Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Stęczniewski do Niemiec

Stęczniewski do Niemiec

 

Maciej Steczniewski, bramkarz kieleckiego Vive, żegna się z drużyną. Od nowego sezonu będzie zawodnikiem drugoligowego niemieckiego TSV Hannower-Burgdorf. Gra już tam Tomaszem Tłuczyński – pisze „Echo Dnia”.

34-letni Stęczniewski pożegna się z kieleckimi kibicami w rewanżowym meczu finału Pucharu Polski, który odbędzie się w najbliższą sobotę w Kielcach. W Hannowerze będzie grał razem z Tomaszem Tłuczyńskim, urodzonym w Kielcach wicemistrzem świata, synem byłego szkoleniowca piłkarzy ręcznych Vive Zbigniewa Tłuczyńskiego. Hannower-Burgdorf zajął w tym sezonie szóste miejsce w północnej grupie drugiej ligi.

Steczniewski grał w Kielcach z przerwami od 1996 roku. Przez moment nosił się nawet z zamiarem zakończenia kariery, ale wrócił do kieleckiego zespołu w 2005 roku, gdy zachorował Jarosław Tkaczyk. Niedawno wrócił również do kadry, był wybrany na najlepszego bramkarza turnieju we Francji, jest rezerwowym na mecze z Holandią. W czerwcu tego roku kończy mu się kontrakt z Vive.

Bernacki czy młodzież

Bardzo prawdopodobnym wariantem jest, że oprócz Marka Kubiszewskiego w bramce kieleckiego zespołu w przyszłym sezonie będą stali zawodnicy drugiej drużyny – Piotr Czopek i wypożyczony na kończący się sezon do Stali Mielec Bartłomiej Pawlak. Czy istnieje możliwość, że do treningu wróci Rafał Bernacki? -Trudno mi w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie. Tej decyzji, podobnie innych w sprawach personalnych, można się spodziewać za kilka dni – mówi wiceprezes Vive Marian Urban, dodając, że zarząd jeszcze o tym z Bernackim nie rozmawiał.

Bernacki zakończył karierę, rok temu, zarząd Vive nie chciał z nim przedłużyć kontraktu. Popularny „Beny" dostał wolną rękę w szukaniu klubu, ale zaproponowano mu także pracę z młodzieżą w kieleckim klubie, z czego skorzystał. Odkąd trenerem Vive jest Aleksander Litowski, Bernacki jest na każdym treningu drużyny seniorów, pracując z bramkarzami.

– Gdybyśmy mu teraz zaproponowali, żeby wrócił do trenowania, byłoby to nieeleganckie, bo rok temu z niego zrezygnowaliśmy – dodaje Urban.

A co na to zawodnik – Nie było na ten temat rozmowy z zarządem. Gdyby klub zwrócił się do mnie z taką propozycją, miałbym ciężki orzech do zgryzienia – mówi Rafał Bernacki. -Z jednej strony już się pogodziłem z zakończeniem kariery, co nie było dla mnie łatwe, z drugiej Vive to klub, z którym jestem bardzo związany emocjonalnie. Na boisko ciągnie, a ja czuję się jeszcze na siłach, żeby grać – dodaje 34-letni szczypiornista.