25 kwietnia 2007

Zagłębie już w finale

Szczypiorniści Zagłębia Lubin, po wyeliminowani Olimpii Piekary Śląskie, zostali pierwszymi finalistami rozgrywek o mistrzostwo Polski. Ich przeciwnikiem o złoty medal będzie zwycięzca rywalizacji Vive Kielce – Wisła Płock, która po środzie jest remisowa 1:1.

Szczelna obrona, szybkie kontrataki i bardzo dobra postawa w bramce Szymona Ligarzewskiego spowodowały, że już po 10 minutach Zagłębie prowadziło 7:4. Słabo grali wszyscy skrzydłowi Olimpii. Spotkanie rozstrzygnęło się tuż po przerwie. Najlepszy strzelec ekstraklasy, Michał Kubisztal zdobył trzy kolejne bramki. Zagłębie wypracowało przewagę 6 goli i prowadzenia nie oddało już do końcowej syreny. Gdy na kwadrans przed końcem Olimpia przegrywała pięcioma bramkami, wydawało się, że jest po meczu. Wtedy sygnał do ataku dał Mariusz Kempys. Dzięki dobrej postawie kapitana gospodarzy w 23 min. piekarzanie doprowadzili do stanu 23:24. W kluczowym momencie rzutu karnego dla Olimpii nie wykorzystał jednak… Kempys.

Wśród gości skutecznie zagrał również drugi z bramkarzy Michał Świrkula, który pojawił się na parkiecie w momencie, gdy Ligarzewski odbywał 2 minutowa karę. Przez 7 ostatnich minut dał się pokonać tylko raz. 

Michał Świrkula: Spodziewałem się, że wyjdę na 2 minuty. I jak się skończy kara, to powrócę na ławkę, bo Szymon dziś fantastycznie grał. Szczęśliwie dla mnie i zespołu zagrałem do końca. W takim momencie trzeba dać z siebie więcej niż 100 procent.

Jerzy Szafraniec (trener Zagłębia): Zagraliśmy od pierwszych minut bardzo uważnie. O 5 minuty sukcesywnie zaczęliśmy powiększać przewagę. Zagraliśmy zdecydowanie lepiej tutaj niż w Lubinie. Musimy walczyć i myśleć o tym, że pozostała nam gra o mistrzostwo Polski. To jest nasz główny cel.

Krzysztof Przybylski (trener Olimpii): Gdybyśmy wykorzystali kilka dobrych sytuacji w końcówce, wszystko mogłoby się potoczyć inaczej. Zabrakło nam trochę siły ognia w ataku. Naprawdę była szansa, aby z Zagłębiem powalczyć i wygrać. Chyba trochę zemściło się na nas, że nie wykorzystaliśmy szansy na zwycięstwo w pierwszym meczu. Szkoda…

W drugim półfinale kielczanie wyciągnęli wnioski z pierwszej potyczki w Płocku. Goście prowadzili tylko raz w 4. minucie 2:1 (Adam Twardo), ale gospodarze odpowiedzieli trzema trafieniami Taka niewielka przewaga utrzymywała się do 17. minuty kiedy to po rzucie z drugiej linii Rafała Kuptela Wisła pi’zegrywała 7:9. Następne siedem minut to prawdziwy nokaut dla gości. Nie trafili ani razu (!), a kielczanie aż sześciokrotnie i po dwóch z rzędu bramkach Patiyka Kuchczyńskiego Vive prowadziło już 15:7. Gościomnie pomogło nawet wprowadzenie na parkiet rekonwalescenta – Damiana Wleklaka.

Po przejawie goście próbowali coś zmienić (obrona 4-2), ale niewiele to dawało. Przewaga Vive rosła – w 42. minucie po karnym Kuchczyńskiego wynosiła już 12 bramek (24:12). Aleksander Litowski mógł już myśleć o trzecim meczu. I zaczął, bo wprowadził rezerwowych skrzydłowych -Chodarę i Bartczaka. Dopiero wtedy przewaga Kielc zmalała – między 48., a 59. minutą goście rzucili pięć bramek z rzędu.

Wyniki drugich meczów półfinałowych:

Drugi mecz półfinałowy: Vive Kielce – Wisła Płock 30:21 (18:10) – stan rywalizacji play off (do dwóch zwycięstw) 1-1. Trzeci decydujacy mecz odbędzie się w niedzielę o godz. 17:00 w Płocku.

Olimpia Piekary Śląskie – Zagłębie Lubin 25:29 (13:16) – stan rywalizacji play off (do dwóch zwycięstw) 2-0 dla Zagłębia, które awansowało do finału.

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji