Strona główna | ZPRP | Priorytet to Pekin

Priorytet to Pekin

 

Tomasz Kozłowski i Bartłomiej Jaszka, rezerwowi przed mistrzostwami świata, podczas turnieju w paryskiej hali Bercy otrzymają okazję do potwierdzenia, że należy im się miejsce w reprezentacji Polski. Udział w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich to dla nas cel numer jeden – mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” trener Bogdan Wenta.

Zgrupowanie przed turniejem we Francji to pierwsze spotkanie reprezentacji piłkarzy ręcznych od mistrzostw świata. Jakie ma pan wrażenia?

Bogdan Wenta: Z treningu na trening jest lepiej, przede wszystkim jeżeli chodzi o zaangażowanie zawodników. Martwią mnie natomiast kontuzje niektórych chłopaków. Nie mogli przyjechać obaj bramkarze – Adam Weiner i Sławek Szmal. Gorzej wygląda sprawa Adama, który gra w klubie mimo kontuzji łokcia i przejdzie operację dopiero po zakończeniu ligi. Na turniej do Francji nie jadą Grzesiek Tkaczyk i Damian Wleklak, który powinien pauzować przez najbliższe dwa tygodnie. Rozmawiałem już z trenerami Wisły Płock i mam ich obietnicę, że poczekają, aż Wleklak wróci do pełni sił. Niestety nie we wszystkich klubach rozumieją, że zdrowie zawodnika jest najważniejsze.

Co pan ma na myśli?

Przypadek bramkarza Vive Kielce Marka Kubiszewskiego. Lekarz kadry Maciej Nowak złapał się za głowę, gdy go zbadał, a zaledwie przed kilkoma dniami Kubiszewski grał w lidze. Teraz czekamy na wyniki szczegółowych badań. Jeżeli potwierdzi się pierwsza diagnoza, Kubiszewski przez kilka tygodni w ogóle nie może uprawiać sportu. Dlatego zawsze naciskam na to, by zawodnicy przyjechali na zgrupowanie mimo kontuzji. Mamy lepsze zaplecze medyczne, znakomitych fachowców. A w klubach niektórym brak wyobraźni, liczy się dla nich tylko doraźny cel

Po finale w Kolonii mówił pan, że teraz szczególna odpowiedzialność spoczywa na reprezentantach grających w polskiej lidze. Nie zrobili kroku wstecz?

Nie ma powodów do niepokoju. Na pewno nie było im łatwo, wszyscy wokół ciągle poklepywali ich po plecach, powtarzali, jak wielki sukces osiągnęli. Jeżeli tylko doszły mnie słuchy o tym, że ktoś spoczął na laurach, interweniowałem. Najpierw telefonicznie, a teraz, na zgrupowaniu, była możliwość rozmowy. Na szczęście ci chłopcy na ogół twardo stąpają po ziemi, nie ma z nimi problemów o podłożu mentalnym. Szukałem do drużyny ludzi o odpowiednich charakterach i przykre niespodzianki z ich strony raczej mi nie grożą.

Wśród powołanych nie ma wielu nowych twarzy. Nie boi się pan zarzutów o zamykanie drzwi reprezentacji?

Ci, którzy zdobyli w Niemczech srebro, mają u mnie kredyt zaufania i jeżeli będą w formie, zawsze mogą liczyć na powołanie. Do Francji jadą z nami Tomek Kozłowski i Bartek Jaszka, będą mieli okazję udowodnić, że należy im się miejsce w reprezentacji. Żałuję, że nie przyjechał Mariusz Jurkiewicz, ale zatrzymały go obowiązki w klubie. Daniel Waszkiewicz cały czas ma na oku zawodników grających w polskiej lidze, ale żaden talent ostatnio się nie objawił. Na pewno o zaproszeniu na zgrupowanie nie będzie decydował jeden udany mecz. Przed czerwcowymi barażami z Holandią (o udział w mistrzostwach Europy – przyp. m.pi.) znów będziemy wybierać z szerszej grupy. Mamy pewną koncepcję gry, do której nie wszyscy zawodnicy pasują. Nawet jeśli wyróżniają się w klubie.

Jakie cele postawił pan zespołowi przed turniejem w Paryżu?

Na boisko zawsze wychodzi się po to, by wygrać, ale wyniki tych spotkań (z Islandią, Tunezją i Francją – m.p) nie są najważniejsze. Nie będę forsował zawodników, bo niebawem czekają ich jeszcze ważne mecze w klubach. Na pewno więcej czasu na boisku spędzą ci, którzy do tej pory byli w cieniu, jak choćby Zbyszek Kwiatkowski. Turniej we Francji to dla nas pierwszy etap „operacji Pekin". Udział w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich to dla nas cel numer jeden.

rozmawiał Marcin Piątek