Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Ładowanie akumulatorów

Ładowanie akumulatorów

 

Czasy, kiedy niemal połowę drużyn ekstraklasy kobiet stanowiły drużyny z Górnego Śląska, są już historią. Jeszcze w poprzednim sezonie na tym szczeblu rozgrywek Śląsk miał cztery drużyny. Dziś pozostały dwa: Zgoda Ruda Śląska i Ruch Chorzów – pisze „Sport”.

Obie solidnie przygotowują się do kolejnego sezonu i obie liczą, że odegrają w nim znaczącą rolę. Choć Zgodzie i Ruchowi przyświeca ten sam cel, to trenerzy tych zespołów zaproponowali swoim podopiecznym różne plany przygotowań. Szkoleniowiec rudzianek, Janusz Szymczyk, obok pracy na własnych obiektach, w poszukiwaniu formy wyjechał z drużyną na dziesięciodniowe zgrupowanie do Bielska-Białej, zaś Krzysztof Przybylski z Ruchu postawił na treningi we własnej hali.

W porównaniu do poprzedniego sezonu, w obu zespołach zaszły zmiany. Raczej po stronie zysków niż strat. Ze Zgody odeszły: Kinga Baryłka i Anna Brachmańska, zaś z Ruchu: Izabela Kopeć, Paulina Kozieł, a na urlop macierzyński udała się Monika Skwirowska. Nowe twarze w zespołach to: Małgorzata Kucińska (SMS Gliwice), Jagoda Olek (AZS AWF Katowice), Barbara Jasińska (Start Elbląg) i Ewgienija Knoroz (Ukraina) w Zgodzie oraz Krystyna Wasiuk i Edyta Kucharska (obie AZS AWF Katowice) i Monika Samsel (KSS Kielce) w Ruchu. Kucińska to utalentowana kołowa młodego pokolenia, która podobnie jak leworęczna Knoroz może wprowadzić nową jakość. W Zgodzie na pozycji prawej rozgrywającej od kilku lat nie było leworęcznej zawodniczki, a Żenią” będzie przydatna przy wprowadzeniu nowych wariantów gry w ataku pozycyjnym.

– Najbardziej mnie cieszy powiększenie kadry. Oprócz nowych zawodniczek do zespołu dołączyły dwie Joanny: Pastuszyk (powrót z urlopu macierzyński) i Kozyra (wyleczyła kontuzję), co tylko zaostrzy rywalizację o miejsce w podstawowej siódemce. Ważne też jest, że udało się znaleźć środki na zgrupowanie. Gramy sparingi, turniej i to powinno nam wystarczyć do wypracowania odpowiedniej formy na ligę – stwierdził Janusz Szymczyk.

Dla szkoleniowca „Niebieskich” praca z kobietami to coś nowego. – Musiałem się szybko uczyć kobiecej psychiki. Trzeba też było trochę pozmieniać zarówno w treningu, jak i w ustawieniu zespołu. Nie ukrywam, że czeka nas jeszcze sporo pracy. Szczególnie w elemencie obrony. Do tego trzeba dołączyć związany z grą obronną kontratak, no i atak pozycyjny. Jestem jednak dobrej myśli, bo moje podopieczne są głodne sukcesu i chcą pracować – podsumował pierwszy okres pracy z Ruchem Krzysztof Przybylski, szkolący niedawno szczypiornistów Olimpii Piekary Śląskie.

Niedawno obie drużyny rozegrały w Bielsku-Białej dwa mecze kontrolne. Konfrontacje tez zakończyły się polubownie, gdyż oba zespoły wygrały po jednym spotkaniu. W pierwszym meczu przez 50 minut na parkiecie wyraźnie dominowała Zgoda, prowadząc różnicą 10-12 bramek. W ostatnim fragmencie rudzianki spuściły nieco z tonu, co wykorzystały podopieczne Przybylskiego, zmniejszając rozmiary porażki. Drugi mecz był inny. Po wyrównanym pierwszym fragmencie, przewagę uzyskała Zgoda, która po przerwie prowadziła już sześcioma bramkami. Do momentu, kiedy bardzo dobrze zaczęła bronić Wasiuk. Jej postawa poderwała do walki koleżanki, które nie tylko odrobiły straty, ale i przechyliły szalę zwycięstwa na swoją stronę.

ZGODA RUDA ŚLĄSKA RUCH CHORZÓW 27:21 (17:7) i 23:25 (12:9).