Strona główna | ZPRP | To był dziwny sezon

To był dziwny sezon

 

Dopiero po przegranym meczu z Puławami była między nami, a trenerem ostra wymiana zdań. Każdy z nas czuł, że w grze się po prostu pogubiliśmy – mówi Paweł Piwko na łamach "Gazety Lubuskiej", zawodnik Chrobrego Głogów.

– Minęło już trochę czasu od zakończenia sezonu, chyba nie do końca udanego. Jakie jest w tym względzie twoja opinia?

– Nie da się tego ocenić jednoznacznie czy był dobry czy zły. Był trochę dziwny. Mieliśmy bardzo dobre mecze z Kielcami, Płockiem czy Lubinem. Były jednak kiepskie spotkania i wpadki.

– Skąd brały się porażki ze słabszymi zespołami Przecież w meczach z mocniejszymi rywalami pokazaliście, że nie zapomnieliście grać. Nie było motywacji?

– Myślę, że w motywacji mieliśmy największe rezerwy, których nie wykorzystaliśmy. Były duże wahania formy. W ciągu jednego tygodnia potrafiliśmy zagrać dwa różne mecze. Wydawało się, że dobra dyspozycja wróciła w końcówce sezonu, ale znów ostatnie pojedynki z Piotrkowianinem były nijakie..

– Z czego wynikała taka huśtawka formy? Może błędy treningowe lub taktyczne…

– Trudno powiedzieć. Na pewno na wyniki zaważyły liczne kontuzje. Niemal wszyscy mieliśmy poważne urazy. No i w czasie treningów nie było łatwo.Ktoś po urazach odstawał kondycyjnie, a inny szybkościowo.

Na pewno jednak momentami byliście źli na siebie czy trenera, który na przykład błędnie obrał taktykę…

– To prawda, ale każdy niech zacznie ocenę od siebie. Nie da się ukryć, że jeżeli coś nam się nie podobało na treningach, to na kilku z nas, czyli najbardziej doświadczonych w Chrobrym zawodnikach, spoczywał obowiązek powiedzieć, że jest coś nie tak". Winnych szukało się dopiero po fakcie.

– Czy w ogóle ktoś reagował?

– Tak, ale chyba trochę zbyt późno. Dopiero po przegranym meczu z Puławami była między nami, a trenerem ostra wymiana zdań. Każdy z nas czuł, że w grze się po prostu pogubiliśmy.

– A jak oceniasz siebie?

– Moje plany pokrzyżowała kontuzja, która wykluczyła mnie na dwa miesiące z gry. Miałem wysokie cele. Byłem powołany do kadry na mistrzostwa świata, ale groźny uraz mnie z tej imprezy wyeliminował. Szkoda.