Strona główna | ZPRP | Kryształowy sen

Kryształowy sen

 

Dzisiaj w Hamburgu piłkarze ręczni grają z Duńczykami o finał mistrzostw świata! W bawarskim Boden-mais produkowane są medale z kryształu. Od 20 lat klientami tamtejszego zakładu są szefowie Turnieju Czterech Skoczni i wyścigów Formuły 1. W tym roku dołączyli do nich organizatorzy MŚ w piłce ręcznej. Reprezentanci Polski mają 75 proc szans by bawarskie kryształy zawisły na ich szyjach – pisze „Trybuna”.

„Marzenia są po to, żeby je realizować. Obojętnie jaki będzie wynik finalny tym chłopakom należą się największe słowa uznania" – mówi trener Bogdan Wenta – 45 lat irokez na głowie, najczęściej ubrany w bluzę z kapturem i dżinsy. Przebojowy wesoły, ale sumienny. Starszy kumpel zawodników nie satrapa, ale swoje zasady ma. I na treningach każe wylewać siódme poty. A treningi też ma inne.

Wiele lat spędził na Zachodzie (jest jednocześnie trenerem w Magdeburgu przyp. PR) i próbuje nas przestawić na inny styl. „Ćwiczymy w większym tempie niż za poprzednich szkoleniowców. Co mnie szczególnie cieszy trener stwierdził, że cały świat gra skrzydłami więc wreszcie mogłem się wykazać. Gram w kraju, ale koledzy z zagranicy wcale się nie wywyższają, Wymieniliśmy się adresami mailowymi numerami komórek" – mówi Patryk Kuchczyński.

„Mazurka Dąbrowskiego" śpiewa najgłośniej. Jest ulubieńcem fotoreporterów, jego spontaniczne reakcje uwieczniane są raz za razem. Spontaniczny jest także w rozmowach z dziennikarzami („Pchnęliśmy tych Ruskich" – krzyczał po wtorkowym ćwierćfinale). I wciąż więcej osób zna go w Polsce niż w Niemczech: za Odrą uważają że praca z polską kadrą to dla niego hobby, bo przecież utrzymuje się przede wszystkim z pracy w Magdeburgu.

W Polsce, co poniektórzy, wciąż mu pamiętają zmianę barw (Wenta ma dwa obywatelstwa) i występ w niemieckiej reprezentacji na igrzyskach Sydney 2000. Tuż przed czterdziestką, tuż przed końcem kariery. „Nikogo nie zdradziłem. Zawsze moim marzeniem było wystąpić na igrzyskach" – mówi Po raz pierwszy od dawien dawna (kto wie czy nie od 1982 r czyli od ostatniego brązowego medalu Polaków na MŚ)  ręczni mają z górki. Głównie dzięki dwóm ludziom. Wenta przeciwstawił nowoczesne metody szkolenia i wychowywania zawodników „doświadczeniu" całej rzeszy szkoleniowców z „warsztatem", ale bez sukcesów.

Natomiast za sferę organizacyjną wziął się wybrany w styczniu 2006 r. nowy prezes Andrzej Kraśnicki. Byty szef Polskiej Konfederacji Sportu posprzątał bałagan jaki pozostawił po sobie skonfliktowany ze wszystkimi Marek Budziak, wyprostował kulejące finanse, znalazł dla ZPRP porządną siedzibę, zatrudnił rzecznika prasowego, podpisał umowę z telewizją – wreszcie znalazł sponsora.

„Reprezentacji wreszcie niczego nie brakuje. Wszystko czego trener Wenta zażąda to dostanie" – mówi Kraśnicki I to teraz procentuje.

Paweł Rydzyński