Strona główna | ZPRP | Jestem szczęśliwym człowiekiem

Jestem szczęśliwym człowiekiem

 

Ze srebrnym medalem Mistrzostw Świata w Niemczech powrócił kilka tygodni temu jeden z piłkarzy ręcznych Wisły Płock, Zbigniew Kwiatkowski, popularny Zbynio. Jest najmłodszy w reprezentacyjnej drużynie, za kilka dni ukończy 22 lata i jest jedynym, który przez całe mistrzostwa nie znalazł się ani razu w składzie zespołu. Wszystkie mecze oglądał z trybun – pisze w "Tygodniku Płockim" Jola Marciniak.

– Chciałabym porozmawiać z Tobą o szczęściu…

– Czyli o tym, czego mam dużo.

– Czy jesteś szczęściarzem w życiu?

– Myślę, że tak. Bo to było szczęście, kiedy zacząłem grać w piłkę ręczną i szczęście wtedy, kiedy przyjechałem do Płocka. Zaczynałem w Jurandzie Ciechanów. Zmiana miasta była na pewno bardzo dla mnie szczęśliwa. W Wiśle jestem już chyba piąty sezon, ale nawet dokładnie nie liczę.

– Nie byłeś podstawowym zawodnikiem Wisły, a jednak trafiłeś do kadry narodowej, a potem na Mistrzostwa Świata. Jak to było możliwe?

– O tym, że trener Bogdan Wenta jest mną zainteresowany, dowiadywałem się od kolegów, którzy byli powołani do kadry. Z trenerem Wentą rozmawiałem na meczu pucharowym w Łącku.
Wtedy zapytał mnie, dlaczego nie gram. Musiałem odpowiedzieć, że chciałbym, ale nie gram, to sprawa trenera, widocznie nie jestem wystarczająco dobry. Mimo tego dostałem powołanie do Kielc na dwumecz z Niemcami, gdzie dostałem szansę grania w obronie, bo w ataku jestem zbyt słaby. Potem powołany zostałem do Poznania, tam nie grałem w żadnym meczu, bo miałem krwiaka w kolanie, potem były kolejne wyjazdy na kadrę, a wreszcie to, co uważam za naj-
viększe szczęście, powołanie na Mistrzostwa Świata. Ja nie mogę uwierzyć, że tam byłem, że dosta
łem medal, to było jak fantastyczny sen. Może nie do końca się cieszę, bo wiem, jaki był mój udział w tym sukcesie, czuję spory niedosyt, ale i tak jestem szczęśliwy.

– Ale to może dobrze, że czujesz niedosyt, bo przecież cała kariera jest jeszcze przed Tobą.

– Oczywiście, że mam nadzieję, iż to wszystko jeszcze przede mną. Mam także nadzieję, że pójdę do przodu, a nie zrobię kroku do tyłu. Moim marzeniem i celem jest teraz to, by udowodnić, że nie na próżno znalazłem się w szesnastce piłkarzy. Ja wiem, że jestem jeszcze młodym zawodnikiem, brakuje mi doświadczenia, jednego dnia zagram dobrze, a drugiego fatalnie. Mój poziom będzie różny, ale oczekuję od kibiców, że będą mnie wspierać w każdym meczu, a ja będę robił wszystko, by się za to wsparcie odwdzięczyć.

– Miałeś to szczęście, że obejrzałeś wszystkie mecze reprezentacji polskiej na mistrzostwach, co prawda z trybun, ale zawsze. Nie chciałeś wbiec na parkiet i pomóc kolegom.

– Oczywiście, że chciałem. Bo ja życzę każdemu, by znalazł się na takiej imprezie, ale nikomu, by wszystkie mecze oglądał z trybun. To jest koszmarne dla zawodnika. Ja wiem, że moje umiejętności, mój wiek i doświadczenie były zbyt małe, by wystąpić w tak ważnych meczach, ale przeżycia na trybunach były na pewno trudniejsze niż siedzenie na ławce rezerwowych. Podchodziłem do wszystkich meczów bardzo emocjonalnie, przeżywałem niemal każdą akcję. Szczerze mogę teraz powiedzieć, że w trzecim, czwartym meczu, kiedy trener powiedział, że nie gram, to łezka zakręciła mi się w oku. Tak bardzo chciałem wyjść na parkiet, pomóc kolegom, choć na kilka minut. Ale i tak bardzo się cieszę.

Więcej czytaj w "Tygodniku Płockim"