Strona główna | ZPRP | W połowie drogi do Francji

W połowie drogi do Francji

 

Polska wygrała w Lublinie z Serbią 27:23 (14:12) w pierwszym meczu kwalifikacyjnym do MŚ 2007 we Francji. Dorota Malczewska zdobyła 13 bramek, w tym 6 z karnego. Już po regulaminowym czasie gry rozgrywającą SPR Lublin mogła podwyższyć rezultat, ale jej intencje z 7 metrów przewidziała bramkarka gości. Rewanż za tydzień w Niszu.

Potężna ulewa, która przeszła nad Lublinem na półtorej godziny przed meczem mogła zrazić niejednego kibica do wyjścia z domu, ale na pewno nie sympatyka kobiecej reprezentacji Polski w piłce ręcznej, wybierającego się do hali na „Globusie. Początek meczu był wręcz wymarzony. Białoczerwone rozpoczęły od prowadzenia 5:0. Aż trzy z tych bramek zdobyła Malczewska. Późniejsze wydarzenia potwierdziły, że była to najlepsza zawodniczka w ekipie Zenona Łakomego. Od jej koleżanek z linii rozegrania, a zwłaszcza Karoliny Kudłacz, można było jednak spodziewać się zdecydowanie lepszej gry.

Serbki długo nie mogły złapać właściwego rytmu. W ich składzie co prawda nie zagra już więcej Bojana Popović, która wybrała reprezentację Czarnogóry, ale trener Caslav Dincic nie może narzekać na brak utalentowanych szczypiornistek. Szkoleniowiec wspominał co prawda, że stara się kadrę odmłodzić i przed play offami nie miał zbyt wiele czasu, aby z nią solidnie przepracować okres przygotowawczy. Pamietajmy, ze to Serbia wyeliminowala wicemistrza swiata Rumunie z finalow ME 2006.

Czas wzięty przez Dincica uporządkował grę gości. Serbki po kwadransie doprowadziły do remisu 7:7, a w 20. min. wyszły na jedyne w tym meczu prowadzenie 10:9. Wyróżniała się zwłaszcza najwyższa na boisku (186 cm) Katarina Bulatovic, która dynamicznymi akcjami dobrze radziła sobie z polską defensywą. Rzuty z dystansu Dagmary Kowalskiej i Katarzyny Duran pozwoliły na szybkie odrobienie strat i ponowne objęcie prowadzenia. Dzieki temu miejscowi kibice w lepszych humorach oczekiwali na drugie 30 minut.

Po zmianie stron ponownie największy udział w powiększaniu dorobku bramkowego miała Malczewska -zdobyla 4 z 5 pierwszych goli drużyny. Godny odnotowania jest także krótki epizod między słupkami Iwony Łącz. Jej wejście do bramki zdeprymowało na tyle Bulatovic, ze ta nie trafiła z karnego do bramki.

Przez ostatni kwadrans przewaga Polek wynosiła 3-4 gole. W 60 min przy wyprowadzaniu kontry przez Kowalską nieprzepisowo powstrzymała ją Andrea Lekić, za co ukarana została czerwoną kartką. Rzut karny, podyktowany za ten faul, wykorzystała Malczewska i Polki objęły prowadzenie 27:22. Po chwili podobna szanse wykorzystala Ana Djokic. Wynik mogla ustalic Malczewska, ale po raz pierwszy w meczu nie zdobyla gola z 7 metrów.

Po meczu powiedzieli:

Caslav Dincić (trener Serbii): "Jestem pełen uznania dla swojej drużyny, która dopiero od 8-10 dni wspólnie trenuje, bo większość zawodniczek uczestniczyła w europejskich pucharach bądź rozgrywkach ligowych w różnych krajach. Pokazaliśmy charakter, gdyż od stanu 0:5 wróciliśmy do gry. Na początku zawodził przede wszystkim nasz atak, natomiast w obronie staraliśmy się wyłączyć z gry Karolinę Kudłacz, ale bardzo dobrze grała Dorota Malczewska i chwilami Dagmara Kowalska, rozbijając naszą defensywę. Teraz będziemy mieli sześć dni do pracy nad przygotowaniem się do rewanżu, w którym każdą różnicę bramek można odrobić. Mam nadzieję, że przy pomocy publiczności w Niszu osiągniemy awans".

