Strona główna | ZPRP | Orzełek już nie wystarczy

Orzełek już nie wystarczy

 

Właśnie jestem po rozmowach z działaczami z Magdeburga. Mam zielone światło na budowę zespołu, dogadaliśmy się w kwestii dalszej współpracy. Podpiszemy nowy kontrakt na trzy lata, choć istnieje opcja, że nawet na pięć lat – wyznaje na łamach katowickiego „Sportu” trener Bogdan Wenta. Po zdobyciu srebrnego medalu na mistrzostwach świata akcje polskiego szkoleniowca, pracującego jednocześnie w Bundeslidze,
mocno poszły w górę.

Wenta stał się modny", jest bardzo medialny. Jego ekspresyjne zachowanie w trakcie meczów – przede wszystkim z marketingowego punktu widzenia – jest niezwykle łakomym produktem". Podoba się też jego filozofia handballu, nie wspominając o drobiazgu, że ma po prostu sukcesy.

Polska była rewelacją mistrzostw świata, SC Magdeburg walczy o mistrzowski tytuł. Czekają nas trudne rozmowy – potwierdza trener Bogdan Wenta ujawniając, że w sobotę spotka się z prezesem ZPRP Andrzejem Kraśnickim. Polska delegacja przyjeżdża do Magdeburga m.in. po to, by podziękować prezesowi miejscowego klubu Bernd-Uwe Hildebrandtowi za dobrze układającą się współpracę (w Magdeburgu grają Grzegorz Tkaczyk, Karol Bielecki, Bartosz Jurecki), ale także, by sprecyzować okoliczności dalszej współpracy z reprezentacyjnym szkoleniowcem.

Fot. reczna.pl/P.Papaj  - Trener Wenta ma doskonały kontakt z zawodnikami

Będziemy dyskutować, bo dalsza współpraca na zasadzie umowy-zlecenia jest nie do przyjęcia. Mam zapewnienie władz, że będę prowadził reprezentację do olimpiady w Pekinie i sam bardzo chcę dobrze wywiązać się z tego zadania. Z drugiej strony musimy sobie zdać sprawę, że jesteśmy drugim zespołem świata, a to do czegoś zobowiązuje.

Trener Wenta przyznaje, że wiele spraw związanych z reprezentacją zostało w ostatnim czasie pozytywnie rozwiązanych i wciąż zmienia się na lepsze. Z drugiej strony jeśli chcemy ugruntować naszą wysoką pozycję w światowej hierarchii i nadal skutecznie rywalizować z najsilniejszym drużynami globu, to nie tylko trzeba usprawnić logistykę reprezentacji, że wymienimy rzecz najprostszą, ale przede wszystkim trzeba pomyśleć o finansach.

Mam wielki szacunek dla zawodników, że na każde wezwanie reprezentacji stawiają się, przyjeżdżają na kadrę kontuzjowani i naprawdę nigdy nie pytają o kasę – przypomina nasz selekcjoner – ale sam zdaję sobie już sprawę, że wyczerpują mi się powoli argumenty typu grajcie dla orzełka". Musimy zdać sobie sprawę, że ci ludzie są profesjonalistami, że piłka ręczna jest ich zawodem, że w klubach, które w końcu dają im chleb mają zdecydowanie więcej. Doskonale rozumiem, że nigdy nie będziemy mieć 500 euro za każdy dzień zgrupowania, jak mają najzamożniejsi i nawet tego nie oczekujemy, ale coś w naszej piłce ręcznej powinno jednak drgnąć. W Niemczech zaczął się ostatnio prawdziwy boom na piłkę ręczną, sponsorzy sami przychodzą, pchają pieniądze do kieszeni działaczy. My również mamy swoje pięć minut, które koniecznie musimy przełożyć i na ekonomię, i na zainteresowanie piłką ręczną mediów, i na program rozwoju piłki ręcznej w szkołach.

Zbigniew Cieńciała