Strona główna | ZPRP | Polska era w handballu?

Polska era w handballu?

 

Możemy być dumni z naszych reprezentacji i bez fałszywej skromności powiedzieć, że należymy do światowej czołówki – mówi na łamach „Sportu” prezes ZPRP Andrzej Kraśnicki.

100 tysięcy złotych premii otrzymają polskie piłkarki ręczne za awans do finałów mistrzostw świata. Polki w wspaniałym stylu wyeliminowały silną reprezentację Serbii i w grudniowym turnieju finałowym nad Sekwaną będą miały okazję zakwalifikować się do turniejów barażowych o bilety do Pekinu w 2008 roku, a gdyby zdobyły mistrzostwo świata bezpośrednio awansowałyby do igrzysk.

To był kapitalny weekend dla polskiej piłki ręcznej, bowiem panowie w eliminacjach mistrzostw Europy pokonali w Eindhoven Holandię 11 bramkami i są teraz zdecydowanymi faworytami przed sobotnim rewanżem w Kielcach. Chyba tylko jakiś nieprawdopodobny kataklizm mógłby sprawić, że nie pokażemy się w styczniu przyszłego roku na europejskim czempionacie w Norwegii. Nasze awanse stają się więc powoli regułą. Mężczyźni od 2000 roku opuścili tylko finały mistrzostw świata w Tunezji, panie po raz trzeci z rzędu kwalifikują się do imprezy rangi mistrzowskiej.

– Możemy być dumni z naszych reprezentacji i już bez fałszywej skromności powiedzieć, że w naszej dyscyplinie należymy do światowej czołówki – z dumą podkreśla prezes ZPRP Andrzej Kraśnicki.

Prezes był zresztą naocznym świadkiem dobrego występu w Holandii naszych srebrnych  orłów. – U mężczyzn jest inne ciśnienie, ale bardzo chciałbym być też w Serbii. Niestety, nie mogłem się rozdwoić, lecz gdy tylko poznaliśmy wynik, to zaraz „esemesowaliśmy” z gratulacjami do naszych pań. Ograły szalenie trudnego przeciwnika i udowodniły, że stać je na bardzo wiele. Mam zresztą osobiste powody do zadowolenia, bo postawiłem na właściwą ekipę. Atmosfera w żeńskiej reprezentacji jest naprawdę wspaniała, cała ekipa modelowo współpracuje ze sobą. Zmartwiła mnie tylko kontuzja trenera, jednakże już w niedzielę miał dokładne badania w klinice w Warszawie.

Ostatecznie trener Zenon Łakomy był operowany w Poznaniu. Kontuzji ścięgna Achillesa doznał w nieprawdopodobnych wręcz okolicznościach, pod koniec spotkania, w momencie gdy ważyły się losy meczu. Zawodniczki i sędziowie – stało się to przy naszym ataku – nawet nie zauważyli upadku na parkiet polskiego trenera, z kolei na naszej ławce rezerwowych i przy stoliku sędziowskim wszyscy wystraszyli się, że był to… atak serca. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie. Drużyną w ostatnich 10 minutach dyrygował II trener, Grzegorz Gościński, czas w końcówce wziął masażysta, a uwagi przekazywała koleżankom… Dagmara Kowalska.

Żeńską ekipę po powrocie z Serbii witał Marek Żabczyński, kierownik męskiej reprezentacji, która na Okęciu wylądowała dwie godziny wcześniej. To piękny gest solidarności i wzajemnych sympatii obu drużyn narodowych. – Sukcesy naszych reprezentacji bardzo pomagają w rozmowach ze sponsorami – przekonuje prezes Kraśnicki. – Są też większe szanse na nowych partnerów. Zdaję sobie sprawę, że rozmowy się przeciągają, ale nie chcemy się też sprzedawać „za darmo". Mam jednak nadzieję, że już niebawem będę mógł oficjalnie poinformować o efektach naszych rozmów, a dodam, że w naszej strategii marketingowej mamy nie tylko reprezentacyjne teamy. Myślimy kompleksowo, także o lidze i Pucharze Polski.

W Eindhoven na koszulkach wicemistrzów świata pojawiło się logo Banku PKO SA, następnym sponsorem ma być podobno operator telefonii komórkowej Era.

Zbigniew Cieńciała