Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Zajęcia żmudne, ale potrzebne

Zajęcia żmudne, ale potrzebne

 

Zawodniczki ćwiczą na siłowni, a wydolność tlenową poprawiają biegając w terenie. -Po pierwszym dniu zgrupowania mogę śmiało stwierdzić, że dziewczyny wyglądają kondycyjnie lepiej niż rok temu. Może to zasługa występu części z nich w Akademickich ME – uważa na łamach „Gazety Wyborczej – Szczecin” Waldemar Szafulski, trener AZS Politechniki Koszalin.

Dziennie zawodniczki pokonują około 7 km w sesjach 15-20 minutowych z krótkimi odpoczynkami. Szkoleniowiec pilnuje, by tętno nie przekraczało 160-180 uderzeń na minutę. Oprócz tego Szafulski chce wykorzystać położenie Bornego Sulinowa i zaaplikować swoim podopiecznym wyprawę kajakami po jeziorze Pile. Dotychczas zawodniczki najwięcej narzekały na upały.

– Musimy na pogodę uważać. Jeżeli tak wysoka temperatura utrzyma się, to treningi biegowe będziemy rozpoczynać o poranku. Teraz radzimy sobie w inny sposób – wodę rozkładamy na trasie, a ja ze względu na niedawną kontuzję nie biegam razem z dziewczynami, tylko jeżdżę na rowerze obładowanym butelkami z wodą – śmieje się Szafulski.

W zespole Politechniki nie ma kompletu. Nowa bramkarka zespołu Anna Morawiec (przyszła z SMS Gliwice) jest na zgrupowaniu młodzieżowej kadry Polski, która przygotowuje się do sierpniowych MŚ w Turcji. Do naszej drużyny dołączy dopiero w drugiej połowie sierpnia. Rozgrywająca Dorota Skipor przechodzi rehabilitacje ścięgien Achillesa w Koszalinie, ale wykonuje też podstawowy zakres ćwiczeń, który szybciej pozwoli jej na powrót do zespołu. Jest za to Iwona Łącz (reprezentantka Polski seniorek, ostatnio Sośnica Gliwice), a być może wkrótce do ekipy dołączy skrzydłowa Łącznościowca – Dagmara Zaniewska, która finalizuje rozmowy z zarządem koszalińskiego klubu. 27 lipca zespól wróci do Koszalina, gdzie rozpocznie treningi podporządkowane technice i taktyce.

ZOBACZ TAKŻE:

Zaczynamy wierzyć w siebie