Strona główna | ZPRP | Vive i Wisła w finale Pucharu Polski

Vive i Wisła w finale Pucharu Polski

 

Piłkarze Vive Kielce i Wisły Płock zmierzą się w finale Pucharu Polski. W rewanżowych meczu co prawda oba zespoły przegrały z rywalami, ale zaliczka z pierwszych spotkań wystarczyła im do awansu. Vive uległo Chrobremu w Głogowie 29:33, a Wisła nie sprostała Zagłębiu w Lubinie 26:29.

Emocji w rewanżach było co niemiara. Zwłaszcza w Lubinie, gdzie o awansie zadecydowała zaledwie jedna bramka. Mistrzowie Polski w pierwszym spotkaniu wygrali różnicą czterech trafień. Tymczasem już po kwadransie gospodarze po bramce Piotra Obrusiewicza prowadzili 8:5.

W drugiej połowie miejscowi przez długi okres utrzymywali bezpieczną przewagę, jednak w 48. minucie Sebastian Rumniak sprawił, że Wisła przegrywała tylko 22:23. W końcówce, przy stanie 29:26, lubinianie przejęli piłkę i osiem sekund przed końcem wyprowadzali kontrę. Po podaniu na skrzydło, do Adriana Niedośpiała piłka wylądowała na aucie i płocczanie radowali się z awansu.

– Szkoda – Michał Kubisztal nie mógł się pogodzić ze zwycięstwem, które było porażką jego drużyny. – Ten mecz był ładniejszy od tego w Płocku. Było mniej błędów i więcej walki. Widać było, że obu zespołom zależało na awansie. A że było mniej bramek? I my, i Wisła zagraliśmy mądrze i dość ostro w obronie. Grały dwie równe drużyny, które mają duże szanse znów spotkać się w finale mistrzostw Polski.

To była pierwsza porażka Vive z Chrobrym w tym sezonie, ale jej rozmiary pozwoliły kielczanom awansować do finału. Zmierzą się w nim, podobnie jak przed rokiem, z Wisłą. Kibice w Głogowie widzieli w sobotę dwie różne drużyny Vive. Do przerwy goście grali bardzo słabo, po przerwie bardzo dobrze. W pierwszej połowie kielczanie pozwalali rywalom niemal na wszystko.

Grali statycznie, bez agresji w obronie, to powodowało słabą grę bramkarzy. Chrobry zdobywał gole z większości swoich akcji, głównie za sprawą Mikołaja Szymyślika (6 bramek w tej części gry), który trafiał jak chciał i kiedy chciał. Do tego doszła znów bardzo dobra postawa bramkarza głogowian Kazimierza Kotlińskiego, który w pierwszej połowie miał ponad 50 procent skuteczności! Kielczanie nie potrafili go pokonać nawet kiedy Chrobry grał w podwójnym osłabieniu. Nic dziwnego, że 7-bramkową stratę z meczu w Kielcach drużyna trenera Jarosława Cieślikowskiego odrobiła już w 28 minucie (po golu Pawła Piwko było 16:9).

W szatni, po reprymendzie trenera Aleksandra Litowskiego dokonała się metamorfoza kieleckiej drużyny. W końcówce było jeszcze sporo emocji, bo na piękną przerzutkę Jurija Hiliuka ze skrzydła gospodarze odpowiedzieli dwoma golami Sebastiana Różańskiego – 58 min, 33:27 i Chrobremu do szczęścia potrzebne były dwa gole. Ale nadzieje głogowian zniweczył Bartosz Konitz, zdobywając w ostatniej minucie dwa gole.

– W pewnym momencie zabrakło nam sił by utrzymać odpowiednią różnicę bramkową. – skomentował trener Cieślikowski. -Popełnialiśmy błędy grając w przewadze. Cieszę się, że zagraliśmy ambitnie.

Wynik półfinału Pucharu Polski:

SPR AMD Chrobry Głogów – Vive Kielce 33:29 (18:10); 1. mecz 32:25 dla Vive, które awansowało do finału PP.

Zagłębie Lubin – Wisła Płock 29:26 (16:11); 1. mecz 36:32 dla Wisły, która awansowała do finału.