Strona główna | ZPRP | Wiceprezes Urban o sytuacji w Vive

Wiceprezes Urban o sytuacji w Vive

 

W poniedziałek Zarząd KS Vive Kielce odwołał Zbigniewa Tłuczyńskiego ze stanowiska trenera zespołu męskiej ekstraklasy. W jego miejsce drużynę do końca sezonu poprowadzi duet Aleksander Litowski i Radosław Wasiak. TVP Sport w ostatnim wydaniu magazynu „Siódmy metr” przeprowadziło rozmowę z Marianem Urbanem wiceprezesem Vive.

Dlaczego został zwolniony trener Tłuczyński? – pytał red. Grzegorz Chodkowski

– Odpowiedź jest niby prosta niby trudna. Głównym powodem była ocena gry zespołu. Wypadła słabo. Nie tylko w meczu w Olsztynie, ale i wcześniej – remis w Elblągu i porażki np. w Piekarach. Bardzo słaby mecz z Lubinem u siebie, odpadnięcie w II rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów (z ZTR Zaporoże), gdzie przez 27 min rzucamy dwie bramki. Co najgorsze była to tendencja spadkowa gry zespołu.

Rozumiem, że zwolniliście trenera Tłuczyńskiego za całokształt, a nie za ostatni mecz.

– Po ostatnim meczu przelała się czara goryczy. To było podsumowanie tej naszej oceny. Myśląc jeszcze o tym co nas czeka, o walce w play offach, zdecydowaliśmy się na taki krok.

Panie prezesie rozmawialiśmy już z byłym trenerem Vive, posłuchajmy jak Zbigniew Tłuczyński ocenił decyzję zarządu:

– Podpisując 3-letni kontrakt w Kielcach chodziło o to, żeby stworzyć zespół, który mógłby walczyć o te najwyższe trofea. Tym bardziej chodziło o to, żeby wprowadzić dużą grupę młodych zawodników. Zespół został praktycznie od podstaw wymieniony. Dlatego potrzeba było czasu, żeby to wszystko poskręcać, poukładać i stworzyć zespół, który ucieszyłby naszą kielecką publiczność. Naturalnie boli, że zabrakło czasu, że zostałem przedwcześnie zwolniony. Tym bardziej uważam, że coś w piłce ręcznej osiągnąłem i akurat było to w Kielcach. W wypowiedzi ze strony zarządu wynika, że stoi on za zespołem i bierze na siebie odpowiedzialność. Wystawił młodych ludzi, którzy praktycznie nie mają żadnych szans w pracy jako trenerzy. Za szybko wszystko to się odbyło.

Wyraźnie słuchać żal w głosie szkoleniowca. Czy nie szybko jednak, mimo wszystko, pozbyliście się tego doświadczonego szkoleniowca.

– Myślę, że pan Zbyszek Tłuczyński zrobił dla tego klubu i kieleckiej piłki ręcznej bardzo dużo. Historia to jest przeszłość, a teraz jest rzeczywistość. W zeszłym roku zaczęliśmy z wysokiego C. Oceniając jego pracę doszliśmy do ćwierćfinału Pucharu EHF, w lidze końcówkę mieliśmy fatalną. Przegraliśmy wszystko co było do przegrania. W tym roku wygraliśmy pierwszy mecz w Płocku. Gra zespołu jest jednak coraz słabsza. Przeciwnicy zorientowali się jak gramy, stawiają wysoką obronę, a my od długiego czasu, jako zespół, nie potrafimy sobie z tym poradzić.

Cały czas macie szanse na wyjście z pierwszej pozycji przed play off. Wielkiej tragedii nie ma chyba jednak w Vive?

– Zgadza się z tym, ale jeżeli się patrzy na tendencję gry, to porażek mamy coraz więcej. Czekają nas play off, gdzie musimy grać z Płockiem czy Lubinem, tymczasem przegrywamy w Olsztynie, z którym wygrywamy w I rundzie różnicą 21 bramek. W tej sytuacji myślenie o zwycięskim półfinale czy finale mistrzostw Polski staje się mrzonką. Ponieważ żadne zmiany w drużynie się nie dokonywały, jeśli chodzi o grę, to uznaliśmy, że czas na zmiany.

Teraz przed wami kolejne wyzwania i kolejne mecze. Zespół poprowadzą Aleksander Litowski i Radosław Wasiak. Czy nie boicie się, że przed meczami o najwyższą stawkę dajecie zespół w ręce niedoświadczonych ludzi jeśli chodzi o kryterium trenerskie?

– Boimy, ale przy dotychczasowym trenerze zaczęliśmy coraz więcej przegrywać. Ten duet będzie prowadził drużynę przez trzy miesiące, do końca tego sezonu. Wprowadzenie w tym momencie innego trenera, nawet doświadczonego, jeżeli on w ogóle by był, też byłoby wątpliwe. Co można zrobić w dwa tygodnie przed meczem w Lubinie? Postawiliśmy na zespół, na tych ludzi którzy tam grają, trenują. Liczymy, że w zawodnikach wytworzy się pewna energia, pewna mobilizacja, współpraca i to może zdecydować, że będziemy przynajmniej walczyć jak równy z równym. W każdym szaleństwie jest metoda.

Czy wierzycie, że uda wam się wejść do play off z pierwszego miejsca?

– W Lubinie trzeba wygrać co najmniej czterema bramkami. To będzie bardzo trudne, ale mamy nadzieje, że nastąpi wzrost poziomu gry zespołu. W półfinałach i finałach wszystko się rozstrzygnie, zadecyduje się kto jest najlepszy. Mamy dobry zespół jeśli chodzi o indywidualne możliwości zawodników.