Strona główna | ZPRP | Dałem Wencie 100 procent władzy

Dałem Wencie 100 procent władzy

 

Mistrzostwa już były i trzeba patrzeć do przodu, budować drużynę na Pekin, a przedtem awansować do igrzysk. Budżet naszego związku jest wielokrotnie mniejszy od budżetu siatkarzy, lekkoatletów czy kajakarzy Potrzebne jest finansowe zasilenie przez sponsorów. Bieda panuje w klubach. Sukces smakuje, ale nie można się nim upajać zbyt długo, żeby słodkie nie zamieniało się w gorycz porażek. – mówi Andrzej Kraśnicki prezes ZPRP w wywiadzie dla „Super Expressu”.

Marek Jóźwik: – Skąd się wziął Bogdan Wenta, który poprowadził reprezentację Polski do wicemistrzostwa świata?
– Tu się mogę trochę pochwalić. Poprzedni zarząd wybrał go na trenera kadry, lecz ówczesny prezes miał swojego kandydata, którego osobiście forsował. Byłem wtedy szefem Polskiej Konfederacji Sportu. Poparłem decyzję zarządu, nie prezesa. Miałem takie kompetencje.


Fot.: Jan Rozmarynowski 

Co to jest za gość, poznał go pan trochę?

– Jest bardzo impulsywny, co widać po reakcjach na ławce trenerskiej. Ale zarazem też jest bardzo konsekwentny Z początku myślałem, że ten jego emocjonalizm może przeszkadzać. Zdarzają się sytuacje, w których trzeba zachować zimną krew. Ale zawodnicy go szanują. Im nie przeszkadzają te jego wybuchy. Zresztą Wenta potrafi przeprosić za zbyt ostre reakcje. Co nie oznacza, że za chwilę znów nie zareaguje emocjonalnie. Ale w drużynie ma prawdziwy autorytet. Mam zasadę – ten komu powierzam funkcję, dostaje sto procent władzy. Tak więc w decyzje kadrowe, w plany taktyczne trenera nie ingeruję w żaden sposób. Dobrym fachowcom nie należy przeszkadzać. Tylko wtedy są dobre efekty.

Reprezentanci Polski grają głównie w niemieckiej lidze, tam się nauczyli fachu, więc Niemcom zawdzięczamy ten medal.

– To nie tak. 60 procent drużyny gra w Niemczech, 40 proc. w polskiej lidze. Sportowo nie ma zasadniczych różnic. Ważne mecze opierały się na zawodnikach, którzy dobrze znają teren, ale i ci z naszej ligi pokazywali klasę i waleczność.

Czy można było wygrać złoto?

– Gdybyśmy grali w Polsce, byłby złoty medal. Niemcy ustawili całe mistrzostwa pod siebie. Chcieli odreagować piłkarski mundial. Z biletami na finał trudności miała nawet polska ekipa. Publiczność i ściany sprzyjały Niemcom.

Więcej w Super Expressie