Strona główna | ZPRP | Wenta mówi o Spodku

Wenta mówi o Spodku

 

Wrocław to wspaniałe tradycje piłki ręcznej, ale Hala Ludowa jest trochę za mała na wymogi światowej federacji IHF. "Spodek" spełnia warunki minimum siedmiotysięcznej hali, a gdyby udało się na naszym turnieju zapewnić taką atmosferę, jak podczas meczów siatkarzy w Lidze Światowej, to byłoby to optymalne rozwiązanie dla tej rangi przedsięwzięcia – mówi w rozmowie ze „Sportem” trener Bogdan Wenta.

Szkoleniowiec wpadł do kraju dosłownie na dwa dni. We Władysławowie selekcjoner polskich wicemistrzów świata zaprezentował nie tylko nowy image, czyli fryzurą na zero", ale jako pierwszy przedstawiciel piłki ręcznej odkrył na słynnej promenadzie gwiazd – gwiazdę ze swoim nazwiskiem.

– "Agresywna" fryzura to efekt pewnego zakładu, ale szczegółów zdradzić nie mogę. Powiem tylko, że obcięcia włosów dokonała moja żona – śmieje się trener Bogdan Wenta, zapewniając jednocześnie, że włosy szybko odrosną i że nie zamierza należeć do modnego ostatnio męskiego gatunku łysych". Znalazł się pan w niedzielę w doborowym towarzystwie. – Włodzimierz Lubański, Dorota Idzi, Jerzy Szczakiel – od nazwisk wielkich polskich sportowców kręciło się w głowie. Było to wspaniałe spotkanie, nawiązałem wiele kontraktów, odnowiłem stare znajomości.

To chyba wspaniałe uczucie być pierwszą gwiazdą w środowisku piłki ręcznej?

– Oczywiście, tylko że ja nie traktuję tego wyróżnienia, jako uhonorowanie Bogdana Wenty. To ukłon w kierunku naszej dyscypliny, moich współpracowników, działaczy. Przede mną było wielu wspaniałych piłkarzy ręcznych, trenerów, część z nich odeszła na zawsze, ale to także ich sukces.

Często podkreśla pan, że piłka ręczna wyszła z zaścianka, że wraca na pozycje sprzed lat.
– Bo autentycznie jest o niej ostatnio bardzo głośno. We Władysławowie odebrałem sporo gratulacji od zwykłych ludzi, także dziennikarzy. Nie byłem anonimowy, ludzie mnie rozpoznawali, ale pytali także o Karola Bieleckiego, Grzesia Tkaczyka i innych naszych reprezentantów.

A propos polskich gwiazd Magdeburga. W jakiej dyspozycji wrócili z wakacji?

– Wakacje… Ja w tym roku w ogóle nie miałem urlopu. Układałem plan przygotowań Magdeburga do nowego sezonu, czyniłem przymiarki przygotowań, turniejów i meczów towarzyskich reprezentacji. Wracając jednak do pytania, to Karol i Bartek Jurecki są zdrowi, wypoczęci, chętni do pracy. Nadal na kontuzjowany bark narzeka natomiast Tkaczyk. Grzegorz jest jednak intensywnie rehabilitowany i pragnę uspokoić polskich kibiców – kapitan naszej reprezentacji nie opuścił jeszcze żadnego treningu Magdeburga.

Reprezentacja miała rozegrać w styczniu, przed norweskimi finałami mistrzostw Europy, dwa towarzyskie spotkania z Węgrami w Polsce, ale te sprawdziany są już nieaktualne.

– Węgrzy nam odmówili tłumacząc się koniecznością udziału w turnieju narzuconym przez ich sponsora. W tej sytuacji szukamy intensywnie innego sparingpartnera. Prowadzimy zaawansowane rozmowy z Francuzami, którzy jednak chcieliby zagrać pierwszy mecz u nas, a drugi u siebie. Przy takim rozwiązaniu stracilibyśmy dwa dni przygotowań na logistykę, więc ten wariant mi nie odpowiada. Optuję natomiast za pierwszym meczem we Francji, a rewanżem u nas. Nie ukrywam też, że wysłaliśmy ofertę do Szwecji i do krajów, które nie zakwalifikowały się do ME.

Na placu boju o organizację turnieju przedolimpijskiego zostały już tylko Wrocław i Katowice. Za którym miastem pan się opowiada?
– Wrocław to wspaniałe tradycje piłki ręcznej, ale Hala Ludowa jest trochę za mała na wymogi światowej federacji IHF. Spodek" spełnia warunki minimum siedmiotysięcznej hali, a gdyby udało się na naszym turnieju zapewnić taką atmosferę, jak podczas meczów siatkarzy w Lidze Światowej, to byłoby to optymalne rozwiązanie dla tej rangi przedsięwzięcia.

X X X

Turnieje kwalifikacyjne mężczyzn do IO w Pekinie odbędą się 30.05-01.06.2008.

X X X

ZOBACZ TAKŻE

Wenta strzelił gola

Bogdan Wenta chce przyjechać do Gdańska

Trener Wenta dla biznesu

Okręt flagowy z kapitanem Wentą