Strona główna | ZPRP | Sport stawiam ponad polityką

Sport stawiam ponad polityką

 

Jest jedną z najlepszych skrzydłowych na świecie. W 1998 roku wybrano ją do zespołu gwiazd finałów Mistrzostw Europy w Holandii. W lipcu 2006 szczypiornistka SPR Lublin zaczęła mieć poważne problemy ze zdrowiem. Kontuzja kręgosłupa wyeliminowała ją z gry na dziewięć miesięcy, ale w minioną niedzielę wróciła na parkiet. Z Sabiną Włodek rozmawia „Gazeta Wyborcza – Lublin”.

Łukasz Minkiewicz: Zwycięski mecz z AZS AWFiS Gdańsk w półfinale fazy play-off był pierwszym po tak długiej przerwie. Jak się Pani czuje?

– Sport to dla mnie całe życie, dlatego bardzo chciałam wrócić do drużyny i zagrać chociaż chwilę. Jestem szczęśliwa, że się to udało. Mam nadzieję, że skoro już raz wystąpiłam, to dostanę więcej szans. Moja kontuzja ciągle daje o sobie znać i nadal mam pewne dolegliwości. Staram sienie obciążać treningiem tak, jak inne piłkarki. Po operacji przecież długo leżałam i nie jestem jeszcze w pełni sił. Powrót do ćwiczeń zaczynałam powoli. Lekki rowerek, bieżnia i basen. Od miesiąca trenuję z pierwszym zespołem, ale w krótszym wymiarze niż reszta dziewczyn. Dlatego myślałam, że po meczu z AZS będzie dużo gorzej, tymczasem jest naprawdę nieźle.

Były momenty kryzysu i zrezygnowania z kariery sportowej?

 – Jasne, że tak. Ciągle myślałam o tym, kiedy wrócę i czy w ogóle to nastąpi. Niestety nawet po ostatnim meczu nie mam pewności co do swojego zdrowia. Wszystko zależy od tego, jak się będę czuła w przyszłości.

Jeśli uda się odzyskać dawną formę, to może zapuka Pani również do reprezentacji Polski?

– O tym nie ma mowy. Nie chcę wracać do kadry. Mam już swoje lata i różne obowiązki. Trener Zenon Łakomy stawia na młode perspektywiczne piłkarki i myślę, że to dobry pomysł.

Jest Pani radną miejską, czy ciężko jest połączyć te obowiązki ze sportowymi?

– Do tej pory nie miałam z tym żadnych problemów, bo treningi ze względu na rehabilitację były lekkie i nie zajmowały dużo czasu. Teraz będę go miała o wiele mniej. Na szczęście komisje rady mam w takim czasie, że spokojnie pogodzę je z zajęciami na parkiecie. Gorzej może być z radami dzielnic, ale myślę, że też jakoś dam radę. W każdym razie ciągle priorytetem dla mnie jest sport i stawiam go ponad polityką. Jeżeli nawet kontuzja nie pozwoli mi grać, to planuję karierę trenerską.

Więcej w "Gazecie Wyborczej – Lublin"