Strona główna | ZPRP | Pamiętacie Państwo?

Pamiętacie Państwo?

 

Mistrzostwo Polski koszykarek Wisły dopiero w 7. – ostatnim meczu, tyleż spotkań w półfinale koszykarzy Prokom – Anwll, o mistrzostwie siatkarzy zadecyduje dopiero 5. też ostatni mecz Bełchatowa z Jastrzębiem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio było aż tak ciekawie w naszych grach zespołowych. A przecież to nie wszystko… „Gazeta Pomorska” zamieściła ciekawy felieton.

Na osobne opowiadanie nadaje się finisz futbolistów. Nie dość, że dopiero na mecie poznamy zwycięzcę wyścigu Bełchatowa z Lubinem, to i pod koniec ligi poznajemy reguły, według których ligę się wygrywa, z ligi się spada i do ligi się awansuje. Mamy paranoję, jakiej świat nie widział: wspólne dzieło PZPN, Ekstraklasy" SA i Ministerstwa Sportu. Niewątpliwy sukces naszej „futbolowej polityki zagranicznej" czyli przyznanie. nam współorganizacji „EURO 2012" – nie może być jednak rozgrzeszeniem za szkody wyrządzone polskiej piłce od wewnątrz.

Ciekawie więc pod siatką i koszem oraz na boiskach piłkarskich, a przecież to nie wszystko… No, właśnie. Pamiętacie Państwo, na czym jeszcze na przełomie stycznia i lutego znał się każdy w Polsce; których meczów zazdrościły Polsatowi konkurencyjne stacje; kogo i za co odznaczał prezydent RP, który też starał się zabrać głos w „temacie".

Chodzi oczywiście o wicemistrzostwo świata piłkarzy ręcznych (jak kto woli: szczypiornistów). Ta liga też finiszuje. I tak samo jak w innych grach jest to finisz pasjonujący. Do złota trzeba trzech wygranych i po ostatniej niedzieli jest – a jakże – 2:2. Zadecyduje 5. mecz. Co więcej, finisz to tyleż frapujący, co sensacyjny. Bo oto w finale nie spotykają się dwie najbardziej uzbrojone" w wicemistrzów świata drużyny z Kielc (Jurecki, Jachlewski, Kuchczyński) i Płocka (Wleklak, Kwiatkowski, Kuptel), bo przeciw Wiśle Płock staje Zagłębie Lubin.

Ale, kogo to obchodzi? Największe ogólnopolskie gazety relacjonują co poniedziałek na pełnych kolumnach siatkówkę czy koszykówkę (również NBA), po kilka kolumn poświęcają futbolowi, a piłkę ręczną lokują w rubryce „Krótko" między badmintonem a bobslejami. Śladowo obecna jest w radiu i telewizji (finały ligi transmituje teraz TVP Sport, odbierana chyba tylko przez panów Korzeniowskiego, Babiarza i Ich rodziny). Piłka ręczna w kraju wicemistrzów świata jest zabawą tak peryferyjną, że odnotowuję to z żalem nawet tu – w dzienniku ukazującym się w regionie, w którym na wysokim poziomie w „rękę" się nie gra. Choć fajnie by było. Srebro MŚ miało być „kopem" – początkiem koniunktury, łaskawości mediów, a w efekcie i sponsorów – dla rozwoju polskiej piłki ręcznej w całym kraju. Nic z tego.

Powody są pewnie co najmniej dwa. Albo Związek Piłki Ręcznej w Polsce nie umie mediom i sponsorom sprzedać sukcesu, albo… za dużo naszych gwiazd gra za granicą. Szmal, Bielecki, Jurasik, Lijewski czy Tkaczyk reprezentują klasę światową, bo grają w jednej z dwóch najlepszych lig świata, ale bez nich ręka" w wydaniu krajowym nie jest widać wystarczająco atrakcyjnym produktem. Dokładnie odwrotnie niż w siatkówce zdecydowana większość wicemistrzów świata gra w naszej lidze, więc siatkówka jest obecna w mediach i strategiach marketingowych sponsorów na co dzień, a nie tylko od święta. To co na parkiecie jest siłą naszej piłki ręcznej, jawi się jako jej marketingowy problem. Jest jakieś wyjście? Oczywiście! Kolejne mistrzostwa świata. Najlepiej co miesiąc.