Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | ASPR Zawadzkie na krawędzi spadku

ASPR Zawadzkie na krawędzi spadku

 

Po kompromitującej porażce we własnej hali z Viretem Zawiercie, ASPR Zawadzkie znalazł się tuż nad strefą spadkową z I ligi piłki ręcznej. Na konsekwencje słabej gry nie trzeba było długo czekać – z klubem pożegnał się dotychczasowy trener, Marian Panek, a funkcję pierwszego szkoleniowca przejął ponownie Stanisław Pakuła – informuje „Gazeta Wyborcza”.

Zamieszanie w drużynie z Zawadzkiego zaczęło się na początku marca, kiedy zarząd klubu po dwóch wyjazdowych porażkach z rzędu zwolnił duet trenerski Pakuła – Antoni Przybecki i zdecydował się zatrudnić Panka. Nowy szkoleniowiec nie przypadł jednak do gustu zawodnikom i po trzech kolejnych porażkach musiał pożegnać się z ASPR–em. Pierwszym trenerem ponownie został więc Pakuła.

Jacek Konopacki: Zmiany na stanowisku trenera nie wyszły chyba zespołowi na dobre?

Stanisław Pakuła: Rzeczywiście. Uważam, że to było niepotrzebne. Ktoś był chyba złym doradcą zarządu. Nowy trener był przez trzy spotkania, a teraz już go nie ma. Popełniono błąd, ale to już historia, nie ma co tego roztrząsać, teraz trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty.

Sytuacja klubu jest nie do pozazdroszczenia. Zajmujecie miejsce tuż nad strefą spadkową. Ma Pan już plan utrzymania drużyny w I lidze?

Tak. Przedstawiłem go już radzie drużyny i zarządowi i został zaakceptowany. Na szczęście mamy prawie miesiąc przerwy, jest więc czas na przygotowania. Napoczątek zawodnicy dostali trzy dni wolnego, ale od czwartku wznawiamy treningi. Najpierw przedstawię drużynie krótko mój plan, a później bierzemy się do roboty. Najważniejszą sprawą jest poprawienie gry w obronie. Ważne będzie także przygotowanie motoryczne, od tego może bowiem wszystko zależeć. Która z drużyn zostawi na parkiecie więcej sił i zdrowia, będzie wygrywać. Na szczęście w okolicach mamy trochę lasów, jest więc gdzie trenować. Nie ulega wątpliwości, że walka o utrzymanie może się ciągnąć do ostatniego meczu, a kto będzie miał więcej sił, pozostanie w lidze, bo jak nie ma siły, to pojawiają się błędy techniczne.

Planujemy także rozegrać trzy sparingi. 4 i 11 kwietnia z Gwardią w Opolu i u nas oraz w ostatnim tygodniu przed ligą w Katowicach z AZS-em.

Ważne będzie także poprawienie atmosfery w drużynie, bo ta ostatnio nie jest najlepsza.

Oczywiście, nad tym też będę pracował. Rozmawiałem już z zawodnikami i myślę, że zrozumieli, że musimy jakoś ten wózek razem pociągnąć.

Więcej w "Gazecie Wyborczej-Opole"