Strona główna | ZPRP | Niemiecka prasa atakuje Polaków!

Niemiecka prasa atakuje Polaków!

 

Przed finałem mistrzostw świata niemieckie brukowce pisały o polskich piłkarzach ręcznych: nadchodzą czerwone chamy". Te same tytuły wznowiły nagonkę na Polaków. Tym razem padło na kapitana reprezentacji Grzegorza Tkaczyka i na Karola Bieleckiego – alarmuje katowicki „Sport”.

Najnowsze wydanie jednego z niemieckich magazynów sportowych donosi, że Karol Bielecki i Grzegorz Tkaczyk, polscy wicemistrzowie świata w piłce ręcznej, grają w SC Magdeburg bez kontraktów. Gazeta pisze, że w tej sytuacji nasi zawodnicy mogą niemal od razu zmienić klub bez sumy odstępnego. Rolf Oesterhoff, prezydent klubu, jest zdania, że zamieszanie wokół kontraktów, to robota" konkurencji, która chce podebrać im zawodników.

Sprawą zajęta się już niemiecka prokuratura, która zarzuca klubowi oszustwa podatkowe. Jeżeli się potwierdzą, wówczas SC Magdeburg musiałby zapłacić wysoką karę, co mogłoby mieć wpływ na otrzymanie licencji. Prokuratura zajęła się sprawą na podstawie anonimowych donosów, które napływały od grudnia 2006 roku. Sugerowano w nich, że władze klubu od lat celowo zaniżają liczbę widzów, by odprowadzać do urzędu finansowego mniej pieniędzy, a także informowano o szeregu nieprawidłowości. Zaginione kontrakty zawodników, w tym także Bieleckiego i Tkaczyka – przypuszczalnie – miały służyć zatuszowaniu faktu, że szczypiorniści dostają lewą kasę". Wszystkiemu oczywiście zaprzecza prezydent klubu, ale dziennikarze informują w artykule, że tacy zawodnicy jak np. Bielecki mieliby zarabiać oficjalnie tylko 5500 euro brutto, co stanowiłoby jedną trzecią ich wartości rynkowej.

– Siedzę właśnie przed komputerem i czytam te brednie – mówi rozgrywający polskiej reprezentacji i Magdeburga, Karol Bielecki. – Najgorsze, że wciągają w to Grześka i mnie.

Dlaczego właśnie was dwóch zaatakowano?

– Niemcy nie chcą, albo nie mogą uwierzyć, że zarabiam około 70 tysięcy euro rocznie. Tymczasem ja chcąc wyjechać do Niemiec musiałem na początek podpisać stosunkowo niewielki kontrakt i musiałem też sporo „odpuścić".

Takie zdaje się są początki wszystkich Polaków na zachodzie. Opowiadał on tym kiedyś na naszych lamach Sławek Szmal, który początkowo grał w Bundeslidze za psie pieniądze.

– Oczywiście. Przecież gdybym pracował na czarno" miałbym kłopoty z tutejszą skarbówką. A w Niemczech nie ma z Urzędem Skarbowym żartów. Tu się za przeproszeniem nie pieprzą z nikim, tylko za przestępstwa skarbowe zgarniają cię od razu. Zresztą mam w kontrakcie nie tylko wpisaną pensję netto, ale i punkt, który mówi o tym, że wszelką odpowiedzialność podatkową przed Urzędem Skarbowym ponosi klub z Magdeburga. Jestem więc czysty i nie przejmuję się tym, co te najgorsze ścierwa piszą.

Nie uważa pan, że ta antypolska kampania ma swe źródło we wspaniałym występie na mistrzostwach świata i w srebrnym medalu?

– Czy to już jest antypolska kampania Ciężko na to pytanie odpowiedzieć. Faktem jest, że od mistrzostw świata, gdy jedziemy z Magdeburgiem czy to na mecz do Minden, czy gdzie indziej, zawsze otrzymujemy wycinki z lokalnej, i nie tylko lokalnej prasy, z bardzo nieprzychylnymi nam tekstami. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale tak jest. Zresztą już w trakcie mistrzostw świata, a szczególnie przed finałem z Niemcami część niemieckiej prasy pisała bardzo obrazi i we teksty o Polakach. Dlatego w ogóle niemieckiej prasy nie czytam.

Po 17 latach sprawowania władzy do dymisji podał się prezes Bernd-Uwe Hildebrandt. Wcześniej odszedł menedżer, Gladiatorzy" mają więc kłopoty.

– Zaczęło się od niepotrzebnej nagonki nowych władz klubu na poprzedników, a teraz to wszystko jest odkręcane. Ale ja się nie chcę w to mieszać, te sprawy mnie nie dotyczą. Ja mam grać, wypełniać kontrakt i patrzeć, czy przelewy regularnie wpływają na konto.

Kontrakty macie do ważne do 2009 roku, ale mówi się, że obaj z Grzegorzem opuścicie Magdeburg po tym sezonie.

– Grzesiek ma różne propozycje, ale nie mogę się za niego wypowiadać. Na pewno nie jesteśmy do wzięcia w pakiecie.

Zdradzi nam pan z kim rozmawia?

– Rozmowy prowadzone przez mojego menedżera są już bardzo zaawansowane, ale nie mogę niczego jeszcze ujawnić. Mogę tylko powiedzieć, że jest to zespół z absolutnej czołówki światowej, od lat grający w Lidze Mistrzów. W tym roku również grał w półfinale Champions League.

Zbigniew Cieńciała

I Dla ułatwienia przypominamy czytelnikom, że w półfinałach Ligi Mistrzów graty: Flensburg-Handewitt i THW Kieł (oba z Niemiec) oraz Portland San Antonio i CBM Valladolid (oba z Hiszpanii)