Strona główna | ZPRP | Malczewska zostaje w Lublinie

Malczewska zostaje w Lublinie

 

Dorota Malczewska – zostaje w Lublinie. Najskuteczniejsza zawodniczka zespołu mistrzyń Polski w piłce ręcznej kobiet – SPR Safo ICom Lublin i najlepsza szczypiornistka ostatnich meczów Polska – Serbia w eliminacjach mistrzostw świata zdecydowała się dalej grać w barwach SPR-u – infomuje oficjalna strona tego klubu.

Wcześniej miała już propozycje z norweskich klubów: Gjoevik i Storhamar oraz Piotrcovii. W ostatnim czasie  do rywalizacji o pozyskanie zawodniczki mocno włączyło się Zagłębie Lubin. Jednak dziś rozgrywająca SPR-u podjęła decyzję o dalszych występach w barwach zespołu z Lublina. „Zagłębie złożyło naprawdę bardzo interesującą ofertę. Chciałam być jednak lojalna wobec klubu i dlatego zdecydowałam się zostać w Lublinie” – powiedziała Malczewska.

– Jestem niezmiernie szczęśliwa, że pokonałyśmy Serbki. Rozegrałyśmy dwa bardzo dobre mecze – zawodniczka swoimi spostrzeżeniami podzieliła się z czytelnikami "Przeglądu Sportowego". – Ten sukces jest wspaniałym ukoronowaniem bardzo udanego dla mnie sezonu. Mimo że zespół Serbii liczy się w Europie, to nawet na wyjeździe, choć przegrałyśmy, kontrolowałyśmy sytuację.

PS: Niespodziewana kontuzja trenera, który zerwał ścięgno Achillesa, odbiła się na waszych poczynaniach w ostatnich dziesięciu minutach sobotniego meczu. Mogłyście wygrać i w Serbii.

DOROTA MALCZEWSKA: – Nie da się ukryć. Patrzyłyśmy w kierunku ławki czekając na wskazówki. Tymczasem trener – który zwykle biega przy linii, krzyczy i gestykuluje – wyglądał nieciekawie i był bardzo blady. Nie wiedziałyśmy co jest grane i musiało upłynąć trochę czasu, zanim się pozbierałyśmy. Szkoda, że nie wygrałyśmy, bo byłoby to przypieczętowanie naszej wyższości nad rywalkami.

W Niszu świetnie poradziłyście sobie z Katariną Bulatović z Slagelse, czyli najlepszego klubu w Europie…

– Z drugiej strony wśród Serbek zabrakło Bojany Popović, która jest gwiazdą tej świetnej duńskiej ekipy i właśnie ta absencja była dla nich rywalek wielkim osłabieniem. Jednak to był ich problem, który nie umniejsza naszego sukcesu. Ważne, że już trzeci rok z rzędu bierzemy udział w największej imprezie sezonu.

Nie boi się pani, że we Francji powtórzy się sytuacja sprzed dwóch lat z mistrzostw świata w Rosji, które to zakończyłyście na 19. miejscu?

– Nie ma na to szans, o czym świadczy niezłe, ósme miejsce na ubiegłorocznych mistrzostwach Europy. Zrobiłyśmy wyraźny postęp. Wierzę, że trenując w tym składzie i pod okiem trenera Łakomego stać nas na jeszcze lepszy wynik.

Niektórzy widzą was na podium. Sądzą, że pójdziecie śladami kolegów z męskiej reprezentacji Bogdana Wenty.

– Lepiej nie zapeszajmy. Dlatego nie chciałabym składać jakichkolwiek deklaracji, które miejsce zajmiemy we Francji. Przypomnę, że do Sankt Petersburga jechałyśmy z medalowymi aspiracjami, a zapłaciliśmy frycowe. Jestem jednak przekonana, że wypadniemy zdecydowanie lepiej niż w Rosji.

Po rewanżu z Serbkami miałyście choć trochę czasu na świętowanie awansu?

– Oczywiście najpierw radość zaprezentowałyśmy na parkiecie. Późnym wieczorem, bo o godzinie dwudziestej drugiej była uroczysta kolacja, podczas której goście zaserwowali nam piwo oraz wino. Natomiast bezpośrednio po naszym meczu obejrzałyśmy z trybun spotkanie Serbów z Islandczykami w eliminacjach mistrzostw Europy mężczyzn. Byłam zaskoczona, kiedy po zaciętym spotkaniu goście przegrali jedną bramką. Emocje były ogromne, a na dodatek hala wypełniła się do ostatniego miejsca. Kibice reagowali fanatycznie, rzucając na parkiet najróżniejsze przedmioty, a końcówkę oglądali na stojąco.

Czyli wasz mecz serbscy fani potraktowali jako przystawkę do dania głównego?

– Przyznam szczerze, że sama z większą przyjemnością oglądam piłkę ręczną w wykonaniu męskich reprezentacji. Po pierwsze, panowie prezentują wyższy poziom techniczny. Na dodatek są wytrzymalsi, przez co akcje są dynamiczniejsze, a to wzmaga emocje. My gramy wolniej.

Gdzie pojedzie pani na wakacje?

– Osiemnastego czerwca wyjeżdżam na urlop do Cetniewa. Taki wypoczynek pierwszy raz funduje nam – kadrowiczkom Związek Piłki Ręcznej w Polsce. To fajny rodzaj podziękowania za udany sezon.