Strona główna | ZPRP | MŚ: To był mecz!

MŚ: To był mecz!

 

Polska w drugim spotkaniu rundy zasadniczej pokonała lidera grupy I – Islandię 35:33 (12:14). Bardzo rozsądnie zachował się trener Bogdan Wenta, który 16 s przed końcem meczu poprosił o czas. Po wznowieniu gry bramka Karola Bieleckiego przypieczętowała zwycięstwo. Taniec radości zespołu, wykonany na środku boiska, był dopełnieniem doskonałego występu białoczerwonych.

Nasi piłkarze ręczni chcą co najmniej dorównać polski siatkarzom. Emocje, które zafundowali w czwartkowy wieczór nie ustępują tym, których napływały w grudniu z dalekiej Japonii. I bardzo dobrze, że kolejna gra zespołowa w polskim wydaniu liczy się na arenie światowej.

Spotkanie od początku zapowiadało się jako mecz walki. W I połowie żadnej ze stron nie udało się wypracować przewagi większej niż dwie bramki. W początkowych minutach białoczerwonych niemiłosiernie karcił bramkami z prawego rozegrania Olafur Steffanson. Do jego wysokiego poziomu dostroił się lewoskrzydłowy Gudjon Valur Sigurdsson. Od 10 min nieznaczną inicjatywę posiadali rywale. W dużej mierze wynikało to z niewykorzystania dwóch karnych, w krótkim odstępie czasu, przez zazwyczaj niezawodnego Tomasza Tłuczyńskiego. Z drugiej strony słupki i poprzeczka przed przerwą były w sprzymierzeńcami Skandynawów.

Na szczęście skutecznie zagrała II linia polskiego ataku. Najlepsze zawody w turnieju rozegrał Marcin Lijewski, którego dynamiczne wejścia często siały spustoszenie w szeregach przeciwnika. Po przerwie trudny do zatrzymania był Karol Bielecki.

Początek II połowy Islandczycy wykorzystali na powiększenie przewagi do czterech bramek (18:14). W tym czasie polska defensywa grała ospale, na zbyt wiele pozwalając rywalom. W bramce za zmęczonego Sławomira Szmala, na pewien czas, pojawił się Adam Weiner. Wiele ożywienie wniósł skrzydłowy Mateusz Jachlewski. Wreszcie częściej piłki zaczął otrzymywać Bartek Jurecki. Co ciekawe obie drużyny zazwyczaj lepiej prezentowały się grając w osłabieniu. W 41 min po kontrze wykończonej przez Jachlewskiego Polacy odzyskali prowadzenie (21:20) z pierwszych minut spotkania. Od tego momentu aż 10 razy na tablicy pojawiał się remis.

Przy stanie 30:30 dwa kolejna gole zdobyli białoczerwoni. Przewaga mogła być większa, ale starszy z braci Lijewskich w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza. Trzy ostatnie bramki dla Polski zdobył Bielecki. Szczególnie uderzenie na 34:32 jest warte podkreślenia, gdyż wtedy fortuna uśmiechnęła się do zespołu Wenty. Piłka po palcach obrońców zmieniła kierunek lotu i wpadła do siatki. W końcówce świetnie wykorzystana przerwa na żądanie miała duży wpływ na końcowy wynik. „Wróciliśmy na tor, który wytyczyliśmy sobie w grupie wstępnej”- podsumował Mariusz Jurasik. Oby ta droga zaprowadziła polską reprezentacją jak najdalej.

Polska-Islandia 35:33 (12:14)
POLSKA: Szmal, Weiner – K.Lijewski, Jachlewski 4, Tkaczyk 2, Bielecki 7, Siódmiak, B.Jurecki 3, Jurasik 7, M.Jurecki 4, Kuptel, Tłuczyński 2, M.Lijewski 6. Kary 10min. Trener B.Wenta.
ISLANDIA: Gudmundsson, Eradze – Geirsson 4, S.Sigurdsson, Hallgrimsson, Atlason 1, Michaelsson, G.V. Sigurdsson 6, Gudjonsson 5, Stefanssson 6, Petterson 6, Jakobsson, Gunnarsson 5. Kary 14 min. Trener: A. Gislason.
Sędziowali: Breto, Huelin (obaj Hiszpania).Widzów 5900.