Strona główna | ZPRP | W Zakopanem nie będzie luzu

W Zakopanem nie będzie luzu

 

W poniedziałek piłkarze ręczni Azotów po dwóch tygodniach treningów w Puławach rozpoczęli dziewięciodniowe zgrupowanie w Zakopanem. Bezpośrednio przed wyjazdem do stolicy polskich Tatr „Kurier Lubelski” rozmawiał z nowym szkoleniowcem puławskiej siódemki Gienadijem Kamielinem.

Witold Chojnacki: Jak Pan ocenia dotychczasowe treningi?

Gienadij Kamielin:  – Jestem zadowolony. Zawodnicy się nie oszczędzali. Trenowaliśmy trzy razy dziennie bardzo ciężko, nawet w soboty i niedziel. Wszystko co zaplanowaliśmy zostało zrobione, więc przed wyjazdem dostali dzień wolnego. Tego luzu" nie mam ja i Robert Nowakowski, jedziemy do Zakopanego dzień wcześniej wszystko poukładać, by od pierwszego dnia zająć się wyłącznie treningami.

Jaki ma Pan plan na Zakopane?

– Plan jest prosty – siłownia, wyjścia w góry. Na pewno nie będziemy po nich łazili. W planach mamy zdobywanie szczytów i biegi na czas.

A zajęcia typowe dla piłki ręcznej też będą?

– Oczywiście, codziennie wieczorem będziemy trenować w hali z piłkami. W Puławach też mieliśmy zajęcia z piłkami, nie jakieś specjalistyczne, ale takie, żeby zawodnicy czuli piłkę.

A co po powrocie z Zakopanego?

– Wracamy i wchodzimy w okres przedstartowy. Wtedy będzie już zupełnie inna praca. Planujemy dwa półtoragodzinne treningi dziennie. Skoncentrujemy się na wypracowaniu szybkości i jakości gry.

Z racji zmian kadrowych, to będzie inny zespół niż w ostatnim sezonie. Ile meczów sparingowych Pan przewiduje, żeby zgrać drużynę?

– Ile się tylko da załatwić. Chciałbym grać cały czas, środa – sobota – środa. Istnieje możliwość, że zagramy z przebywającą w Kielcach reprezentacją Kataru lub moskiewskim HK Czechowskije Niedźwiedzie. Jesteśmy zaproszeni na turniej w Olsztynie. Jeśli nie znajdziemy partnerów do gier kontrolnych, to będziemy grać między sobą.

Czy już można stwierdzić, czym „nowe" Azoty będą się różnić od „starych"?

– Z przyjściem nowych zawodników (Remigiusz Lasoń, Bogumił Buchwald, Sebastian Pawlus -przyp. red.) musi zmienić się koncepcja gry. Powinna wzrosnąć silą uderzeniowa z drugiej linii. To z kolei ułatwi grę kołowym i skrzydłowym. To są jednak założenia. O konkretach będziemy mogli mówić po pierwszych sparingach.

A czy są jakieś luki kadrowe w tym zespole?

– Zobaczymy. Na razie wszyscy pięknie pracują. Każdy chce się znaleźć w podstawowej czternastce.

Oceniając z boku można się obawiać o obsadę bramki, lewego skrzydła i środka rozegrania?

– Fakt, bramka może budzić obawy. Piotr Wyszomirski trenuje z młodzieżową reprezentacją Polski i nie wiadomo, w jakiej formie wróci do klubu. Jeden bramkarz Walentyn Koszowy to stanowczo za mało. Dlatego znaleźliśmy kolejnego na Ukrainie. Na lewym skrzydle stawiam na młodego Macieja Sieczkowskiego, ale w odwodzie zostaje doświadczony Nowakowski, w środku są dwaj rutyniarze Marcin Kurowski i Artur Witkowski. Jest jeszcze Krzysztof Tylutki, który bardzo wiele potrafi. Zamiast szukać po całej Europie Środkowej trzeba go zacząć przygotowywać do tej roli.

Trenerzy zwykle prezentują pogląd, że im więcej zawodników tym lepiej, tymczasem Pan dość łatwo zrezygnował z Konrada Misiewicza.

– Ja nie chcę marnować ludzi na ławie. Nie ma sensu trzymać po trzech zawodników na pozycje, kiedy gra dwóch, a trzeci tylko trenuje, lepiej poświęcić czas na pracę z juniorami.

ZOBACZ TAKŻE:

Kontuzja Pawła Nocha jednak poważna

Kamielin wie czego chce