Strona główna | Europejskie Puchary | Globus musi być przemalowany

Globus musi być przemalowany

 

W ostatni weekend września SPR Lublin ma być gospodarzem turnieju kwalifikacyjnego do Ligi Mistrzów piłkarek ręcznych z udziałem Lady Togliati, Mar Valencia i zespołu z pierwszej rundy kwalifikacji – informuje „Kurier Lubelski”.

Na oficjalne zgłoszenie organizacji tego turnieju lubelski klub ma czas do 15 lipca, jeśli tego nie uczyni, turniej odbędzie się w Walencji.

– Nie wyobrażam sobie, aby turniej się nie odbył w Lublinie, choć będzie to dla nas spore wyzwanie, zarówno finansowe, jak i organizacyjne. Oficjalnie chęć organizacji zgłosimy w europejskiej federacji (EHF) już w najbliższy poniedziałek. Wcześniej jednak chcemy spotkać się w tej sprawie z prezydentem Lublina – mówi Andrzej Wilczek, prezes lubelskiego klubu.

Turniej kwalifikacyjny będzie wielkim świętem dla kibiców i doskonałą promocją Lublina. Niestety, nie ma nic za darmo. Koszt organizacji trzydniowego turnieju szacowany jest na około 45 tysięcy złotych.

Zgodnie z zasadami ustalonymi przez EHF, na gospodarzu turnieju spoczywa obowiązek zakwaterowania i wyżywienia w trakcie pobytu w Lublinie wszystkich zespołów, sędziów i oficjeli, a także przywiezienie i odwiezienie ich z lotniska do miejsca zakwaterowania. To spory wydatek i bez sponsorów pewnie się nie obejdzie.

– Udało nam się pozyskać wsparcie dla meczu reprezentacji z Serbią, którego byliśmy organizatorem. Tym razem chcemy się zwrócić do tych samych sprawdzonych sponsorów i liczymy, że nam nie odmówią – mówi prezes Wilczek.

Na szczęście na tym etapie rozgrywek EHF pozostawia dowolność w doborze telewizji, przeprowadzającej transmisje oraz możliwość negocjacji przez organizatora turnieju warunków finansowych przekazu. W fazie grupowej Champions League wyłączność zagwarantowaną przez EHF ma Eurosport i organizatorzy meczów pozbawieni są profitów płynących z reklam telewizyjnych.

Turniej kwalifikacyjny w Lublinie to wyzwanie również dla lubelskiego MOSiR. Hala na Globusie w obecnym stanie nie spełnia wymogów europejskiej federacji, przewidzianych dla spotkań Ligi Mistrzów. Po pierwsze, w hali jest za mało szatni (jest dwie, a powinno być sześć). Po drugie, boisko, na którym toczą się mecze Champions League, nie może mieć namalowanych innych linii niż wyznaczające plac gry w piłkę ręczną. Parkiet hali na Globusie pokrywają natomiast również linie boisk do koszykówki i siatkówki.

– Na czas turnieju trzeba je będzie usunąć, najprawdopodobniej zamalować – mówi prezes Wilczek.