Strona główna | ZPRP | Pannon Cup

Pannon Cup

 

Reprezentacja Polski oparta na Zagłębie Lubin weźmie udział w silnie obsadzonym turnieju w Gyoer (16-18 sierpnia) Pannon Cup. To pokłosie odmów w szkoleniu centralnym przez dwa czołowe polskie kluby. Sprawa ta będzie jednym z punktów obrad najbliższego Zarządu ZPRP.

SPR Lublin, mistrz kraju oraz AZS AWFiS Dablex Gdańsk, na przełomie lipca i sierpnia, wystosowały oficjalne pisma do Związku, że nie puszczą swoich zawodniczek na turniej na Węgrzech, ponieważ w tym samym czasie biorą udział w turniejach klubowych, będących ważnym etapem przygotowań do rozpoczynającego się 1 września sezonu. Jeszcze 12 lipca klub z Gdańska potwierdził udział trzech swoich zawodniczek, później wycofał się z tej deklaracji ze względu na zmianę planów. 

– Nie warto tego nawet komentować – mówi na łamach "Sportu" trener reprezentacji Polski, Zenon Łakomy. – Z dwumiesięcznych przygotowań chcieliśmy zabrać klubom raptem sześć dni. Węgierski turniej miał być przerywnikiem w pięciomiesięcznej przerwie reprezentacji pomiędzy meczami kwalifikacyjnymi do mistrzostw świata, a październikowym zgrupowaniem reprezentacji. Przecież w Gyoer nie pojawią się zespoły klubowe, tylko najsilniejsze siódemki Europy (Węgry, Rumunia, Rosja – przyp. red.) Niestety, zamiast wziąć się do pracy, to ciągle wracamy do stylu znanego nam tylko w Polsce.

Fot. Iwona Niedźwiedź-Cecotka jedyna zawodniczka z klubów zagranicznych, która zagra w reprezentacji Polski na Węgrzech

Władze związku ugięły się pod presją klubów. – Stanęło na tym, że wysyłamy na turniej reprezentację B opartą głównie na zawodniczkach Zagłębia Lubin. Oczywiście o zmianie planów powiadomiliśmy organizatorów turnieju – informuje członek zarządu ZPRP Marek Werle. – Przykre jest to, że prezesi klubów postawili na swoim. Nie potrafiliśmy z nimi znaleźć kompromisu, choć deklarowali współpracę i chęć pomocy reprezentacji. Zapewniam, że tej sprawy tak nie zostawimy i na pewno wrócimy do niej na posiedzeniu zarządu ZPRP.

Czy kluby poniosą konsekwencje secesji? Śmiemy w to wątpić, bo akurat w piłce ręcznej temat „olewania" reprezentacji przez kluby jest stary jak świat. Zmieniają się tylko główni animatorze rewolt. – Nasz udział w turnieju jest salomonowym wyjściem, ale musieliśmy jakoś ratować sytuację – przyznaje Bożena Karkut, trenerka lubinianek. – Kłótnia nikomu by nie wyszła na dobre, podobnie jak nikomu by nie służyło zawieszenie zawodniczek. Przyznaję jednak, że sytuacja jest chora, a takie traktowanie reprezentacji przez niektóre kluby po prostu niepoważne. Ja zawsze stoję na stanowisku, że najważniejsza jest reprezentacja, choć kilka razy moje dziewczęta wracały z kadry z poważnymi kontuzjami. Termin tej imprezy jest bardzo niefortunny i można go było skonsultować z klubami.

Tylko że powołania trener Łakomy ogłosił 2 lipca i wtedy nikt nie mówił o buncie. Nikt też głośno nie wspomina, że kadrowiczki biorą co miesiąc stypendia przyznane przez ministerstwo sportu, a klub z Gdańska jest zasilany w lwiej części gotówką ze środków państwowych przeznaczonych na Akademickie Centrum Sportu". – Jeżeli takie argumenty się wytacza, to ja dziękuję za taką współpracę, bo my jesteśmy w głównej mierze finansowani przez prywatnego sponsora , mówi trener AZS AWFiS Dablex Gdańsk, Jerzy Ciepliński. – Chcemy współpracy ze związkiem, ale na zdrowych zasadach. Dwa tygodnie przed ligą zawodniczki muszą być w klubach. I nie jest to tylko zdanie sojuszu gdańsko-lubelskiego, choć te dwa kluby wystosowały oficjalne pisma do związku. Poza tym proszę jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że narodowe zespoły Rosji i Rumunii oparte są na jednym klubie, więc im łatwiej jechać na takie zawody. A zresztą jaką rangę ma ten turniej dla selekcjonera reprezentacji Polski, skoro i on na Węgry nie jedzie?

– To chamstwo – odpiera te zarzuty trener Łakomy, który w środę wylatuje do Turcji na finały Młodzieżowych Mistrzostw Europy, w których bierze udział także reprezentacja Polski. -Dla mnie słowo ważniejsze jest niż apanaże, więc gdy nagle obejmowałem reprezentację Polski, to wręcz zaznaczyłem w umowie, że jeśli młodzieżówka zakwalifikuje się do finałów MME, to będę z nią pracował do końca. Jeśli ktoś dziś tego nie pamięta lub neguje to, to jest to po prostu nieuczciwe. Muszę podziękować Zagłębiu, że ratuje honor polskiej reprezentacji i nie dopuszcza do międzynarodowego skandalu.

Dodajmy jeszcze na koniec, że pretensji nie można zgłaszać pod adresem naszych zawodniczek, które bardzo chciały stawić się na zgrupowaniu reprezentacji, ale działacze im tego zabronili, a nawet sugerowali symulowanie kontuzji. – Jak można nie chcieć przyjechać na taki turniej – zdziwiła się w rozmowie z naszym selekcjonerem Iwona Niedźwiedź-Cecotka, która latem trafiła do duńskiej, najsilniejszej ligi świata. Ano w Polsce można, w Danii już nie, bo tam reprezentacja to świętość.

KADRA POLSKI – TURNIEJ W GYOER