Zenon Łakomy (trener Polski): "Było grzechem gdybym nie podziękował w pierwszej kolejności moim zawodniczkom, na czele z Dorotą Malczewską, grającą jako praworęczna na prawym rozegraniu, która brała również odpowiedzialność za wykonywanie rzutów karnych. Zagrała mecz życia. Myślę, że dawno w Polsce nie było meczu reprezentacji kobiet w takiej scenerii i przy takim dopingu. Dawno polskiej drużynie nie udało się tak dobrze rozpocząć spotkania. Sporo kłopotów mieliśmy z Djokić na kole. To niezwykle doświadczona zawodniczka i ją wytypowałbym jako najlepszą w zespole Serbii. Również Djerić w bramce wykazała klasę i obroniła kilka rzutów, które gdybyśmy zamienili na bramki ustawiłyby nas w lepszej sytuacji na rewanż w Niszu Zdajemy sobie sprawę, że właśnie gorąca atmosfera za tydzień będzie sprzyjała gospodyniom, ale mając doświadczenie z tego spotkania wyciągniemy wnioski co do taktyki i podejmiemy próbę walki o korzystny wynik. Moje zawodniczki potrafią lepiej grać. Liczę na to, że tak będzie. Od wtorku zbieramy się w Ciechanowie na krótkim zgrupowaniu. W czwartek wylatujemy do Belgradu. Stamtąd pojedziemy autobusem do Niszu”.

Dorota Malczewska (najlepsza zawodniczka reprezentacji Polski): "Piłka ręczna to gra zespołowa, wykorzystywałam wyłącznie sytuację, które wypracował mi mój zespół. Byłem tylko egzekutorką. Mimo wszystko pozostaje niedosyt, bo Polska mogła wygrać 5 bramkami. Zrealizowałyśmy pierwsze nasze postanowienie, te najważniejsze – pokonać Serbię na własnym parkiecie. Jeszcze wszystko przed nami. Nie możemy za dużo spekulować. Trzeba jechać tam, wygrać, mimo że będzie tam żywiołowa publiczność. Pojadę z mocnym postanowieniem, aby powtórzyć przyzwoity występ za tydzień.

Ana Vojcić (bramkarka Serbii): "Wiedzieliśmy, że mecz będzie trudny, gdyż Polska to dobry zespół. Pokazała to na ostatnich mistrzostwach Europy. Każdą różnicę trudno się odrabia, ale za tydzień to my będziemy miały wsparcie w publiczności podobnej do tej, jaką dziś miały Polki i będziemy walczyć o przynajmniej pięciobramkowe zwycięstwo." 

Magda Chemicz: "Myślę, że doskonały początek kosztował dziewczyny w obronie wiele sił. Mały przestój nastąpił. Cieszę się, że nie powtórzyło się to w II połowie. Szkoda tylko niewykorzystanych sytuacji. Jeżeli to wyelimujemy, to w następnym meczu powinno być lepiej. Nie ma żadnych kalkulacji. jedziemy tam wygrać".  

Małgorzata Majerek: "Mecz się tak ułożył, że więcej sytuacji miały rozgrywające. Nie to jest najważniejsze. Przed rewanżem czujemy się mocne. Jak wykorzystamy te sytuację, które dziś były to przywieziemy zwycięstwo. Kilka naszych zawodniczek grala juz w bylej Jugoslawii wiec tamtejszy doping nie jest nam obcy".
Polska-Serbia 27:23 (14:12)
POLSKA: Chemicz, Łącz – Malczewska 13, Niedźwiedź-Cecotka 1, Damięcka, Kowalska 4, Majerek 3, Rola, Polenz 1, Kudłacz 1, Wolska, Duran 3, Wilamowska, Marzec 1. Kary – 6 min.
SERBIA: Derić, Wojcić – Bartosić 1, Veraja, Djokić 5, Lekić 2, Filipović 1, Damjanović, Micić, Erić 4, Batinić 2, Nikolić, Kperec 4, Bulatović 4. Kary – 10 min. Czerwona kartka: Lekić (Serbia) w 59. min.
Sędziowali: Olsen i Pedersen (obaj Dania). Widzów 2000.