Strona główna | Europejskie Puchary | Zagłębie walczy o finał Challenge Cup

Zagłębie walczy o finał Challenge Cup

 

W niedzielę, punktualnie o godz. 11.00, Zagłębie Lubin w naddunajskim Drobeta-Turnu Severin zmierzy się w pierwszym meczu półfinałowym Challenge Cup z rumuńskim zespołem C.S. UCM Resita. Rewanż zaplanowano na 1 kwietnia w Polsce.  Trener Jerzy Szafraniec uważa, że nawet w przypadku porażki pięcioma bramkami jego zespół jest w stanie u siebie odrobić straty.

„Mamy kłopot ze sprowadzeniem materiałów o rywalu. Cały czas na nie czekamy. Obiecali je nam przesłać Bośniacy, z którymi graliśmy w poprzedniej rundzie. Poczyniliśmy starania, aby drużyna z Wołgogradu, którą wyeliminowali Rumuni, też nam pomogła. W dobie Internetu, jak tylko materiały trafią do naszego klubu najpóźniej w sobotę,  na pewno będziemy mogli z nich skorzystać” – powiedział trener Szafraniec.

Bardzo pomocne okazały się uwagi Krzysztofa Manysia, który był obserwatorem EHF na jednym z meczów C.S. UCM Resita – Kaustyk Wołgograd. Według nich Rumuni grają żywiołowo i ostro. Dużym ich atutem jest 2-tysięczna, głośno reagująca, publiczność.

„Kluczowymi zawodnikami rywali są doświadczeni ponad 30-letni – dwaj Serbowie i Rumun grający na skrzydle. To trzon zespoły, który zdobywa większość bramek. Pozostali gracze są tylko uzupełnieniem składu” – dodał Szafraniec.

C.S. UCM Resita po 21.kolejkach rodzimej ekstraklasy zajmuje 4. miejsce. Jeden ze wspomnianych Serbów, Bojan Butulija (116 goli), zajmuje 7-8. lokatę w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców.

Szkoleniowiec zaznacza, że ideałem byłoby odniesienie zwycięstwa, ale porażka pięcioma golami też jest do odrobienia. „Zauważyłem, że zespół rumuński wiele traci ze swojej wartości na wyjazdach. Na własnym terenie jest za to bardzo groźny” – podsumował Szafraniec.

Jego zdaniem doświadczenie takich zawodników jak Ligarzewski, Kubisztal, Obrusiewicz, Kozłowski czy Jasiński powinno zaprocentować w rywalizacji z Rumunami.

Trener Zagłębia przyznaje, że hala z której korzysta jego zespół w Lubinie nie jest obiektem godnym przyjmowania drużyn z Europy. „Trwają rozmowy z władzami miasta. Myślę, że to kwestia najbliższych tygodni i pozytywne decyzje zapadną w tej sprawie. Z pewnością oprawa meczu jest inna, gdy na widowni może zasiąść kilka tysięcy kibiców. Wówczas produkt dobrze się sprzedaje w telewizji. Nie możemy się jeszcze równać z obiektami w Niemczech, ale Lubin zasługuje na halę mogącą pomieścić 4-5 tys. widzów” – zakończył.