Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Dziwne rozstanie w Olsztynie

Dziwne rozstanie w Olsztynie

 

Czy trudno zadzwonić i podziękować za kilkanaście lat gry w jednym klubie? Bramkarz Travelandu Społem Olsztyn Marcin Prorok ma żal do działaczy, że nie zdobyli się na taki gest. Dyrektor klubu nie chce komentować sprawy – powiadamia „Gazeta Olsztyńska”.

Podjęcia „sprawy haniebnego zakończenia współpracy Travelandu Społem z Marcinem Prorokiem" domagał się nasz czytelnik Paweł Bukiejko. „Zawodnikowi, który poświęcił kilkanaście lat dla dobra tego klubu, należy się szacunek i godne pożegnanie przez klub, który zawdzięcza mu tak wiele. Marcin Prorok nie doczekał się nawet spotkania pożegnalnego z prezesem oraz dyrektorem klubu. Myślę, że po tych wszystkich latach należała mu się chociaż odrobina uznania" napisał w mailu do redakcji czytelnik.

Bramkarz: to jest brak profesjonalizmu

Przypomnijmy. Marcinowi Prorokowi w czerwcu wygasi kontrakt, a Traveland nie przedłużył ze swoim wychowankiem umowy. 27-letni bramkarz, który w ekstraklasie był zmiennikiem najpierw Roberta Łabuzińskiego, a w ubiegłym sezonie Adama Wolańskiego, nie znalazł się w kadrze, bo szefostwo klubu ponownie zatrudniło… Łabuzińskiego, który wrócił do Olsztyna (w poprzednim sezonie grał w Grunwaldzie Poznań). „Łobuz" dołączył do Wolańskiego i młodego Wojciecha Bonieckiego, tym samym Traveland skompletował kadrę bramkarzy. Czwarty zawodnik na tę pozycję nie był potrzebny.

Prorok, który przeszedł z olsztyńską drużyną drogę od juniora młodszego do ekstraklasy, przyznaje, że spodziewał się, iż po przyjściu Łabuzińskiego może stracić miejsce. Liczył jednak, że na koniec usłyszy dobre słowo. O tym, że nie jestem potrzebny w klubie, dowiedziałem się z gazet. To świadczy o braku profesjonalizmu działaczy mówi Marcin Prorok. Nie wykonali nawet głupiego telefonu, żeby powiedzieć: „To koniec współpracy, ale dziękujemy ci Marcin". Chodziło o parę słów, które nic nie kosztują. Po tylu latach gry chyba mogłem tego oczekiwać. Niestety, nie jestem pierwszym wychowankiem, z którym klub rozstał się bez słowa pożegnania. Podobnie było choćby z Krzyśkiem Szymkowiakiem (w ubiegłym roku przeszedł do HC Berchem, klubu z Luksemburga red.) przypomina bramkarz.

Dyrektor klubu: Marcin nie jest bez winy

Dyrektor Travelandu Leszek Dublaszewski nie chce komentować sprawy. Nie chciałbym rozmawiać z Marcinem na ten temat za pośrednictwem prasy. Są pewne sprawy, które nas nie zadowalały i Marcin dobrze o tym wie. Wina leży nie tylko po stronie klubu – twierdzi dyrektor Dublaszewski. I dodaje: Nic nie stoi na przeszkodzie żebyśmy oficjalnie pożegnali Proroka i Adama Tetyka (wychowanek Travelandu z powodu przewlekłej kontuzji podjął niedawno decyzję o zakończeniu kariery red.). Zrobimy to przed inauguracyjnym meczem sezonu w Uranii (9 września z Piotrkowianiem red.) – deklaruje Leszek Dublaszewski.

Czy Marcin Prorok skorzysta z zaproszenia? -Nie wiem, na razie górę biorą emocje. Być może, jak mówi dyrektor, wina leży też po mojej stronie, ale nie jest to wina, która usprawiedliwiała takie postępowanie kierownictwa uważa bramkarz, który szuka klubu.

Misiewicz jednak nie zagra w Travelandzie

Kierownictwo Traveiandu nie doszło do porozumienia z Azotami Puławy w sprawie wypożyczenia Konrada Misiewicza. Uznaliśmy, że Azoty chcą za dużo za zawodnika, który w poprzednim sezonie prawie nie grał wyjaśnia Leszek Dublaszewski. Traveland ma innego kandydata na lewe rozegranie. Mam nadzieję, że na początku sierpnia wrócimy do kandydata, z którym rozmawialiśmy trzy tygodnie temu dodaje dyrektor Travelandu. Być może tym kandydatem jest 21-tetrti Przemysław Rosiak z Vtve Kielce, który w minionym sezonie był najlepszym snajperem w Migowych rezerwach Vive {110 bramek w 20 meczach).