Strona główna | ZPRP | Francuska dieta

Francuska dieta

 

Tamtych bułek z masłem czy makaronów z odrobiną mięsa nie dało się jeść. Z chłopakami staraliśmy się tym zaspokoić pierwszy głód, ale żeby się najeść, trzeba było wyjść na miasto. Hotel był taki sobie – Zbigniew Kwiatkowski, na łamach „Gazety Wyborczej – Mazowsze”, wspomina turniej w Paryżu.

Andrzej Zarębski: Jak wrażenia po pobycie w Paryżu?

Zbigniew Kwiatkowski: Sportowe były znakomite, bo to dobry i bardzo mocny turniej. Rywale z pierwszej półki, bo przecież takie są Francja Islandia. No i Tunezja, która robi coraz większe postępy. Mnóstwo jej zawodników gra w europejskich klubach.

W przeciwieństwie do mistrzostw świata tu dostałeś szansę gry.

– I chyba nie wypadłem źle. Średnio to chyba najlepsze słowo. W kilku akcjach na pewno mogłem wypaść lepiej. Najważniejsze jednak, że tam byłem. Nic tak dobrze nie robi jak ogrywanie się z najlepszymi. Jeśli miałbym na coś narzekać, to na warunki mieszkaniowe. Hotel był taki sobie i jedzenie nie najlepsze.

No dla takiego żarłoka, jakim Ty jesteś, to ważne kryterium…

– Boja lubię zjeść. Posiłki nie muszą być jakieś specjalnie wyszukane, ale powinny być choć zjadliwe. Tamtych bułek z masłem czy makaronów z odrobiną mięsa nie dało się jeść. Z chłopakami staraliśmy się tym zaspokoić pierwszy głód, ale żeby się najeść, trzeba było wyjść na miasto.

Wróćmy jednak na ziemię. Teraz w kraju zaczynają się emocje. W półfinale Pucharu Polski spotykają się dziś dwie najlepsze obecnie drużyny w kraju.

– Liga, jej sezon zasadniczy, już dawno za nami. Nie ma co się oglądać na to, kto jakie miejsce zajął. W play-off i tu wpucharze, wkaż-dym bądź razie na tym e tąpie rozgrywek wszystko zaczyna się od nowa. I my, i Zagłębie zaczynamy od zera. O wyniku mogą decydować takie elementy, jak dyspozycja dnia, parkiet i własna hala. Będzie my walczyć na maksa i na pewno nie poddamy się bez walki. Ale co ja mówię o poddawaniu, chcemy to wygrać i już.

Jak byś ocenił Bartłomieja Jaszkę i Tomasza Kozłowskiego?

– Bartek jest bardzo dobrym zawodnikiem i w Paryżu więcej pograł od Tomka. Dlatego Tomka obserwowałem głównie na treningach. Ma taki fajny rzut, którym świetnie potrafi wykończyć akcję. Zresztą w Zagłębiu wszyscy skrzydłowi są groźni. Nie pogra Kozłowski, to pograją Niedośpial czy Obrusiewicz. Ma kto u nich kończyć kontrę. A Jaszka? Najgroźniejszy jest w sytuacjach 1 na 1. Ma też taki swój specjalny rzut, ale przynajmniej do meczu zachowam tę tajemnicę dla siebie. Poza tym potrafi wszystko – dograć do kołowego, ściągnąć obrońców, rozegrać kontrę, rozerwać strefę. Jeśli przyjdzie mi zagrać naprzeciwko niego, to będę musiał dużo główkować. A główny cel to prowokować go, żeby grał tam, gdzie ja będę chciał, a nie on.

Więcej w "Gazecie Wyborczej – Mazowsze"