosunku do mojej osoby, bo na to nie zasłużyłem.

Wierzy Pan, że nadejdzie dzień, że Start wreszcie odbije się od dna?

– Autentycznie wierzę. Jestem przekonany, że z tymi zawodniczkami, jakie mamy i z tym co się dzieje w grupach młodzieżowych u trenera Jerzego Ringwelskiego i w gimnazjum numer 1, mamy szansę na dobry zespół. Musimy teraz to pielęgnować.